„Polacy wyklęci z FSM” to dokument, w którym Rajmund Pollak, związany od 1979 roku z Fabryką Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej, opisuje dramatyczną historię zakładu i ludzi z podziemnych struktur bielsko-bialskiej „Solidarności”.

Poznajemy kulisy przekrętu wartego prawie 3 miliardy dolarów. Przedstawione w książce dokumenty pokazują niespotykane w cywilizowanych krajach przypadki bezkarności osób sprawujących najwyższe funkcje w Państwie, a przede wszystkim rozpanoszoną ponad miarę nieudolność. Rajmund Pollak opisuje metody działań włoskich właścicieli fabryki wobec pracujących w niej Polaków. Odsłania kulisy utajnionych zaniedbań i nieprawidłowości. Pisze o pobłażliwych prokuratorach w III RP i o tym, jak Donald Tusk pomógł Włochom zwalniać Polaków z pracy.

W książce przedstawiono umowę z Fiatem, która oznaczała agonię FSM, a podpisał ją w maju 1992 r. jeden z założycieli Platformy Obywatelskiej Andrzej Olechowski. Polska straciła dzięki tej kurjozalnej transakcji najlepsze fabryki FSM, a ponad 25 tysięcy pracowników pozbawiono praw do bezpłatnych akcji pracowniczych. 19 lutego 2016 r. poseł Józef Brynkus skierował do Ministra Skarbu interpelację w sprawie korzyści odniesionych przez Fiat Auto Poland po przejęciu FSM. W odpowiedzi Marek Zagórski, sekretarz Stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, nie tylko potwierdził, że wartość FSM przed prywatyzacją wynosiła 3 miliardy dolarów, ale ponadto ujawnił wręcz sensacyjne szczegóły określenia wartości tak zasobnych spółek, jak Fiat Auto Poland SA, Magneti-Marelli Poland SA i Texid Poland SA, które powstały na bazie FSM. Każdą z tych spółek wyceniono na miliard starych złotych, czyli zaledwie 100 tysięcy nowych złotych. W sumie 300 tysięcy nowych złotych, co daje ok. 75 tysięcy dolarów. Zatem wartość FSM spadła w wyniku prywatyzacji z 3 miliardów do 75 tysięcy dolarów!

Pytanie brzmi: kto ukradł pozostałe pieniądze? Aby na nie odpowiedzieć wystarczy sięgnąć po dokumenty NIK przedstawione i omówione w całości w książce, która jest odważnym, ale i sensacyjnym dokumentem historycznym. Przedstawiamy fragmenty książki Rajmunda Pollaka pt.: „Polacy wyklęci z FSM za komuny i podczas włoskiej inwazji”.

Polacy wyklęci z FSM za komuny i podczas włoskiej inwazji[…..]

Ponadto przedstawione w tej książce dokumenty dotyczące dziejów FSM po 1989 roku ukazują niespotykane w cywilizowanych krajach przypadki bezradności i bezkarności osób sprawujących najwyższe funkcje w państwie, a przede wszystkim rozpanoszoną ponad miarę nieudolność. Zadać wypada sobie pytanie czy było to wynikiem  amatorszczyzny negocjacyjnej, nieudolności czy może  głupoty?

Trudno jednak podejrzewać o głupotę ludzi z wyższym wykształceniem, a często z tytułami doktorów, lub nawet profesorów. Jeżeli nie głupota to może zwyczajny brak odwagi cywilnej do przeciwstawienia się niekorzystnym ofertom z zagranicy?

Przecież gdyby FSM posiadał takie same przywileje i gwarancje rządowe, które uzyskał koncern FIAT-a dzięki m. in. Jaruzelskiemu, Olechowskiemu, Lewandowskiemu, Osiatyńskiemu, Kwaśniewskiemu itd. to dzisiaj  FSM byłaby dla Polski tym czym jest obecnie holding FIAT-a dla Włoch.

Rok 2016 przyniósł  nowe fakty, które mogą pozwolić na rewizję haniebnej umowy definitywnej zawartej z Fiatem przez Andrzeja Olechowskiego.

19 lutego 2016 roku poseł Józef Brynkus skierował do Ministra Skarbu interpelację nr 1231 w sprawie korzyści odniesionych przez Fiat Auto Poland po przejęciu FSM[1].W odpowiedzi Marek Zagórski, sekretarz Stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa nie tylko potwierdził, że  wartość FSM przed prywatyzacją wynosiła  3 miliardy dolarów, ale ponadto ujawnił wręcz sensacyjne szczegóły określenia wartości tak zasobnych spółek jak Fiat Auto Poland S. A., Magneti-Marelli Poland S. A. i Texid Poland S. A., które powstały na bazie tegoż FSM.

Każdą z tych spółek wyceniono na jeden miliard starych złotych czyli zaledwie 100.000 PLN. Czyli w sumie 300.000 PLN, co po przeliczeniu wynosi ok. 75.000 USD. Zatem wartość FSM równa 3.000 000 000 USD w wyniku prywatyzacji spadła do wartości  75.000 USD.

Pytanie zatem brzmi: kto ukradł  pozostałe 2 999 925 000 USD (słownie: dwa miliardy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć milionów dziewięćset dwadzieścia pięć tysięcy dolarów)? Panie Ministrze Zbigniewie Ziobro wystarczy sięgnąć po dokumenty NIK aby odpowiedzieć na to pytanie! Tam są nazwiska tych oszustów i złodziei.

[1]http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/interpelacja.xsp?documentId=D99DE9747E87DFDFC1257F61004EDFB8

[….]

Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rozwoju Jadwiga Milewicz i znowu mamy bulwersujące cyfry już w nowych złotych. Okazuje się, że w latach 2009-2010 Ford Werke GmbH działający w Tychach w ramach joint venture z FAP otrzymał dotację z Budżetu Państwa RP w wysokości 16 750 000 PLN (szesnaście milionów siedemset pięćdziesiąt tysięcy) nowych złotych na budowę linii technologicznej, która pozwalała na produkcję Forda Ka i Fiata 500.   Zatem dla polskich stoczni i dla polskich kopalń nie wolno było dawać dotacji, ale dla Forda jak najbardziej.

Na tym jednak nie koniec rewelacji Ministerstwa Rozwoju, bo w tym samym piśmie ujawniono, że Minister Gospodarki podpisał 13 stycznia 2011 r. umowę o udzielenie Fiat Powertrain Technologies Poland Sp. z o.o. wsparcia, na podstawie której spółka otrzymała dotację w łącznej wysokości 14 227 675 zł (czternaście milionów dwieście dwadzieścia siedem tysięcy sześćset tysięcy złotych).
Zatem polskich hut, polskich przedsiębiorstw, Polskich Linii Lotniczych nie należało wspierać. Ale niepolski Fiat GM Powertrain bez problemów dostał wsparcie.

To jednak nie wszystko, bo w dniu 19 maja 2009 r., minister ds. gospodarki zawarł z Beneficjentem FCA POWERTRAIN POLAND Sp. z o.o. umowę o dofinansowanie o numerze POIG.04.05.01-00-004/08-00, a kwota przyznanego dofinansowania wyniosła 100 277 700 zł (sto milionów dwieście siedemdziesiąt siedem tysięcy siedemset złotych)[1]. Czyli w Polsce brakowało i brakuje wystarczających środków na służbę zdrowia, ale ponad sto milionów PLN dla  FCA Pawertrain się znalazło.

[1]http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=151E0E06

[…..]

Może minister Zbigniew Ziobro zacznie wreszcie ścigać aferzystów w białych kołnierzykach?

Najbardziej w tym wszystkim boli fakt, że wszystkie polskie dotychczasowe powojenne rządy – od fałszywej lewicy po lewą prawicę – przedkładały dyrektywy obcych państw i koncernów ponad interesy własnych obywateli. Dawniej te dyrektywy przychodziły z Moskwy i Leningradu, a teraz przychodzą nie tylko z Moskwy ale i z Brukseli, Berlina, Waszyngtonu,  a czasami też z Turynu. 

Najgorszymi historykami są ci wszyscy  mistrzowie manipulacji (niekiedy nawet posiadający tytuły naukowe), którzy tworzyli sukcesy na siłę, bez ukazania, że każdy medal ma dwie strony. Ci sami pseudo-historycy lansują równocześnie bohaterów medialnych na pokaz,  którzy w rzeczywistości żadnymi bohaterami nie byli, lecz tylko stawali się narzędziami manipulacji dla doraźnych karier politycznych.

Celem tej książki nie jest sianie defetyzmu, lecz realne przedstawienie rzeczywistości. Jeżeli kogokolwiek ogarnie po jej przeczytaniu pesymizm, to autor prosi o głębszą refleksję, bo wartość prawd historycznych nie polega na pokrzepianiu serc, lecz na wyciąganiu wniosków z popełnionych błędów. [….]

Fot. Henryk Pollak