„Komitet Obrony Demokracji”, nazwa, jak każda inna, wydaje się być taką ważną i poważną, jakby jutro mieli nas najechać Hunowie w dodatku na rowerach.

Od trzydziestu dni Polską rządzi nowa / stara partia, słynąca z tego, że wprowadza iście rewolucyjne reguły wszechwładnej, karcianej szulerki. Dla tych wszystkich, których siedzenia przyspawały się do foteli, to prawdziwy szok. Jak to? – pytają, to tak można? Tak się da?

Na ich nieszczęście, nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że stanowią tylko tłuszczę – peryferia dawnej koalicji, która rządziła zbyt długo naszym nieszczęśliwym, przez głupotę i lenistwo umysłowe większości ich własnych obywateli krajem.

Elity dawnego obozu władzy i jej bierne narzędzia propagandowe, wyją za to z wściekłości. Obecni liderzy z pomocą narzędzi najgłupszego systemu – demokracji, właśnie odrywają ich łomem od przepoconych stołków. Skończy się kasa, wpływy, władza, trzeba kraść, by przeżyć, co z tym zrobić, dopóki nie jest za późno? Lekiem na całe zło stał się Petru – nieszczerze mrugający jegomość z „brzmiącym z rumuńska” nazwiskiem, którego wyciągnięto ze starej szafy układów Balcerowicza i władcy Europy Tuska,  z marnym rodowodem. Imć Petru jest idealnym człowiekiem, który ma zastąpić po latach inny  symbol – Wałęsę mającym jeszcze inne, konspiracyjne imię wprost z IPN-u.

Dla zwolenników tych postaci, to bogowie, dla myślących… mentalni konfidenci naszych czasów. Co wymyślili mocodawcy i sponsorzy polityka piątej wody? Wpierw zasłonę dymną pod nazwą .Nowoczesna.pl. Partia miała świetny start, choć zwolenników… niewielu. Każdy, kto kiedyś próbował założyć partię wie, ile to kosztuje. Petru nie miał z tym najmniejszych problemów. A stara prawda mówi, że jeżeli są pieniądze, to można zrobić wszystko. No i zrobili…

Kiedy nowa partia okrzepła, a jej zwolennicy, jak stado rogacizny, pobiegło do swojego lidera widząc w nim jutrzenkę zmian, było jasne, że stanowić będą czwartą siłę w państwie, które ledwo zipie.

Potem jak zwykle, odbyły się wybory i wszystko się stało jasne. PO wylądowało na śmietniku historii, bo krnąbrny naród się wkurzył i wybrał „szaleńca” w schodzonych butach, a ten wyciągnął za uszy  młodzika o plastikowej urodzie w dodatku lojalnego i uczynił zeń… prezydenta.

No i się zaczęło. Demontaż starego układu rozpoczęto jednocześnie na wielu odcinkach. Niestety, blitzkrieg w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości, które ma władzę absolutną nie powiódł się, ponieważ Petru przeszedł do drugiego etapu działania – na rozkaz sponsorów stworzył KOD-a  i sprawa się rypła.

Prawa strona zaryczała z wściekłości, kiedy okazało się, że pierwsze demonstracje zaKODowanych przyciągnęły nielicznych w skali kraju „wyznawców”, którzy stanowią według ich samych – elity. Pojawili się na nich pogrobowcy z wszystkich dawnych partii, którym ukróciło się koryto oraz wszelkie satelity w postaci znanych aktorów, reżyserów, mediów i zdezorientowanych głupców, pozbawionych umiejętności myślenia perspektywicznego. Wszystkich ich nazwano obywatelami gorszego sortu i… słusznie.

Osobiście twierdzę, że nie ma większej zbrodni, niż głupota, a tej przedstawicieli na wiecach, było aż kilkadziesiąt tysięcy. Czy to dużo? Można ich porównać ze słynnymi muzułmańskimi „uchodźcami”, którzy okropnie namącili na naszym kontynencie.

Posługując się zasadą łączenia zbiorów, polem wspólnym jest – socjal. Uchodźcy chcą tego, co oferują im najechane przez nich kraje, a nasi marzą, o przywróceniu starych wynagrodzeń, stanowisk i wpływów.

Mają szansę? Tak, muszą jeszcze dokonać drobiazgu – wywołać rozruchy na taką skalę, aby nasi europejscy „sojusznicy” zawyli z wściekłości w obronie swoich przedstawicieli w KOD-zie i wykorzystali sprytnie wcieloną w życie ustawę 1066. Reszty uczy historia w odniesieniu do czasów komunistycznych, kiedy bratnie, socjalistyczne narody, niosły pomoc Czechosłowacji.

Swoją drogą, wymowne milczenie Kremla, przynajmniej w tej chwili, daje sporo do myślenia. Ponury czekista – Putin musi mieć sporo nadziei na to, że Polacy zaczną się wreszcie wyrzynać nie tylko między sobą, ale również atakując wraże oddziały europejskich „najeźdźców – przyjaciół” – siejących, jak zarazę, demokrację  w unijnej wersji.

Jeżeli polskie ulice spłyną krwią, pewnym będzie kolejna powtórka z rozrywki – STAN WOJENNY. Zapewne, to główny cel mocodawców nijakiego pionka – imć Petru, któremu dano zadanie nadrzędne – rozwalić obecny układ, sparaliżować jego pracę najdalej do maja. Dlaczego? Składa się na to wiele czynników, o których donoszą nieliczne, prawicowe media.

Konkludując, stary porządek unijny sypie się jak domek z kart, ponieważ polski Dyzma – Tusk, okazał się być kompletnym idiotą, z którym trudno wytrzymać. Jego instynkt samozachowawczy podpowiada mu, że czas przeciwstawić się głównej sile – Niemcom, bo inaczej powrót do kraju skończy się tym, że tuż po wylądowaniu jego samolotu, z lotniska wywiozą go na taczkach kamraci np. z Kaszub. Ciekawe, dokąd? Tutaj można wpisać dowolną nazwę zakładu karnego, o zaostrzonym rygorze.

„PeO-wskie popłuczyny” złodziejskiego liberalizmu muszą zrobić wszystko, aby obalić obecny rząd i podjąć przy pomocy jeszcze swoich mediów próbę przeprowadzenia nowych wyborów. Bardzo przydadzą im się zaprzyjaźnione finansowo sondażownie. Pieniądze są, to i propaganda odniesie zamierzony skutek – ponowną próbę ogłupienia napompowanych marketową trucizną wiecznie grillujących w weekendy Polaków. Jeżeli ten plan urzeczywistni się, Petru, KOD i „rebelianci” staną się zbędni, bo do władzy dojdą ponownie starzy, wypróbowani strażnicy „demokracji”.

Ruska buda znowu odzyska wpływy, a Berlin wyśle nam „posiłki” w liczbie miliona siewców nowej kultury, o której marzy urodziwa Mucha i jej wiekowe przyjaciółki, które chcą wierzyć w to, że są ciągle młode, pociągające i zdolne do… rozrodu?

A wtedy nastanie… raj.

_________________________

Mariusz R.Fryckowski