W poniedziałek 13 marca 2023 roku Aleksandr Łukaszenka poleciał do Teheranu. Głównym punktem wizyty były rozmowy z irańskim prezydentem Ibrahimem R’aisim .
Oba państwa nawiązały stosunki dyplomatyczne w 1993 roku, jednak dopiero w 1998 roku formalnie zaczęły pracę ambasady obu krajów. To pokazuje, że Iran początkowo nie był dla Białorusi znaczącym partnerem. To się zmieniło, kiedy Zachód zaczął coraz bardziej izolować Białoruś. 80 milionowy, irański rynek zbytu stał się dla Mińska nagle bardzo ważny. Dla Iranu zaś, konfrontacyjna polityka USA wobec niego, zmuszała Teheran do szukania partnerów na całym świecie gotowych do współpracy w warunkach sankcji gospodarczych. W 1998 roku Iran był jednym z państw Azji Środkowej, które odwiedził Łukaszenka. Podczas rozmów z ówczesnym prezydentem Chatamim obaj politycy podkreślali zbieżność poglądów na bezpieczeństwo w rejonie Zatoki Perskiej. Na to nagłe zbliżenie miały wpływ 3 czynniki: antyamerykańska polityka obu państw oraz wzajemne potrzeby. Iran potrzebował broni i części zamiennych do radzieckiego sprzętu, a Białoruś, ropy naftowej. Po przejęciu przez USA i ich sojuszników kontroli nad Irakiem, Teheran stał się dla Mińska głównym partnerem w Azji Środkowej. W 1998 roku Chatami i Łukaszenka podpisali szereg umów w zakresie” militarnym, politycznym, gospodarczym i kulturalnym jednak jak pokazał czas, tylko niektóre weszły w życie. Na przeszkodzie stały: brak kapitału po obu stronach oraz kwestie infrastrukturalne. W 2003 roku, na skutek presji sanacyjnej Iran zaczął szukać parterów mających podobny stosunek do Zachodu i wznowił, nieco zamrożone, relacje z Mińskiem. Impulsem stała się wizyta Chatamiego w Mińsku w 2004 roku. Wrócono do zapomnianych porozumień i próbowano je wdrożyć. W 2006 roku Łukaszenka ponownie poleciał do Teheranu, a w 2007 roku, rewizytował go w Mińsku, nowy prezydent Iranu, Ahmedinażad. Podpisano liczne kontrakty. Białoruską ofertą były: broń, traktory i usługi w zakresie budownictwa drogowego. Iran zaś dawał ropę naftową, która stała się kartą przetargową w negocjacjach Łukaszenki z Putinem na temat cen rosyjskiej ropy.
Z dużej chmury mały deszcz
Największy, bo warty 500 milionów dolarów, kontrakt podpisały białoruski Biełorusnieft i Irańska Narodowa Kompania Naftowa. Dotyczył on wydobycia ropy na polu Jofieries, blisko granicy z Irakiem. Okazało się wkrótce, ze nie można uruchomić wydobycia bo teren był zaminowany jeszcze w czasie wojny iracko – irańskiej. Irańczycy obiecywali, że go rozminują, ale skończyło się na obietnicach. W 2011 roku ostatecznie zrezygnowano z tego kontraktu.
Drugi wielki kontrakt dotyczył budowy na Białorusi montażowni irańskich samochodów Ikco Samand. I tym razem był to niewypał. Okazało się, że na Białorusi prawie nikt ich nie kupował, a sprzedaż do Rosji była mrzonką.
Współpraca wojskowa
To ona wywoływała ( i wywołuje nadal) najwięcej emocji. Zachód oskarżał Białoruś, że omija sankcje nałożone na Iran, dostarczając mu zaawansowane uzbrojenie i części do radzieckiego sprzętu. Krążyły nawet plotki, że Mińsk sprzedał Teheranowi systemy S-300, ale nie znalazły one potwierdzenia. Jedyne potwierdzone kontrakty dotyczyły sprzedaży czołgów T-72M1. Jednak ich liczba nie wzmocniła znacząco potencjału militarnego Iranu. W 2007 roku pojawiły się doniesienia, że Iran kupił nieformalnie od Białorusi: samoloty, artylerię przeciwlotnicza oraz bojowe wozy piechoty. W irańskich bazach wojskowych podobno pojawili się białoruscy doradcy. Na płynące z Zachodu oskarżenia o wpieranie polityczne i militarne Iranu, Łukaszenka oświadczył, że współpraca obu państw ma charakter pokojowy i nie jest wymierzona przeciw komukolwiek.
Konkludując, zarówno Iran i Białoruś, obarczone zachodnimi sankcjami, są skazane na szukanie kontaktów z podobnymi sobie pariasami na arenie międzynarodowej. Nie mają innego wyjścia, bo żadne z państw „wolnego świata” nie chce mieć z nimi nic wspólnego.

Panorama Teheranu, foto Jolanta Styrczula.
Artykuł pierwotnie opublikowano na Belsat.eu
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz