Jak Polska długa i szeroka, a obywatel młody czy stary wszyscy pragną aby wreszcie ruszył nasz piękny kraj do przodu, aby przestał ciągle w miejscu dreptać i zaczął się jak wszystkie inne kraje z dawnego bloku sowieckiego rozwijać.

Dotąd zbyt wielkich szans na to nie miał ponieważ aby się rozwijać należałoby wcześniej z życia publicznego usunąć wszelkich hamulcowych wśród których hamulcowym największym jest nikt inny jak właśnie ten, który siebie nazywa dumnie postępowcem. Czyli pan Prezydent Bronisław Komorowski.

Nie miał na normalny rozwój nasz kraj większych szans też dlatego, że pozbawiony prawdziwych elit naród nie zdołał jeszcze wykształcić sobie elit nowych, którzy by rozumieli co to jest racja stanu i polski interes wyższy. Interes ponad podziałami. Zamiast nich mamy w kraju elyty nam narzucone siłą przez wschodniego sąsiada, który do dziś czerpie z tego faktu bardzo wymierne korzyści. A jakie korzyści czerpie to każdy obywatel kraju nad Wisłą wie bo na nie swą ciężką pracą, aż do 65 roku życia dzięki naszemu rządowi pracuje.

Ciągle jeszcze choć w innej formie jest aktualny dawny dowcip, ze Polska ma Bałtyk a Rosja śledzie co przekładając na dzień dzisiejszy oznacza, że pracują Polacy, a pieniądze mają elyty. Całe armie elyt, całe rzesze urzędników w niezliczonych już przez nikogo aparatach ucisku niezależnie czy bez czy pośredniego, który to skonstruowano tylko po to aby elyty miały za co do Peru polecieć lub do Japonii zwiedzić tamtejszy Parlament.

Niektórzy nawet z owych elyt lecąc na wyspy Samoa wmawiają Polakom, że lecą tam aby zacieśniać więzy przyjaźni pomiędzy bratnimi narodami Polski i tych wysp szczęśliwych, tak nam ponoć zawsze bratnich. Tylko dlatego tam lecą, choć nie, mają jeszcze inny szczytny cel. Oni chcą polskim biznesmenom załatwić dodatkowe dla ich produktów rynki zbytu.
To oczywiście wersja dla mediów i licznych gangów polskich lemingów ponieważ rzeczywistość te zdanie zawsze weryfikuje ilekroć polski sąd sprawdza gdzie, w jakim kraju lądują pieniądze tych naszych utrwalaczy polsko-samoańskiej przyjaźni.

Aby ten niekorzystny trend zmienić co niektórzy rozumiejący Polskę posłowie, niestety z opozycji jedynie, domagali się zmian w prawie ale największy z polskich demokratów i największy postępowiec, pan Prezydent o tym słyszeć nawet nie chciał nazywając wnioskodawców frustratami. No bo jakże to tak? Zmieniać tak doskonałe (dla elyt) prawo? Tak doskonałą dla nich Konstytucję? W żadnym wypadku. Pan Komorowski mówi wyraźne da tych wszelkich patriotów przy okazji nazywając ich frustratami i radykałami stanowcze – nie.

Specjalista od wizerunku, tego wizerunku pasującego oczywiście do dyktatur wszelkich bardziej niż do jakiegokolwiek europejskiego kraju, pan Tymochowicz podczas jednaj z rozmów w studiu telewizyjnym oznajmił –
„PO wykreowało i utrwaliło państwo – potwór, który własnych obywateli ma za swych śmiertelnych wrogów, a urzędników i aparat represji jak święte krowy“

Tenże następnie specjalista wybitny, który doradzał niejakiemu panu od penisów, a którego to pana nazwiska nie napiszę już teraz przekazując nam dobrą wiadomość o możliwym zwycięstwie PiSu jednym tchem z siebie wyrzuca, że –

„po następnych wyborach do Polski PiSowskiej nie ma sensu wracać ani nawet jej odwiedzać bo ja już wiem co Polska PiSowska oznacza“

Do POwskiej Polski, której pan Komorowski jest obrońcą najgorliwszym, a o której to pan Tymochowicz pisze, że jest państwem-potworem pan Tymochowicz wracał będzie chętnie ale do PiSowskiej, która to państwo-potwór zwalczało na wszelkie możliwe sposoby już nie. Rozumiecie drodzy rodacy ten absurd? Bo ja ani trochę. Pan Tymochowicz nie otrzymał z Platformy oferty współpracy więc gromy na nią wali i jednocześnie za nią tęskni bo jedynie tam ma szansę pieniądze co nie śmierdzą wyrwać.
PiS takim „fachowcom” przecież nie zapłaci. Ale to jest właśnie ten przedstawiciel obecnych elyt nie pasujący nijak do elit naszych, Polski prawdziwej, dumnej i pięknej, rzucających wszelkie swe siły i środki do walki o Polskę sprawiedliwą i uczciwą. Następny po panu Komorowskim hamulcowy, który im mniej będzie miał w tym kraju do powiedzenia tym szybciej Polska będzie reformowana.

Reformowana jednak nie przez tę ekipę, która jest obecnie u władzy, a której obrońcą jest Prezydent Komorowski. Reformowana być musi przez tych, o których Prezydent, największy Polski hamulcowy, przywiązany do żyrandola niczym pies Pawłowa do swej budy z obawy, że właśnie mogłyby nastąpić zmiany powiedział –

„To są frustraci, którzy nie chcą działać pozytywnie. Oceniają wszystko negatywnie, nie potrafią zmieniać świata na lepsze“

On, Komorowski nie zgadzając się na żadne pozytywne zmiany frustratą nie jest ale te osoby, które zgłaszają wszelkie nowe inicjatywy już frustratami są i to jeszcze nastawieni do wszystkiego negatywnie.

Kolejnym posłem, który, od kilkudziesięciu już lat z powodzeniem się przyczynia do wyhamowywania polskiego tempa rozwoju jest poseł Żelichowski, okupujący ławy poselskie od zawsze i od zawsze konsekwentnie głosujący na nie gdy tylko PiS jakąkolwiek propolską inicjatywę zgłosi. Tenże poseł na pytanie dziennikarza co sądzi o referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych wypalił z niebywale mądrą miną, że Platforma ich (ludowców) o tym nie informowała. Rozumiecie państwo to dobrze. Koalicjant o tak ważnej sprawie nie jest informowany ale to w żaden sposób panu Żelichowskiemu nie przeszkadza w jednym rzędzie z Platformą stać i głosić jaki to PiS jest niedobry.

Na szczęście już za kilka miesięcy podczas wyborów parlamentarnych to całe towarzystwo wzajemnej adoracji Polacy wyślą na śmietnik historii a pierwszym ku temu krokiem będzie zwycięstwo pana Andrzeja Dudy w drugiej turze w wyborach na Prezydenta. I głęboka wiara, że tak się właśnie stanie zachęci Polaków do pójścia do lokali wyborczych aby przy nazwisku pana Dudy postawić krzyżyk.