Już myślałem, że o. Rydzyk niczym mnie nie zadziwi. Jednak do tego doszło.

Na antenie Radia Maryja ostrzegł przed przyjmowaniem uchodźców z Ukrainy – „bo będzie destabilizowanie Polski. Zachodowi wraz z Rosją na tym zależy. Trzeba pilnować, uważać” – dodał. Nie powiedział jednak co ma na myśli i jak ich pilnować.

Można byłoby, mówiąc dosadnie, olać gadanie redemptorysty z Torunia, gdyby nie fakt, że jego rozgłośnia ma tak duży zasięg i wielu słuchaczy. Mogą jego słowa inaczej zinterpretować np. jako zachętę do niechęci udzielania im pomocy humanitarnej sensu stricto. A od tego już mały krok do tworzenia postaw ksenofobii i wrogości wobec uciekinierów z Ukrainy.

Rydzyk nie rozumie, że to co dla niego jest „subtelną” aluzją, dla innych może być wyraźną wskazówką jak o nich mają myśleć i wobec nich się zachowywać. Dziś słowa to broń, o czym o. Tadeusz zapewne wie. Broń, która może doprowadzić do konfliktów etnicznych, a tego nam dziś nie trzeba.

Już wystarczy, że hordy Putina są za naszą wschodnią granicą i mordują bezbronnych cywili. Matki, dzieci, starszych. Są i stanowią dla Polski także realne zagrożenie. Nie trzeba nam dodatkowego fermentu oraz animozji przez niego spowodowanego.

Poza tym stawianie pomiędzy Zachodem i Rosją znaku równości, że niby oba „chcą nas zdestabilizować” jest jakąś intelektualną aberracją. Wykwitem resentymentów i fobii autora tych słów.

Rydzyk myli sprawcę z ofiarą. Więc gdyby miał trudności ze zrozumieniem kto jest ofiarą a kto sprawcą, należy mu powiedzieć, że tą pierwsza jest Ukraina, a tym drugim Putin. Tertium non datur.

Zachód może zaś być kolejną, jeśli satrapy z Kremla nie uda się powstrzymać. Oczywiście, że w tak dużej liczbie mogą być też „czarne owce”, ale po to mamy odpowiednie służby by je wyłapywały. Nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej jak robił to Stalin.

Szukałem jakiejś trafnej pointy do tego felietonu, ale jakoś nic do głowy mi nie przyszło. No może poza tym, że Rydzyk, w tej kwestii, nie skorzystał z daru milczenia. I to we wszystkich językach.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl