Pan Piotr Zaremba jak zawsze uprzejmie i taktownie „odnotowuje”, lecz trzeba chyba zacząć mówić, że żydowski punkt widzenia na Holocaust, który prowadzi do kompletnej marginalizacji losu innych narodów w obliczu hitlerowskiej machiny zagłady, jest emanacją długiej tradycji żydowskiego ekscepcjonalizmu.
Mogłoby to nawet przejść niezauważone, gdyby nie zostało użyte przez lewicę, w znacznej części – żydowską – jako wehikuł tezy, zgodnie z którą na końcu każdego nacjonalizmu jest faszyzm, wręcz kolejny hitleryzm.
Wystarczy przytoczyć kilka ekstremalnych przypadków i gotowe – można epatować tezą, że prawicowy nacjonalizm prowadzi wprost do zbrodni i w jednym zdaniu zestawiać okupowaną Polskę z afrykańską Rwandą czy Burundi.
W ten sposób „badanie Holocaustu” stało się przede wszystkim platformą znęcania się lewicy nad ugrupowaniami prawicy – wszak jakikolwiek partykularyzm narodowy nie daje się pogodzić z ekstremalnymi roszczeniami etyki uniwersalistycznej.
Na tej samej zasadzie wyrugowano z kodeksów obronę konieczną, redukując ją wyłącznie do działań w „uzasadnionej działaniem sprawców obronie przed bezpośrednim zagrożeniem życia”. Siedź więc, płacz i patrz jak cię rabują – bo skoro nie wywijają maczetą nad twoją głową, to warunki obrony koniecznej spełnione nie są… Bronisz się? – Jesteś „faszystą”! Nie wpuszczasz do kraju tysięcy imigrantów nasyłanych przez wrogi reżim? – Jesteś faszystą!
To uporczywe domaganie się „wyznania winy” wobec ofiar Holocaustu nie ma służyć żadnemu pojednaniu polsko-żydowskiemu, ale ma służyć tylko i wyłącznie obronie tezy, że „ideologia narodowa doprowadziła Polaków do zbrodni na narodzie żydowskim podczas II Wojny Światowej i do tego samego doprowadzi teraz, jeśli tylko nie powstrzyma się prawicy”.
Nie chodzi tu ani o prawdę historyczną, ani o rachunki krzywd. Chodzi tylko i wyłącznie o to, aby napędzić wiatr w żagle ideologom lewicy i skompromitować siły prawicy (czytaj więcej).
Fot. Jakub Szymczuk / KPRP
Zostaw komentarz