Im bliżej jesiennych wyborów tym weselej. Portal naTemat przeoczył istnienie Unii Europejskiej.

Temat co prawda nie jest śmieszny, bowiem przemoc, szczególnie fizyczna, zawsze zasługuje na potępienie bez względu na stopień nasilenia.

Jednak lisie tekst jest groteskowy go tego stopnia, że wywołuje śmiech połączony z wymownym pukaniem się w czoło.

13 czerwca 2019 roku niejaki Łukasz Grzegorczyk (naTemat) zamieścił informację, która powinna wstrząsnąć sumieniami Polaków.

Imigranci brutalnie pobili kobiety w Monachium. Wszyscy sprawcy to Polacy

Dwóch Polaków miało zaczepiać, a później molestować i zaatakować grupę kobiet w centrum Monachium. Najbardziej poszkodowana jest 28-latka, która została uderzona pięścią w twarz. Sprawców udało się zatrzymać.

https://natemat.pl/275845,polacy-pobili-dwie-kobiety-w-monachium-uslyszeli-zarzuty?_ga=2.217872790.1098335353.1560071736-1296576009.1549264859&fbclid=IwAR1OdU6kyhFaAfsKMSIrdi6LalcuxgBrcZ91gUWRynOjor-4GGsDgfstgf0

No to po kolei.

Pierwsza manipulacja żurnalisty Grzegorczyka. Otóż Polak, mieszkający w Niemczech, czy też w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, Austrii, Hiszpanii, Portugalii, we Włoszech, na Słowacji, w Czechach, Rumunii, Słowenii itd. ma prawo do podjęcia pracy zarobkowej na takich samych warunkach, jak obywatel danego kraju. Swoboda migracji jest bowiem immanentną cechą Unii Europejskiej.

Podobnie jest u nas. Obywatel innego państwa UE, pracujący na terenie Polski, jest takim samym imigrantem, jak Polak w innym państwie unijnym.

Posługując się definicją Grzegorczyka należy uznać, że wzorcowym przykładem imigranta był niejaki Gerald Birgfelner. Osiadł w Polsce oczekując zarobku w wymiarze miesięcznym kilkanaście razy wyższym niż… roczny kanclerza Austrii.

Właśnie dlatego słowo imigrant, zamiennie z uchodźcą na terenie Unii Europejskiej używane jest wobec osób przyjeżdżających legalnie bądź nielegalnie spoza europejskiego obszaru.

Posiłkując się Traktatem o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TfUE) widać wyraźnie, że imigrantem jest osoba pochodząca z państwa nie należącego do któregokolwiek Państwa Członkowskiego.

Dokładnie mówi o tym art. 67 u. 2 wspomnianego Traktatu:

Unia zapewnia brak kontroli osób na granicach wewnętrznych i rozwija wspólną politykę w dziedzinie azylu, imigracji i kontroli granic zewnętrznych, opartą na solidarności między Państwami Członkowskimi i sprawiedliwą wobec obywateli państw trzecich. Do celów niniejszego tytułu, bezpaństwowcy są traktowani jak obywatele państw trzecich.

Zatem Polak w Niemczech nie jest osobą posiadającą status podobny do bezimiennego często przybysza z Maghrebu, co lisi portal ordynarnie sugeruje.

By było śmieszniej – niemiecki i niemieckojęzyczny Bild nie pisze nic o imigrantach!

„Polscy imigranci z Maghrebu” to tylko pierwsza wpadka.

Zdaniem żurnalisty Grzegorczyka dwaj Polacy zaatakowali grupę kobiet.

Tyle tylko, że ta grupa była…. dwuosobowa!

O napaści na młode kobiety w Monachium informuje „Bild”. Do zdarzenia doszło nad ranem 9 czerwca, kiedy 28-latka wracała ze swoją 20-letnią siostrą do domu po imprezie. W pewnym momencie podeszło do nich dwóch mężczyzn, a jeden z nich złapał za pierś młodszą z kobiet. Wtedy 28-latka stanęła w jej obronie i została uderzona pięścią w twarz.

(op. cit.)

Panie Grzegorczyk, tłumaczenie tekstu z niemieckiego Bilda nie powinno zwalniać od myślenia.

Otóż grupa to nie dwie osoby. Dwie osoby możemy nazwać parą. By mówić w psychologii społecznej czy socjologii o grupie zaliczanej do zbiorowości społecznej musi istnieć zbiór co najmniej trzech osób.

Trzech, panie Grzegorczyk.

Już nawet tzw. komuniści wiedzieli o tym – milicjant nigdy nie mówił: proszę się rozejść! jeśli „tłum” nie liczył przynajmniej trzech osób.

Swoją drogą pogratulować można źródła informacji. Niemiecki Bild to taki Fakt, czyli tabloid epatujący czytelników prostym, krótkim i w miarę sensacyjnym tekstem.

Mimo tego nawet Bild nie posunął się do tego, co Grzegorczyk.

Wg naTemat:

Okazuje się, że za napaść odpowiadają dwaj Polacy – 23 i 26-latek. Obaj podobno na stałe mieszkają w Niemczech. Ranne kobiety trafiły do szpitala. Starsza z nich ma złamany nos, rany na twarzy i uszkodzone więzadło. Lekarze nie pozwolili jej jeszcze wrócić do domu.

Według „Bilda”, sprawcy usłyszeli zarzuty związane z molestowaniem seksualnym i niebezpiecznym uszkodzeniem ciała.

(op. cit.)

Tymczasem oryginalny tekst niemieckiego Faktu  zawiera nieco inne informacje:

Eine Polizeistreife, die in der Nähe war, ging dazwischen, die Beamten fesselten die Täter, nahmen sie vorläufig fest. Die alkoholisierten Polen (23, 26) wurden laut Polizei im Präsidium vernommen, später wieder laufen gelassen. Begründung: Beide haben einen festen Wohnsitz in Deutschland.

Okazuje się, że po przesłuchaniu na Policji zatrzymani Polacy zostali zwolnieni do domu, albowiem posiadają stałe miejsce zamieszkania na terenie Niemiec.

Nie podobno, panie Grzegorczyk, ale na pewno.

Krotki tekst, duży wstyd, panie żurnalisto.

Kiedy czytam podobne bzdety zastanawiam się tylko nad jednym – co takiego stało się przez minione 30 lat z ludźmi, że do tego stopnia pozwalają sobą manipulować?

Przecież sprawdzić tekst z oryginałem w dobie powszechnego Internetu, tłumacza google’a itp. to pięć, góra dziesięć minut.

Tymczasem wyrosło nam pokolenie ludzi czytających jedynie tytuły. Idę o zakład, że gdybym oznaczył swój tekst np. Kaczyński zdefraudował pieniądze dla sierot byłby on wklejany na lewackich profilach  na fb czy innych mediach społecznościowych mimo tego, że w tekście pisałbym nie o Kaczyńskim, ale o Tusku, Schetynie czy innym Braunie.

Medialne manipulacje są po prostu banalnie łatwe.

W latach 1970-tych popularny w środowisku ówczesnych dziennikarzy (patrząc z perspektywy lat o wiele bardziej niezależnych niż dzisiejsi redaktorzy różnych faktów czy innych GazWyb) popularny był ten oto medialny dowcip:

Towarzysz Breżniew (sowiecki przywódca w tym czasie) oraz prezydent USA Jimmy Carter założyli się, który z nich jest lepszy.

Postanowili ścigać się na dystansie 100 m.

Pistolet wystrzelił, pobiegli, Carter łatwo zostawił Breżniewa za sobą i wygrał.

Na drugi dzień New York Times wali na całą stronę tytuł:

Jimmy Carter wygrał! Kolejny raz potwierdziła się wyższość Wolnego Świata nad Imperium komunistycznym!

W Moskwie „Prawda” (taka sowiecka GazWyb) obwieściła światu za żelazną kurtyną:

Towarzysz Leonid Iljicz Breżniew zajął zaszczytne drugie miejsce!

A Carter był przedostatni!

Co poniekąd wyjaśnia tytuł. 😉

14.06 2019

tekst oryginalny Bilda:

 https://www.bild.de/regional/muenchen/muenchen-aktuell/muenchen-maenner-schlugen-fulya-28-mit-bierflasche-blutig-62583044.bild.html