To niesamowity film o niezwykłych ludziach, niezwykłych artystach, ale również niezwykłej rodzinie.

Oglądając film mieszkamy z rodziną Beksińskich, widzimy ich codzienne życie, towarzyszymy rozmowom, zwykłym czynnościom dnia codziennego, tragediom, pracy twórczej ….. widzimy odchodzenie starszego pokolenia, brutalne w swojej fizyczności, obserwujemy rodzinne obsesje i problemy, piękno sztuki, magię głosu i fascynacji muzycznych Tomka.

Genialne role aktorskie, absolutnie genialne!

W jaki sposób reżyser ukazuje szaleństwo rodziny Beksińskich, tkwiące w nich przeczucie tragedii i śmierci, nadwrażliwości artystycznej i niemożności odnalezienia się w realnym świecie – równocześnie dając odczuć ciepło ich relacji, miłość i troskę, delikatność i szacunek? nie umiem powiedzieć, ale udało mu się to fenomenalnie…..

Nie ma chyba nikogo w Polsce, kto nie znałby choć jednego z obrazów Zbigniewa Beksińskiego, ale dla mojego pokolenia ten film mówi również o kimś, kto tworzył nasze gusty muzyczne, muzyczną wrażliwość, poczucie humoru, kto uczył nas odbierania muzyki – mówi o Tomku Bekśińskim.

Nie ma dzisiaj takiego fenomenu, jakim była radiowa Trójka w latach 80-tych i 90-tych, oaza wolności, wolnego słowa, nadawana na żywo, z osobowościami muzycznymi Piotra Kaczkowskiego, Marka Niedźwieckiego, Korneliusza Pacudy, Wojciecha Manna, Jurka Owsiaka, Jerzego Kordowicza i ….. niezapomnianego, charyzmatycznego Tomka Beksińskiego. Jego niesamowity głos, atmosfera, którą tworzył, wrażliwość muzyczna, sposób czytania tekstów utworów muzycznych, które tłumaczył i które my wszyscy mieliśmy skrupulatnie notowane w zeszytach …. tego nie da się opowiedzieć słowami…. Mariilion, U2, Clannad, Closterkeller, The Cure, Iron Maiden, Pink Floyd,The Sisters of Mercy, King Crimson, Depeche Mode, Ultravox , Camel, Kate Bush ….”Trójka pod księżycem” – noc, głos Tomka, muzyka, niesamowita atmosfera i poczucie, że uczestniczymy w czymś niezwykłym i niepowtarzalnym…. Czekaliśmy na jego audycje, słuchaliśmy to, co Tomek słuchał, rozmawialiśmy o tym, co nam powiedział i zaprezentował. Jego wybory muzyczne były naszymi.”MiniMax” Piotra Kaczkowskiego i „Trójka pod księżycem” Tomka Beksińskiego, piątkowe audycje Marka Nieźwieckiego – odmierzały nasze dni i tygodnie.

Pamiętam ostatnią „Trójkę pod księżycem” w Wigilię Świąt Bożego Narodzenia w 1999 roku, Tomek pożegnał się ze słuchaczami mówiąc tajemniczo, że „nigdy nie wiadomo, co się zdarzy…” – nikt z nas nie wiedział, nie podejrzewał nawet, że mówiąc o naszym „ostatnim spotkaniu” – żegnał się z nami na zawsze …… Nikt z nas wtedy nie wiedział o jego próbach samobójczych, nie znał mrocznej strony jego osobowości, a zabawy w kryptę 😉 traktowaliśmy, jak kreację artystyczną.

Czasem, kiedy słucham w nocy muzyki, kiedy patrzę na migające elektrody radia, kiedy przez okna widać płynące po niebie chmury oświetlane księżycowym światłem, kiedy w ciszę nocy wpływa dźwięk – mam wrażenie,że znowu usłyszę niezapomniany głos Tomka Beksińskiego i po raz kolejny udamy się w czarodziejską podróż do baśniowego świata muzyki .

Dobranoc Tomku….