Unia Europejska przez lata sprzedawała bajkę o „skracaniu drogi od pola do stołu”. Lokalne łańcuchy dostaw, wspieranie małych gospodarstw, ekologia, odpowiedzialność,zdrowa żywność. Strategia goniła strategię, raport gonił raport, a rolnikom tłumaczono, że przyszłość to lokalność i zrównoważenie- to wszystko dla ich dobra.

I co zostaje z tej opowieści?

Umowa z Mercosur. Wołowina z drugiego końca świata. Transport przez oceany. Produkcja kosztem lasów deszczowych.

Standardy, które w Europie byłyby nie do zaakceptowania, ale nagle przestają przeszkadzać.
Ślad węglowy? Cisza.
Chemia w rolnictwie? Cisza.
Dumping cenowy niszczący europejskich producentów? Cisza.

Bo interes się zgadza. Bo największe gospodarki wiedzą, czego chcą. Niemieckie auta, maszyny i chemikalia wjeżdżają do Ameryki Południowej bez 35-procentowego cła. Reszta ma się dostosować.

To jest właśnie Unia w pigułce: zasady obowiązują słabszych, a wyjątki są dla silnych. Ideologia działa do momentu, w którym koliduje z pieniędzmi,wtedy znika bez śladu.

Dlatego umowa z Mercosur jest kolejnym dowodem, że ten projekt nie służy już państwom narodowym, tylko interesom wybranych.
Coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, że prawdziwą alternatywą nie są kolejne „reformy”, lecz wyjście z tej patologicznej konstrukcji i budowa realnych gospodarczych sojuszy do obrony własnych interesów.
Bo jeśli coś dziś wymaga odwagi, to nie jest kolejne dostosowanie się do Brukseli.
To postawienie kropki i powiedzenie: dość!!!!!