Aktorzy wielkiego teatru z małej wsi Stryszów w powiecie wadowickim z Małopolski już od 4 lat odwiedzają chorych z kolędą w okresie Bożego Narodzenia. W tym roku pojawili się aż u 9 chorych, a jednemu sympatykowi z Pułtuska nagrali nawet video kolędowanie. Ich kolędowanie to szopki wesołe, ludu z okolic Kalwarii Zebrzydowskiej z XIX wieku. To jednak nie jedyne ich dzieło, bo Teatr Młodych im. Rudolfa Warzechy od 13 lat wystawia „Jasełka” nie tylko u siebie, ale na terenie całego powiatu.

Choć stryszowski Teatr Młodych im. Rudolfa Warzechy tworzą amatorzy, jego spektakle potrafią do głębi poruszyć publiczność. Nawet tę najbardziej sceptycznie nastawioną. Ci, którzy wchodzą na widownię z przekonaniem, że czekają ich dwie godziny nudy, do domów wracają odmienieni. Zamyśleni nad tym, co właśnie obejrzeli, przejęci, a przede wszystkim zaskoczeni poziomem przedstawienia i emocjonalną grą aktorów, niespotykaną w zawodowych teatrach, ale znacznie silniej oddziałującą na widza niż wyszkolone gesty, ruchy i sposób wysławiania się profesjonalistów” – pisała Edyta Łepkowska w Kronice Beskidzkiej.

Wszystko zaczęło się w 2007 roku, gdy proboszczem parafii pod wezwaniem św. Jana Kantego w Stryszowie został ks. Zbigniew Kaleciak. Jedną z jego pierwszych inicjatyw było założenie Grupy Apostolskiej, którą podzielił na różne sekcje. Do prowadzenia teatralnej wybrał piętnastoletniego wówczas Mirka Płonkę. – Byłem wtedy po rekolekcjach w Bukowinie Tatrzańskiej, połączonych z warsztatami teatralnymi prowadzonymi przez Marcina Kobierskiego, aktora Teatru Bagatela w Krakowie, który do tej pory jest dla mnie mentorem. Zaczęliśmy od tradycyjnych jasełek, ale drugim naszym spektaklem było kontrowersyjne misterium wielkopostne, którego akcja rozgrywała się w dwu planach czasowych. Z jednej strony w okresie pojmania, skazania i egzekucji Chrystusa, a z drugiej we współczesnej Jerozolimie, gdzie archeolodzy odkrywają domniemany grób Mesjasza z jego cielesnym szczątkami – opowiada Mirosław Płonka.

Jak wspomina, wówczas pracował jeszcze na gotowych scenariuszach, które dostarczał mu proboszcz, ale od początku był odpowiedzialny za całokształt widowiska – koncepcję artystyczną, dobór aktorów do ról i ich przygotowanie. Już od pierwszych prób chciał uwrażliwiać młodych ludzi na słowa, które wypowiadają i gesty, które wykonują. – Ksiądz mnie hamował. Mówił: „Mirek, spokojnie, oni dopiero pierwszy raz czytają swoje role. Na wszystko przyjdzie czas” – śmieje się młody reżyser.

Pierwszy spektakl według własnego scenariusza, zatytułowany „Dziecię Róży”, Mirosław Płonka zrealizował w 2010 roku. Jego bohaterem był patron Teatru Młodych, Sługa Boży ojciec Rudolf Warzecha, który zasłynął jako kapłan niezwykle wrażliwy na potrzeby ludzkie, spieszący na pomoc najbardziej potrzebującym. Wielu mieszkańców powiatu wadowickiego z sentymentem wspomina zakonnika z czasów, gdy pełnił on posługę kapelana w szpitalu w Wadowicach. Mirosław Płonka też go spotkał, choć nie może tego wydarzenia pamiętać, ponieważ był wtedy kilkudniowym bobasem. Jego mama opowiadała, że gdy opuszczała porodówkę trzymając go w ramionach, ojciec Rudolf podszedł do niej, wziął maleństwo na ręce i wyszeptał mu coś do ucha.

Rok 2015 okazał się przełomowy, ponieważ wtedy po raz pierwszy Teatr Młodych zaprezentował publiczności komedię, opartą na fabule „Ożenku” Nikołaja Gogola, ale przeniesioną w stryszowskie realia. Została przyjęta entuzjastycznie i obudziła apetyt na więcej okazji do śmiechu. W tym czasie aktorską trupę tworzyli już nie tylko uczniowie i studenci, ale również ludzie, którzy mieli za sobą wszystkie szczeble edukacji. – Występowałem wcześniej w spektaklu „Tato, tato, sprawa się rypła”, przygotowanym w ramach projektu realizowanego przez Gminny Ośrodek Kultury w Stroniu. Ale ta przygoda się skończyła, więc bardzo się ucieszyłem, gdy Mirek Płonka zaprosił mnie do swojego teatru. Zamierzam występować w nim tak długo, jak to będzie możliwe – mówi Tadeusz Szkut, sołtys Dąbrówki, któremu dopiero na emeryturze dane było odkryć swój aktorski talent.

Co ciekawe, większe zróżnicowanie wieku członków trupy nie spowodowało jej rozłamu, lecz jeszcze bardziej ją scementowało. – Młodzi ludzie zaczęli doceniać starszych, zrozumieli, że można z nimi fajnie spędzać czas, a z kolei ci starsi czują się młodsi, gdy przebywają wśród młodzieży. Pan Andrzej Bąk, sołtys Stryszowa wprowadził miły zwyczaj witania się przybijaniem piątki z każdym po kolei. Gdy nie mógł z nami występować, bardzo tego brakowało – podkreśla reżyser.

Teatr Młodych im. Rudolfa Warzechy dostał w 2017 roku niespodziewany prezent na urodziny – tytuł Lidera Roku 2016, zdobyty w konkursie organizowanym przez Babiogórskie Stowarzyszenie Zielona Linia. – Lecz najbardziej budujący jest dla mnie fakt, że kontynuujemy tradycję, której długo nie byliśmy świadomi. Dopiero niedawno dowiedziałem się, iż w Stryszowie jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości działała młodzieżowa grupa teatralna – mówi Mirosław Płonka.

To nie jedyne wyróżnienie tych wspanałych aktorów z Teatru Młodych ze Stryszowa, bo 12 grudnia 2019 roku ich zespół został laureatem  ogólnopolskiego konkursu „Odkryj swój skarb”, w którym zgłoszono ponad 200 inicjatyw, w tym 17 z Małopolski. Teatr Młodych zajął 10 miejsce w Polsce, a jednocześnie ich wniosek był jedynym z naszego województwa, który uzyskał tytuł laureata. Nagrodę odebrali w gmachu Galerii Kordegarda przy Pałacu Prezydenckim w Warszawie reprezentanci Teatru Młodych im. Rudolfa Warzechy ze Stryszowa odebrali z rąk dyrekcji Narodowego Centrum Kultury w Warszawie tytuł laureata konkursu „Odkryj swój skarb”.

W laudacji podkreślono bezinteresowną pracę teatru, który łączy zamiłowanie do swojej wsi, tradycji i teatru, a przede wszystkim do drugiego człowieka. Kapituła Konkursu zwróciła uwagę na 3 spektakle dotykające tematu dziedzictwa lokalnego: „R.I.P.” (2016) opowiadający o historii wsi Stryszów, „Vas Electionis” (2017) o historii Parafii Stryszów i jej patrona i „Czy ją kochasz” (2018) o stryszowskich drogach do wolności i niepodległości.

Jednak artyści nie spoczywają na laurach. Aktorzy wielkiego teatru z małej wsi Stryszów już od 4 lat odwiedzają chorych z kolędą w okresie Bożego Narodzenia. W tym roku pojawili się aż u 9 chorych, a jednemu sympatykowi z Pułtuska nagrali nawet video kolędowanie. Ich kolędowanie to szopki wesołe, ludu z okolic Kalwarii Zebrzydowskiej z XIX wieku. Kolędowanie do obejrzenia, którego serdecznie zachęcam w tym roku jest o Grzechu pierwszych rodziców.

A teraz trochę prywaty i serdecznie podziękowania dla całego zespołu. W sobotę 28 grudnia 2019 roku aktorzy z Teatr Młodych im. Rudolfa Warzechy jako kolędnicy odwiedzili moich rodziców, co sprawiło całej rodzinie wielką radość. Chciałbym bardzo serdecznie całmu zespołowi podziękować a szczególnie Mirek Płonka, który jest sercem i reżyserem tego wielkiego dzieła. W okresie świątecznym Ci wspaniali ludzi od wielu już lat odwiedzają z kolędą chorych w ich domach. W dzisiejszym dniu pojawili się na Kozińcu, w moim rodzinnym domu. Rodzicom i nam stanęły łzy w oczach, bo była to już kolejna kolęda ludzi dobrej woli. Jak to mówią dobro wraca. Tata całe żcie pracował społecznie dla ludzi, a teraz ludzie mu w ten piękny sposób dziękują. Dziękuję Wam Kochani serdecznie. Bóg Wam zapłać!

W tekście wykorzystano materiały o historii Teatru Młodych autorstwa Edyty Łepkowskiej z Kroniki Beskidzkiej. Całość można przeczytać TUTAJ.