Blogi Zewa

I Ty zostaniesz Indianinem? Taka refleksja po wczorajszej lekturze w upale. Zenon Kosidowski bardzo plastycznie oddał czasy konkwistadorów, którzy podbili Imperium Słońca Inków. Chociaż nie powinni.

Analfabeta Pizzaro z garstką straceńców ładnie rozegrał sprawy.

Drugim był Cortazar, z tym, że w Ameryce Środkowej. Trzecim Kolumb, który nie wiedział co odkrył, ale tak już zostało. Dzieła w Ameryce Północnej pacyfikacji Krainy Winnetou dokończyli desperaci, ci co nie płacili w Europie alimentów i inni mordercy bizonów.

A co było gdyby w obu Amerykach nadal panowała cywilizacja indiańska? Bo przecież nie byłoby odkrywców.

Refleksja ta dotyczy także obecnej dyskusji o imigrantach. Wszyscy jesteśmy potomkami imigrantów. Pierwsi ludzie wyszli dawno temu z Afryki. O czym nie chcemy pamiętać.

Kiedy w 2005 roku smagły taksówkarz wiózł mnie na lotnisko w Chicago zapytałem:
– Are You from?
– I am American!
Odpowiedział mi z niekłamaną dumą.

Tak samo jest na Starym Kontynencie. W drugim i kolejnym pokoleniu przybysze z dawnych kolonii uważają się za obywateli krajów europejskich w których osiedli.
A nam się wydaje, że byliśmy tu, jesteśmy i będziemy od zawsze.

Zbigniew Zew Wieczorek