Jacek Sasin stwierdził z mównicy sejmowej, że:

” Samorządy to jest część władzy państwowej, taka sama jak władza rządowa, samorządowa, jest jedna władza i niech się samorządy nie migają przed tym, że jak trzeba wykonywać obowiązki wobec swoich mieszkańców to wtedy umywają ręce.”

„Władza, cała władza w kraju dzisiaj odpowiada za to, żeby Polacy mieli ciepło w domach.”

Pan Minister Sasin błądzi we mgle zawiłości konstytucyjnych, których jego inteligencja najwyraźniej nie jest w stanie pojąć. Nadto jego wiek może wskazywać na to (urodzony w 1969 r.), że swoją opinię o jednolitości władzy państwowej kształtuje na podstawie wiedzy o ustroju państwa, którą wyniósł z peerelowskiej szkoły.

Słuchałem więc Ministra z zainteresowaniem, nie dlatego, żeby mówił mądrze, tylko dlatego, że – kradnąc myśl od pewnego profesora prawa – pewne cechy jego charakteru sprawiły, że jest on dzisiaj konstytucyjnym ministrem. Tym niemniej Jacek Sasin podaje nieprawdę (nie twierdzę, że kłamie, gdyż uważam, że mówi szczerze, tylko nie tak, jak jest naprawdę, ponieważ o tym, jak jest naprawdę, nie ma zielonego pojęcia).

Otóż samorząd nie jest częścią władzy państwowej, tylko publicznej.

Władza państwowa to władza centralna z jej terenowymi agendami, a władza publiczna to władza państwowa plus władza lokalna.

Zgodnie z Konstytucją (art.10), ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej, a władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały.

Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

Nawet laikowi nie trzeba wyjaśniać, że samorządy nie uchwalają ustaw, nie są władzą wykonawczą, ani nie sądzą. Żaden też samorządowiec, z racji bycia samorządowcem, a nie np. członkiem partii PiS, nie jest podległy ani Panu Ministrowi Sasinowi, ani nawet Prezesowi Kaczyńskiemu.

Ustrój terytorialny Rzeczypospolitej Polskiej zapewnia decentralizację władzy publicznej (art. 15 ust. 1 Konstytucji).

Samorząd terytorialny uczestniczy w sprawowaniu władzy publicznej. Przysługującą mu w ramach ustaw istotną część zadań publicznych samorząd wykonuje w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność (art. 16 ust. 2 Konstytucji).

W tym miejscu muszę zauważyć, że przepis o rozdzielaniu węgla przez samorządy jak na razie nie istnieje. Oznacza to, że samorządy, które zgodnie z Konstytucją działają na podstawie przepisów prawa nie mają do tego możliwości prawnych. Ktoś jednak mógłby stwierdzić – co mi tam prawo, jak nie mam węgla i zamarznę. Czy ważniejszy jest przepis prawa, czy zdrowie i życie ludzkie.

Zanim na to odpowiem zauważę wcześniej, że samorządy, żeby móc sprzedawać węgiel, musiałyby dysponować odpowiednią infrastrukturą (wagą do węgla, pracownikiem, terenem, na którym można byłoby ten węgiel składować). Poza tym w kilku aktach prawnych, m.in. w ustawie o podatku akcyzowym należałoby dokonać szeregu zmian, żeby nie narazić np. wójta gminy na odpowiedzialność karnoskarbową.

Odpowiadając zaś na wcześniej zadane pytanie – co mi z przestrzegania przepisów, jeśli zamarznę – to warto zwrócić uwagę, że Jacek Sasin z mównicy sejmowej wypowiadał się w czasie przyszłym:

„Stworzymy system finansowy, który będzie służył jeszcze obniżeniu cen węgla, żeby ci samorządowcy, którzy wiedzą na czym polega ich misja, mogli tę misję realizować.”
To gdzie jest ten węgiel? Rozumiem, że Jacek Sasin nie może pojąć wątpliwości natury prawno – konstytucyjnej samorządowców. Mogę zrozumieć też, że nie do przyjęcia dla Jacka Sasina jest również to, że samorządy nie prowadzą gospodarki planowej, opierającej się na przedsiębiorstwach stanowiących własność społeczną, jak to było za poprzedniego ustroju. Wszak Sasin takie tworzy i zapewne myśli, że samorządowcy mogliby pójść jego, tj. Sasina, drogą. Mogę nawet przyjąć, że Sasin uważa, że nie ma się co Konstytucją i w ogóle tym całym prawem przejmować, skoro można było organizować wybory za 70 milionów wbrew przepisom.
Ale nawet wtedy, żeby móc węgiel dystrybuować, to trzeba ten węgiel mieć!

Zapewnienie ogólnego bezpieczeństwa to zadanie państwa, a nie samorządów. Jeżeli państwo zleca coś do wykonania samorządom, to trzeba za to zapłacić. Bo przecież samorząd też nie ma budżetu z gumy.

Jeżeli wynika to z uzasadnionych potrzeb państwa, ustawa może zlecić jednostkom samorządu terytorialnego wykonywanie innych zadań publicznych. Ustawa określa tryb przekazywania i sposób wykonywania zadań zleconych (art. 166 ust. 2 Konstytucji). Zmiany w zakresie zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego następują wraz z odpowiednimi zmianami w podziale dochodów publicznych głosi art. 167 ust 4 Konstytucji.

Cokolwiek bym tu jednak nie napisał, to i tak nie przekonam Ministra Sasina, który na twitterze stwierdził, że luka węglowa wynika z tego, że samorządowe ciepłownie kupowały rosyjski węgiel, zaś spółki państwowe nie miały na ten rok zakontraktowanej ani tony rosyjskiego węgla!
A on, Jacek Sasin, uważa, że dziś musimy się razem zmierzyć z tym problemem.

Ja też tak sądzę. Tylko wybory są niestety dopiero za rok.

Fot. Gov.pl