Po 17 latach współrządzenia gliwickim półświatkiem Józef Gąsior usłyszał w tym mieście pierwszy zarzut. Do tej pory to on wyzywał innych od kryminalistów, a spolegliwy wobec niego prokurator Krzysztof Garbala „szył” akt oskarżenia ofiarom bezwzględnego przestępcy. Tak pisałem dwa miesiące temu.

A jednak mimo wpłynięcia do gliwickiego sądu rejonowego aktu oskarżenia jeszcze w maju ubiegłego roku do dnia dzisiejszego sprawa o sygnaturze III K 598/14 jeszcze się nie zaczęła! Przypominam, że Gąsior został oskarżony o to, że:

  1. w dniu 7 czerwca 2013 roku w Gliwicach, działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, składając pozew o wydanie nakazu zapłaty, poprzez wprowadzenie Sądu Okręgowego w Gliwicach w sprawie I C 154/13 w błąd co do istnienia roszczeń finansowych przysługujących mu wobec spółki Silesia w sytuacji, gdy roszczenia wynikające z weksli były bezpodstawne, gdyż zostały zaliczone na poczet udziałów, objętych przez niego w dniu 22 października 1999 r. w ilości 2453 w spółce Silesia, usiłował doprowadzić Silesia sp. z o.o., będącą następcą prawnym Spółdzielni Inwalidów „Silesia” w Likwidacji Zakład Pracy Chronionej, do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem w kwocie 114.976,98 zł (…).

  1. w dniu 12 września 2012 roku w Gliwicach, działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, indosując – jako prezes zarządu spółki FUNT – na Przedsiębiorstwo Handlowe Energohurt sp. z o.o. weksel wystawiony w dniu 18 września 2009 r. przez prezesa zarządu Silesia sp. z o.o. (Grzegorza Kaziewicza – przyp. HD) na rzecz Towarzystwa Finansowego Funt sp. z o.o. w sprawie VII GNc 4911/12 w błąd co do pełnienia funkcji członka zarządu spółki Funt i posiadania tym samym uprawnień do reprezentacji tej spółki, które wygasły z dniem 30 czerwca 2008 r., doprowadził Silesia sp. z o.o. do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem w kwocie 48.000,- zł (…).

Powyższa sprawa trafiła na wokandę 24 lipca 2014 roku. A raczej miała trafić, bo zdążyła z niej spaść trzy razy z rzędu ze względu na chorobę…. sędziego!

Prawdopodobnie Sąd Rejonowy ustanowił tym samym kolejny rekord, i to nie Polski, ale… całej Unii Europejskiej, i to z uwzględnieniem sądownictwa Rumunii i Bułgarii. Prowadzący sprawę sędzia Marek Kościelniak najwidoczniej jest nader chorowity, więc może pora pomyśleć o udzieleniu mu rocznego urlopu celem poratowania zdrowia? I przekazanie sprawy komu innemu? Bo przecież nie podejrzewamy go o specjalne unikanie akurat tego podsądnego.

Co prawda jaskółki, które uwiły sobie gniazda pod dachem gliwickiej rejonówki świergolą, że w przypadku skazania Gąsiora przed zakończeniem okresy próby kara pozbawienia wolności w zawieszeniu, jaką wymierzył mu Sąd Okręgowy w Opolu (III K 148/04 ) zamieniłaby się w bezwzględną odsiadkę, i stąd bierze się ta przewlekłość postępowania, to jednak nie dajemy temu wiary w najmniejszym stopniu.

Podobnie jak nie dajemy wiary pogłoskom, które nadzwyczajną łagodność śląskiej Temidy wobec Gąsiora usiłują  wiązać z Biurem Turystyki Zagranicznej w Katowicach, z którego oferty korzystali sędziowie i inni śląscy urzędnicy. A Józek, pomimo prawomocnego skazania, również i tam pełnił funkcję prezesa.

Jednak bezsporne jest występowanie Józefa Gąsiora w wielu sprawach cywilnych i karnych, oraz udzielanie pełnomocnictwa adwokatowi Markowi Mellerowi, co czynił jako prezes nieistniejącej w rzeczywistości firmy FUNT sp. z o.o., a na dodatek od 6 lat nie piastował tej funkcji. Ba, jako rzekomy prezes był dysponentem konta firmy-widma, z którego wybierał pieniądze pochodzące m.in. z kradzieży na szkodę Małgorzaty D.

Tymczasem młyny sprawiedliwości ludzkiej mielą powoli – dopiero po 11 latach na wokandę trafiła sprawa o udział Józefa Gąsiora w związku o charakterze zbrojnym, co popularnie nazywamy mafią (III K 1106/02)!

Czy i kto przez te wszystkie lata pilnował, żeby Gąsior nie doznał krzywdy? Oto jest pytanie….