Kto nie miał okazji zobaczyć na własne oczy indolencję i bierność większości dziennikarzy snujących się po korytarzach Sejmu R.P. jak oślepione jasnym światłem ćmy, ten nie wie,  jak bardzo zmanipulowane i podretuszowane są przekazy mediów z wnętrza parlamentu na ulicy Wiejskiej w Warszawie.

Papież Franciszek naucza, aby życia nie traktować jak wygodnej kanapy, ale wykazać odwagę samodzielnego myślenia i działania wbrew utartym schematom.

Dnia 20 lipca 2016 roku wewnątrz budynków Sejmu R.P. nie dane mi było spotkać ani jednego odważnego dziennikarza i ani jednej niezależnej publicystki.

Miałem wrażenie, że posłowie PO mają swoich dyżurnych, zależnych od Schetyny lub Tuska sprawozdawców, posłowie „Nowoczesnej” ciągną za sobą nieco mniejszy ogonek usłużnych i ugrzecznionych kanapowców z mikrofonami i kamerami, a najwięcej fotoreporterów i kamerzystów, to stanowi takie swoiste grono TW (Tajnych Współpracowników)  Straży Marszałkowskiej.

Uczestniczyłem osobiście w dwóch konferencjach prasowych, w trakcie których żaden, powtarzam, żaden kanapowy dziennikarz nie zadał ani jednego pytania, natomiast gdy zjawiła się Straż Marszałkowska (SM), to tłum kanapowców i TW SM przebranych za fotoreporterów się ożywił, jednak żaden konformista dziennikarski o nic nie pytał, tylko ja pytałem o podstawę prawną zastraszania obywatela przez funkcjonariuszy w białych mundurkach.

Zanim mnie dopadło ośmiu mundurowych, patrzyłem na twarze dziennikarzy i zobaczyłem w ich oczach apatię, strach i otępienie. Dopiero gdy mnie kilku osiłków wlekło po korytarzu, to dziennikarze się obudzili z letargu i wpadli w amok sensacji, że wreszcie coś w tym nudnym Sejmie się dzieje!

Potem czytałem na różnych portalach i widziałem w telewizji zmanipulowane relacje kanapowców!

Nie było w tych przekazach miernot publicystycznych żadnego z moich pytań zadanych posłowi Szczerbie, który zaatakował niewybrednie nowego Prezesa IPN, bo przecież skoro pojawił się w Sejmie ktoś, kto wbrew utartym zwyczajom kanapowców  zadaje mnóstwo pytań i wyraża własne opinie, to trzeba go zmieszać z błotem, zadeptać i zniszczyć w mediach.

Nie było w telewizjach publicznych ani prywatnych rzetelnej relacji z konferencji prasowej dotyczącej mojej książki pt.: „Polacy wyklęci z FSM za komuny i podczas włoskiej inwanzji”, lecz pokazano tylko obrazki z wywlekania autora książki z gmachu Sejmu, bo miernoty dziennikarskie potrafią pokazywać w telewizjach tylko jedną stronę medalu i to w dodatku w sposób bardzo tendencyjny.

Jednego wszakże nie spodziewałem się, otóż w jednym aspekcie kanapowcy są bardzo gorliwi, bo gdy poseł PO zażądał na sali wypełnionej dziennikarzami aby wezwać straż Marszałkowską, to kanapowcy natychmiast wdziali buty i rozpoczęli zawody kto pierwszy…. doniesie, bo przecież ważniejsza dla ignorantów jest sztucznie sprowokowana interwencja Straży Marszałkowskiej niż treść merytoryczna konferencji prasowej.

Aby zrelacjonować co powiedział autor na konferencji prasowej trzeba najpierw wybudzić z drzemki własne szare komórki, aby przybysza wysłuchać, potem nagrać, albo zanotować co on takiego powiedział, aż wreszcie troszkę dać z siebie wysiłku umysłowego aby wyrazić własne zdanie.

Natomiast, jak się wezwie Straż Marszałkowską, to wystarczy zrobić kilka fotek, napisać, że gość zakłócił drzemkę kanapowych dziennikarzy sejmowych i sprawa załatwiona, bo można potem znów wrócić na kanapę i dalej sobie drzemać aż zadzwoni jakiś dyżurny Redaktor Naczelny, że któryś z liderów partii sejmowych zamówił nowy artykuł na temat swojego jedynie słusznego ugrupowania.

Jeśli ktoś myśli, że wydarzenia w Sejmie wyglądają tak, jak podają kanapowi dziennikarze, to jest po prostu naiwny.

Straż Marszałkowska zastosowała w dniu 20 lipca 2016 roku wobec mnie  bezpodstawną przemoc, jednak jeszcze większą arogancję okazali opinii publicznej mierni i bierni dziennikarze kanapowi Sejmu R.P. O mojej skardze na bezprawne działania Straży Marszałkowskiej nie odważył się napisać żaden z tchórzliwych, kanapowych dziennikarzy Sejmu R.P.!