Jest to wiadomość, która jednych ucieszy, innych zaś zasmuci. Minister Przemysław Czarnek wprowadza do szkół ponadpodstawowych nowy przedmiot: historia i teraźniejszość. Mnie akurat taki pomysł się podoba. Nie tylko z tego względu, że jestem historykiem, a na naszej uczelni kształcimy w tym kierunku: historia i wiedza o społeczeństwie. I robimy to nowocześnie pod każdym względem: nowe metody nauczania, nowatorskie podejście do uczniów (chodzi o wykształcenie takiej postawy wśród studentów), ale także upowszechniamy nowe ustalenia nauki historycznej.

Mamy świadomość, że studia to nie tylko realizowanie własnych historycznych ambicji przez wykładowców – czyli kierunków badań – niekiedy dość wąskich, ale także upowszechnianie takiej faktografii, która znajduje się w aktualnych podstawach programowych. I dlatego pomysł ministra Czarnka mi się podoba.

Podobałby mi się jeszcze bardziej, gdyby w związku z tym rozwiązaniem „poszły” warsztaty dla nauczycieli, którzy skończyli studia przed kilkunastoma lub kilkudziesięcioma laty. Oczywiście powinny to być warsztaty dla nich darmowe i ministerstwo powinno znaleźć środki na tego typu dokształcenie nauczycieli. Potrzeba takiego doskonalenia wynika choćby z ukierunkowania nazewnicze przedmiotu – rozumiem to jako wskazanie na teraźniejszą użyteczność historii. A jest ona wielka. Mają tego świadomość sami nauczyciele, ale też uczniowie i ich rodzice.

Fot. strona czarnek.pl

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.