Nie pisałabym o Maduro, gdyby nie sondaż SW Research. Niemal 39% polskich respondentów potępia zatrzymanie Maduro. Krytykują ludzie starsi, z wyższym wykształceniem, z wielkich miast. Jednak wątpię, by mieli pojęcie, czym była Wenezuela Maduro; reagują zgodnie z żywiołowym odruchem niechęci do Trumpa. Nie przyłączę się do chóru.

Po powieść sensacyjną sięgam +- raz w roku. Tym razem Toma Clancy’ego opowieść o tajnej armii chińskich hakerów, którzy po zinfiltrowaniu amerykańskich instytucji prowadzą cyberataki na lotniska, wojsko i CIA. Można się dowiedzieć ciekawostek o hakerskich praktykach i możliwościach. Tylko zakończenie mnie rozczarowało. Bohaterskim marines i kilku tajnym agentom udaje się – na terenie Chin – unicestwić tajne centrum dowodzenia i unieszkodliwić prącego do wojny chińskiego ministra. Cała książka świetna – myślałam – a rozwiązanie nierealne.

A jednak. Podobną akcję przeprowadzili w Wenezueli amerykańscy komandosi. Wszystko trwało raptem 3 godziny. W środku nocy zabrali Nicolasa Maduro z jego własnej rezydencji pilnowanej przez siły specjalne i kubańskich ochroniarzy. Swoją drogą, to że prezydent korzysta z zagranicznej ochrony, jest dobrym obrazem kuriozalności postaci i sytuacji.

Żadne z państw Unii Europejskiej, nie uznało prezydentury Maduro. Był legalnym prezydentem dla Rosji, Chin i tym podobnych, zainteresowanych wpływami w Wenezueli. Bo przecież nie chodziło o poszanowanie prawa, z którym rządząca Wenezuelą ekipa, nie miała wiele wspólnego.

Pekin tworzył tam przyczółek ekspansji handlowej, cybernetycznej i finansowej w Ameryce Południowej. Chiny wsparły Maduro (wcześniej Cháveza) pożyczkami w wysokości co najmniej 60 miliardów dolarów. Ta inwestycja raczej się nie zwróci.

A Rosja? Kreml służył Wenezueli doradcami wojskowymi, specami od wywiadu i dostawami broni. 9 miesięcy temu, w maju, Maduro podpisał z Putinem traktat o strategicznym partnerstwie. Podobne umowy Rosja miała tylko z Chinami, Koreą Półn. i Iranem.

Ostatni transport broni przyleciał do Caracas w październiku. Wiceprzewodniczący Komitetu Obrony Dumy Państwowej Aleksiej Żurawlew groził Polsce mówiąc „Polacy trochę przycichli, bo chyba zaczęli rozumieć, że są następni”.
A w listopadzie zakomunikował, że „Ił-76TD należący do powiązanej z Grupą Wagnera i współpracującej z państwem rosyjskim firmy Aviakon Tsitotrans, zawiózł do Caracas systemy obrony powietrznej Pancyr-S1 i Buk-M2E”.

W minioną sobotę okazało się, że ta inwestycja też się nie zwróci.

Bo Rosja z jej systemami obrony i doradcami została ośmieszona. Rządy państw współpracujących z Putinem i łasych na takie usługi, teraz się zastanowią czy warto płacić za to, co licho działa. I wyjdzie im, że raczej nie warto.

Wydarzenia w Caracas oznaczają potężne straty strategiczne dla Moskwy i Pekinu. Nie dziwi, że reagują wściekłością. Natomiast gdy funkcjonariusze Kremla piętnują złamanie międzynarodowego prawa, to już nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać. Czy zapomnieli o krwawej interwencji w Czeczenii, o zbrojnym zagarnięciu Osetii, o zbrodniach wagnerowców w Afryce, a przede wszystkim o napaści na Ukrainę? A w Wenezueli do dziś (chyba że już zwiali?) operują rosyjscy najemnicy dowodzeni przez gen. Olega Makarewicza, sprowadzeni przez Maduro by szkolić wojsko.

Laureatka pokojowego Nobla 2025 Maria Corina Machado nie zmyśla: „Słuchajcie mnie, którzy mówicie o inwazji na Wenezuelę. Wenezuela już dawno została zaatakowana. Mamy rosyjskich agentów, mamy agentów irańskich, mamy ugrupowania terrorystyczne takie jak Hezbollah i Hamas, działające swobodnie w komitywie z reżimem. Mamy kolumbijską partyzantkę, kartele narkotykowe, które angażują ponad 60% naszej populacji, i które zajmują się nie tylko handlem narkotykami, ale także handlem ludźmi i sieciami prostytucji. To uczyniło z Wenezueli przestępcze centrum obu Ameryk, a reżim podtrzymywał bardzo silny i hojnie finansowany system represji”.

W ostatnich 10 latach poziom życia Wenezuelczyków obniżył się o 74%. Niegdyś bogaty kraj pogrążył się w nędzy i chaosie.
Z około 30 milionów mieszkańców, ponad 7 milionów uciekło za granicę. Wg ONZ to największy kryzys uchodźczy w XXI wieku.
To jakby z Polski emigrowało 10 milionów. Uciekli od beznadziei, politycznego terroru, aresztowań i tortur.

Wenezuelczycy, którzy wyjechali, hucznie świętują zatrzymanie Maduro, ci w kraju radość demonstrują prywatnie, bo w Wenezueli dalej króluje strach. Trudno wyrokować, co będzie dalej, jednak jeszcze trudniej wyobrazić sobie, że wolnościowe nastroje zostaną trwale wygaszone.
Raz odzyskana nadzieja pracuje nawet w ciszy.

Można kpić z cynizmu urzędującej nadal władzy (jeszcze rządzą towarzysze Maduro) ale trzeba wiedzieć, że 2 dni temu ogłoszono w telewizji zwolnienie „znacznej liczby” więźniów politycznych „w imię jedności narodowej i pokojowego współistnienia”.

Tydzień temu – to była czarna sobota dla Putina.

fot. Cień Putina nad Europą
Ricardo Tomás dla Politico; 2025.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.