W Wadowicach podobnie jak co roku oddano hołd mieszkańcom Ziemi Wadowickiej pomordowanym na „nieludzkiej ziemi” w Zbrodni Katyńskiej. Od pięciu lat rocznica ta w sposób nierozerwalny wiąże się z pamięcią o tragicznej i nadal nie wyjaśnionej śmierci polskiej delegacji rządowej na podsmoleńskim lotnisku Siewiernyj. Te dwa dramaty polskiej historii, przed 76. laty i sprzed lat sześciu splótł przede wszystkim fakt, że delegacja władz państwowych i przedstawicieli społeczeństwa udawała się właśnie do Katynia, aby uczcić pomordowanych polskich patriotów. Dlatego dzisiaj czcimy pamięć obu tragedii, Katynia i Smoleńska łącznie, nie zapominając o okoliczności każdej z nich.

Mszę świętą w wadowickiej Bazylice pod wezwaniem Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny koncelebrował ks. infułat Jakub Gil w asyście księży Stanisława Witkowskiego i Janusza Korbela, który wygłosił homilię. Nawiązując do pytania Chrystusa „Czy ty mnie miłujesz?” pytał w niej o życiowe i duchowe priorytety i imponderabilia Polaków, katolików. Nawiązywał do wierności i miłości oraz do chrześcijańskich korzeni Polski, której1050. rocznicę chrztu w tym roku obchodzimy. Bo w imię miłości ojczyzny i wierności jej zginęli z rąk oprawców pomordowani w Katyniu, Charkowie, Twerze (wtedy Kalininie) oraz więzieniach okupowanych przez Związek Sowiecki ziem Polski, Ukrainy i Białorusi. W imię tej samej miłości ojczyzny i wierności jej ideałom oraz historii, hołd owym pomordowanym mieli oddać ś.p. Prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką, były Prezydent RP na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski oraz 93. pozostałych uczestników tragicznego lotu do Smoleńska. Zginęli w dramatycznych okolicznościach i przez kilka kolejnych lat liczni politycy polscy sprawujący wtedy władzę niewiele zrobili, aby wyjaśnić okoliczności tej tragedii. Podobnie, jak przez wiele lat milczano w komunistycznej Polsce na temat Zbrodni Katyńskiej.

Po mszy św. zebrani przeszli za pocztami sztandarowymi NSZZ „Solidarność” i Zespołu Szkół nr 3 im. ks. prof. Józefa Tischnera przed Pomnik Katyński na placu Solidarności. Kwiaty u stóp Pomnika Katyńskiego złożyli wadowiccy parlamentarzyści Ewa Filipiak i Józef Brynkus, przedstawiciele NSZZ „Solidarność” z przewodniczącym wadowickiego Oddziału nr 7 Zdzisławem Szczurem, przedstawiciele Rady Miejskiej oraz Zespołu Szkół nr 3 im. ks. J. Tischnera. Obecny był także ks. inf. J. Gil. Niestety, zabrakło przedstawicieli władz powiatu wadowickiego i większości szkół oraz harcerzy. A przecież, nawiązując do znanej refleksji „taka będzie Rzeczpospolita, jakie jej młodzieży wychowanie”. Ktoś nie pamiętał? Ktoś nie przypomniał?

Po odśpiewaniu hymnu narodowego poseł Ewa Filipiak przypomniała inicjatywę ufundowania Pomnika Katyńskiego w Wadowicach i poprosiła o zabranie głosu pomysłodawcę tego upamiętnienia, Michała Siwca-Cielebona. Ten ostatni w swoim wystąpieniu przypomniał, iż przed sześciu laty, w uroczystości odsłonięcia tego obelisku miał wziąć udział ś.p. Prezydent Lech Kaczyński i właśnie wobec konieczności wyjazdu Prezydenta do Katynia termin odsłonięcia Pomnika został przełożony o kilkanaście dni później. Wskutek tragedii smoleńskiej ceremonia odbyła się już w zupełnie innej oprawie i warunkach. Wspomniał także, że choć na pomniku wymienionych jest 250 osób związanych z naszym regionem, to nadal trwają prace nad Wadowicką Listą Katyńską i odnajdywane oraz weryfikowane są kolejne nazwiska zamordowanych. Dla poznania prawdy o naszej wspólnej historii musimy jeszcze wiele uczynić.

 „Ojczyzna to naród i groby – narody tracąc pamięć, tracą życie” – ta znana refleksja przypominana jest w wielu miejscach pamięci o naszych przodkach czy przy okazjach historycznych rocznic. W tym roku rocznica katastrofy smoleńskiej sprzed sześciu lat wypadła w niedzielę. Wydawać by się mogło, że to najlepszy dzień dla znalezienia chwili czasu i uczczenia polskich bohaterów narodowych. Ale z żalem należy zauważyć, że w wadowickiej uroczystości przed Pomnikiem Katyńskim uczestniczyło niespełna sto osób. Wiadomo, że co najmniej kilkudziesięciu wadowiczan uczestniczyło także w uroczystościach zorganizowanych w Warszawie. Mimo wszystko, w tym czasie i w tym miejscu powinno wadowiczan być więcej. Bo to ojczyzna zadaje pytanie „Czy ty mnie miłujesz?”

Autor: (mic)

Fot. Krzysztof Kopacz, redaktor naczelny portalu powiatlive.pl