Jako człowiek sędziwy coraz częściej zastanawiam się nad niewątpliwie transcendentalną determinantą, która jedne osoby — i całe narody — wynagradza, a inne karze. Czy coś poza absolutnym przypadkiem ma na to wpływ? Czy nie jest pewne, że wyrządzona komuś krzywda może być tego przyczyną? Może być źródłem życiowego niepowodzenia, nieszczęść, tragedii, całego pasma udręczeń? Żydzi wierzyli, iż „Pan karze grzechy ojców na synach do trzeciego, a nawet czwartego pokolenia” (por. Lb 14,18).
W związku z toczonym dyskursem nad historyczną odpowiedzialnością Niemiec za popełnione — jeszcze w końcu nie tak dawno temu — zbrodnie, próbuję sobie wyobrazić ostatnie chwile mordowanych ludzi: odchodzących w cierpieniu, ze skargą, jękiem i klątwą na ustach, rzucaną na oprawców. Teraz zastanawiam się nad ich sprawczą mocą.
„Papieżu Klemensie! Rycerzu Wilhelmie! Królu Filipie! Przeklinam was! Przeklinam was! Niech wasze rody będą przeklęte aż do trzynastego pokolenia!” — to słowa wielkiego mistrza Jacques’a de Molay, wypowiedziane 18 marca 1314 roku, w dniu spalenia na stosie. To była klątwa jednego człowieka, która przeszła do historii i stała się kanwą wielu opowieści analizujących jej zgubną skuteczność. Zwłaszcza teraz, kiedy Francja płonie, a policja boi się interweniować w wielu podparyskich dzielnicach.
Myślę zatem: o ileż skuteczniejsze muszą być przekleństwa rzucane przez setki tysięcy ofiar? Zalane imigrantami Niemcy przestają być aryjskie, wielbioną nacją Herrenvolk. Na każdym kroku widać Rasenschade. I będzie jeszcze gorzej. Tak samo jest — o czym jestem przeświadczony — w przypadku Ukrainy, która na zbrodniczym micie założycielskim UPA i SS Galizien od trzydziestuparu lat nie potrafi zbudować samodzielnego państwa.
Nie mam wątpliwości, iż wspólna skarga tysięcy istnień może być postrzegana jako moralna siła, która — choć niewidzialna — wpływa na bieg dziejów. W różnych tradycjach religijnych i filozoficznych pojawia się przekonanie, że krzywda nie pozostaje bez echa.
Transcendentalna, historyczna determinanta, przed którą — panie Weber, Merz, Żeleński — nie uciekniecie.
Niemcy: wypłaćcie odszkodowanie za zbrodnie i zniszczenia. Ukraino: przestań gloryfikować zbrodnie banderowców i ich pomagierów; nie buduj swojego państwa na micie założycielskim splamionym krwią.
Pan Stanisław przesądza lub myli się – akuratwarto więcej poczytać o dziejach Ukrainy. Mit założycielski czy raczej mity są tam złożone: od fantasmagorii o Arianii, czy archeologicznej kultury trypolskiej przez przede wszystkim Ruś Kijowską i kozaczyznę (też wiele przesady). Potem dochodzą Strzelcy Siczowi, dwie ukraińskie panństwowości. Z tym Waffen oraz UPA to tylko jeden z wątków, gdzie buduje się mit przez wszystkich krzywdzonych i symetryzm. Czasem elementy tej łatwej ścieżki są i nas widoczne
Co do odszkodowań, że Polska się zrzekła, ci nawet pani Fotyga stwierdziła, że mission i possible jest ich domaganie się. Konstrukcja polityczna na użytek chwili przez PIS stworzona, bo nośna. W sferze zaś przeprosin poszły grubo dalej niż w ukraińskim przypadku. Realne są może jakieś formy zadodośćuczynienia i negocjacje w detalu, bez kamer, a nie wiecowe mowy, które tylko usztywniają stanowiska.