Tak się zastanawiam, mam wrażenie że dla każdego kto ma odrobinę oleju w głowie, umie czytać ze zrozumieniem i widzi to co się dzieje, powinno to być jasne jak słońce. A co robi większość komentatorów komentując wypowiedzi Trumpa czy Vance’a, oni się OBURZAJĄ, że amerykanie „nie rozumieją”, bo to oni „rozumieją”, że Amerykanie są „niewdzięczni”, bo kupowaliśmy od nich broń, a teraz nie ma pewności czy będą ochoczo bronili Polski najlepiej zamiast Polaków, czy obok Polaków. Podobnie ochoczo oburzają się „elity” polityczne Europy Zachodniej, na to że Trumpowcy „Z niewiarygodną butą i arogancją.” domagają się wypełniania przez nich zobowiązań które na siebie wzięli. No niewyobrażalne chamstwo, wypowiedzi „chłystka”. Bo oczywiście ich lewicowo liberalni „specjaliści” wiedzą znacznie lepiej co USA powinien robić, na co wydawać pieniądze i gdzie wysyłać na śmierć żołnierzy, wiedzą też, kto za to wszystko powinien płacić, że to ma robić USA. Wiedzą co jest „prawdziwym zagrożeniem” dla USA, też lepiej od Amerykanów, lepiej od ich polityków, analityków, którzy dysponują analizami wiedzą wywiadowczą, wiedzą na temat swoich zdolności do prowadzenia wojny.
Co gorsze, mam wrażenie że oni uważają że sprawa jest zakończona. Że oni się „oburzyli”, zaprotestowali z wyżyn swojej moralnej i etycznej wieży i sprawa jest zakończona. Bo jak tu dyskutować z „aroganckim chłystkiem”. Jak oni „tytani intelektu”, „moralne autorytety” mogą się zniżyć do polemiki z kimś takim! A już brać na poważnie takie wypowiedzi, to przecież żart, on przecież nie miał prawa tak mówić, więc tak, jak by to nie było wypowiedziane, nie ma się czym przejmować! Sprawa załatwiona!
Podobnie wstrząśnięty jest generał Mirosław Różański, w swoim wywiadzie w Rzepie.
Generał mówi „To pokazuje, że mamy dzisiaj do czynienia z pewną kakofonią deklaracji, które są składane przez polityków amerykańskich. Dlatego możemy czuć się co najmniej niekomfortowo. ” on po wypowiedzi że USA nie gwarantują że art 5 NATO może nie zadziałać „czuje się niekomfortowo”.
Jego niepokoi „gdy prezydent Trump, pytany o Putina, mówi, że mu wierzy, i że Putin chce pokoju. A to przecież polityk, który wydawał polecenia mordowania kobiet, dzieci, starców w Buczy, i jest odpowiedzialny za porwania ukraińskich dzieci.”
To wszystko to dla niego” sygnał alarmowy” i co w związku z tym? Zaniepokojenie wystarczy? A może trzeba ZOBACZYĆ że to już nie jest stary świat, że teraz już jest wszystko inaczej, więc trzeba i myśleć i działać inaczej, ale po co, wystarczy się „zaniepokoić”.
Dalej mówi „My, Polacy, a mam nadzieję, że także Europa powinniśmy być pewni, że efektem tych negocjacji nie będzie ogłoszenie przez Putina, że wojnę wygrał. Bo to oznaczałoby, że nie jest to jego ostatnie słowo. W perspektywie dekady, gdy odtworzy swoje zdolności militarne i gospodarcze, Putin na pewno będzie myślał o tym, żeby swoją imperialną politykę dalej realizować.”
W związku z tym ON MA NADZIEJĘ(!) że Putin nie ogłosi że wygrał wojnę, kiedy jest OCZYWISTYM że tak ogłosi.
Co więcej jest bardzo prawdopodobne że na tym co się dzieje na Ukrainie się nie skończy. I co w związku z tym ma nam do powiedzenia? No to że amerykanie mają nam tu przysłać wojsko, bo sami sobie nie poradzimy. Ci amerykanie którzy mówią że się wycofują, mają nam przysłać wojsko. A co my zrobimy, my kupimy albo wyprodukujemy więcej sprzętu „dopóki nie osiągniemy pewnych zdolności, przemieścili na zasadzie ekwiwalentu do Polski np. dwie eskadry samolotów F-35 czy kilka baterii Patriot albo dywizjonów HIMARS.”
Nie wprowadzimy poboru, nie zaczniemy przygotowywać państwa i społeczeństwa do ew wojny, nie będziemy stwarzać i testować systemów zarządzania kryzysowego, przygotowywać się do ew samodzielnego prowadzenia wojny, tylko będziemy czekać aż „osiągniemy pewne zdolności”
To jest k.. wa konkret ze strony generała „osiągniemy pewne zdolności”, jakie to zdolności, w jaki sposób mamy te zdolności osiągnąć, kiedy, ile to będzie kosztowało, PO CO, mamy te „zdolności” osiągać, w sensie co chcemy w ew konflikcie ugrać, to dla pana generała sprawy mniej ważne.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że oczywistością jest, że nie atakuje się kraju silnego, przygotowanego do wojny, bo możesz wojny nie wygrać i ponieść takie straty ze twój kraj upadnie, więc jeśli nie chcesz wojny to się do niej przygotuj najlepiej jak umiesz. Jest duża szansa że dzięki temu wojny unikniesz.
Ale on nie widzi takiej potrzeby, nie grzmi, nie krzyczy żeby coś zrobić, on jest „zaniepokojony”, „czuje się niekomfortowo” i „ma nadzieję”.
Kiedy słucham i czytam takich ludzi ogarnia mnie prawdziwe przerażenie.
Zostaw komentarz