W najbliższych tygodniach pod obrady Sejmu wejdzie projekt nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. IPN ma prowadzić politykę historyczną i odkłamywać kłamstwa historyczne. Działalność Instytutu w ostatnich latach budziła kontrowersje. Dlatego też posłowie PiS pracują nad rzeczoną reformą. Postuluję rozszerzenie projektu o powołanie Instytutu Gloria Victis. Była by to komórka IPN wzorowana na izraelskim Instytucie Jad Vashem.

Polski odpowiednik powinien nagradzać żyjących lub ich rodziny, którzy ratowali Polaków w czasie II Wojny Światowej oraz udzielali im pomoc. Historie Ukraińców, którzy ratowali Polaków w czasie barbarzyństwa Rzezi Wołyńskiej nie są powszechnie znane. Ich postawy są dziś często na Ukrainie wręcz potępianie. Państwo Polskie ma moralny obowiązek upomnieć się o tych ludzi. Dlatego uhonorowanie ich lub ich rodzin przez Instytut jest kwestią niezwykłej wagi.

Podbnie jak uhonorowanie Niemców, którzy odmawiali wykonywania zbrodniczych rozkazów reiżmu nazistowskiego w czasie okupacji Polski. Warto wspomnieć także o postawie oddziałów węgierskich, które w czasie okupacji stacjonowały na terenie okupowanej Polski. To węgierscy żołnierze często ratowali od śmierci Polaków. Przypomnieć należy także o szeregach postaw przedstawicieli innych Narodów – sprawiedliwych Rosjan, Białorusinów, Litwinów.

Forma instytucjonalna placówki wydaje się być kwestią techniczną. Nie mniej jednak oczyiwstym jest, że Instytut byłby ogromnym narzędziem do prowadzenia polskiej narracji historycznej i przedstawiania prawdy historycznej. Dlatego też w całości wpisywałby się w nową koncepcję IPN-u.

Siedziba Instytutu Gloria Victis mogłaby mieć charakter Muzeum, gdzie prezentowane byłby historie ludzi, którzy ratowali Polaków. Nagrody Instytutu powinny mieć charakter podobny jak te przyznawane przez jego izraelski odpowiednik – czyli powinny mieć charkter nagrody pieniężnej jak i specjalnego odznaczenia. Przyznanie nagrody powinno być łączone z akcją informacyjną na terenie Kraju, skąd pochodzi – lub pochodził – odznaczony.

Samo powołanie do życia takiej placówki byłoby symbolem zmian w myśleniu o prowadzniu polityki historycznej i jako takie stałoby się też nowym impulsem do jej skutecznego prowadzenia. W mojej ocenie właśnie obecny czas jest ostatnim, w którym można tego typu instytucję powołać.

Mówiąc wprost – sytuacja międzynarodowa wokół Polski jest niekorzystna, a kłamstwa historyczne przybierają na sile. Instytut powinien także stać się swego rodzaju lobbystą polskiej narracji historycznej. Prawnicy Instytutu mogliby walczyć na arenie międzynarodowej o prawną kodyfikację i rozszerzenie „kłamstwa oświęcimskiego” o zwrot „polskie obozy koncentracyjne”. Instytut tym samym przejąłby niejako obowiązki inicjatywy Reduty Dobrego Imienia i nadałby tym staraniom charakter formalny, państwowy.

Jestem przekonany, że powołanie Instytutu Gloria Victis mogłoby być sprawą ponadpartyjną. To kolejny powód dla którego w obecnej sytuacji warto podjąć tę inicjatywę. O projekcie mówię od kilku lat – wraz ze środowiskami organizacji Kresowych opracowaliśmy już wstępny projekt i założenia Instytutu. Jesteśmy gotowi do współpracy.