Nie zdawałem sobie sprawy mieszkając w Warszawie, jak bardzo ta cholerna pandemia wbiła mnie w ziemię. Dopiero tu, w Beskidzie Niskim, gdy napięcie zaczęło puszczać, dotarło do mnie jak było wielkie.

A puszczać zaczęło, bo tu nikogo nie spotykam. Nie dotykam rzeczy, których dotykają inni ludzie, nie wchodzę do wind, tramwajów, wagonów metra. Nie mijam na ulicach mężczyzn i kobiet w maseczkach na brodach. W mieście zachowanie prawdziwego społecznego dystansu jest niebywałe trudne, nawet gdy się staramy. Tu, w pustej kotlinie miedzy Ujściem Gorlickim i Wysową Zdrój, jest to wykonalne.

Nie opuszczam gardy. Tuż przed wyjazdem z Warszawy zrobiłem test na SARS-CoV-2. Przez pierwszy tydzień nie mam bezpośredniego kontaktu z właścicielami domu (według dzisiejszego stanu wiedzy, zarażamy innych przez pierwsze 5 do 7 dni od złapania wirusa; potem już nie). Gospodarze mieszkają oddzielnie, jedzenie zamawiamy w sklepie zdalnie, odbieramy kartony przed skepem. Na pierwszych spacerach nie widywałem żywej duszy.

Gdy wreszcie poczułem się bezpieczny, ogarnęło mnie ogromne znużenie. Z trudem mobilizuję się do najprostszych czynności – jak przywiezienie taczką drewna z drewutni. Wciąż mi się chce spać. Ale to minie.

Nadal się martwię o najbliższych i przyjaciół, co przecież nie minie. Są też inne wyzwania, poza pandemią. Będą następne. Mam jednak nadzieję, że zdołam dobrze stawiać im czoła. Odbuduję się teraz, najlepiej jak potrafi.

Po co to piszę? Żeby podzielić się doświadczeniem. Jesteśmy wszyscy pod presją pandemii i coraz wyraźniejszego końca znanego nam dotąd świata. Zmienia się on w sposób drastyczny. Takiego tąpnięcia cywilizacji nie przechodzi się lekką stopą, nawet jeśli na codzień tego nie odczuwamy aż tak mocno. Jeśli macie możliwość by tę gigantyczną, zdradliwą presję choć trochę zmiejszyć, naprawdę warto – na miarę okoliczności. Oszczędzajmy nerwy i siły psychiczne. Będą potrzebne.

Autor: Mariusz Ziomecki
Polski pisarz, dziennikarz i publicysta. Do 1981 był dziennikarzem warszawskiej Kultury. W 1982 wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracował jako jeden z głównych komentatorów dziennika The Detroit Free Press. W latach 1998–2000 dzielił funkcję redaktora naczelnego dwutygodnika Komputer Świat z Wiesławem Małeckim. Następnie w 2003 roku objął funkcję redaktora naczelnego dziennika Super Express (w 2006 roku zastąpił go Tomasz Lachowicz). Redaktor naczelny tygodnika Przekrój od 2006 roku (kiedy zastąpił na tym stanowisku Piotra Najsztuba) do lipca 2007 (stanowisko przejął Jacek Kowalczyk). W latach 2007–2008 był redaktorem naczelnym Superstacji i prowadził program Rezonans. Od września 2008 roku wydawca programu Konfrontacje w Polsacie, a od maja 2009 do końca lutego 2010 redaktor naczelny serwisu publicystycznego redakcja.pl. Od listopada 2009 do maja 2010 był redaktorem sponsorowanego przez Narodowy Bank Polski serwisu internetowego ObserwatorFinansowy.pl i jednocześnie doradcą Prezesa NBP. Następnie pracował dla firmy kosmetycznej Inglot. Od 2014 na antenie Polsat News 2 prowadzi program publicystyczny Prawy do lewego, lewy do prawego. Ma dwójkę dzieci, córkę Zuzę i syna. Jego pierwszą żoną była Ewa Junczyk-Ziomecka.