Od chwili, gdy powstała Konfederacja Korwin, Braun, Liroy, Narodowcy PiS starała się wszelkimi sposobami ją przemilczeć i zminimalizować jej znaczenie. Sondaże pokazywały jej poparcie na 1-2 procent. Jednak im bliżej wyborów tym szybciej ono wzrasta. Przyczyną jest fakt, iż żadna z sondażowni nie chce po wyborach być odbierana jako niewiarygodna.

Mimo, że w Warszawie 1 maja odbył się Marsz Suwerenności pod hasłem „Stop dyktatowi Berlina i Brukseli”, w którym wzięło kilka tysięcy osób telewizja publiczna starała się ją przemilczeć. Robert Winnicki w trakcie przemówienia odniósł się do roszczeń żydowskich w sprawie mienia bezspadkowego i zaprosił wszystkich 11 maja na wielki marszu pod hasłem #STOP447. Ma on związek z ustawą JUST, zwaną też ustawą 447 podpisaną przez Trumpa. Pomoże ona organizacjom żydowskim w bezprawnym odzyskiwaniu mienia bezspadkowego utraconego przez Holocaust.

Chociaż ustawa, 447 nie zmienia niczego w polskim prawodawstwie, to dzięki niej umożliwi podmiotom starającym się o zwrot pożydowskiego mienia, skutecznie naciskać na Polskę.

Gdyby nie podpisana za rządów koalicji PO-PSL Deklaracja Terezińska, dzisiaj Stany Zjednoczone nie miałyby żadnej podstawy do wywierania presji na polski rząd.

Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego z Nowego Jorku w liście do Ministerstwa Sprawiedliwości w Warszawie szacują jego wartość na ponad 300 miliardów dolarów.

Członek rządu minister Jacek Czaputowicz w marcowym expose sejmowym jednoznacznie odniósł się do JUST ACT 447 zaznaczając, że jako część wewnętrznej legislacji amerykańskiej nie rodzi ona żadnych obowiązków dla innych państw.

Dopiero twarde stanowisko Konfederacji w sprawie mienia bezspadkowego wymusiło podjęcie tematu przez PiS. Prezes J. Kaczyński podczas swojego wystąpienia w Pułtusku powiedział „Polska żadnych zobowiązań nie ma, zarówno z punktu widzenia prawa, jak i z punktu widzenia elementarnej moralności i przyzwoitości”

Z kolei M. Morawiecki „byliśmy najbardziej mordowanymi ofiarami w czasie II wojny światowej i nigdy się nie zgodzimy na jakiekolwiek wypłaty dla kogokolwiek z tego powodu, jakiekolwiek odszkodowania (…) Znajdziemy odpowiednie formuły prawne i tak długo, jak będziemy odpowiadali za życie polityczne, to ta legislacja, którą wdrożymy będzie odpowiedzią na jakiekolwiek roszczenia z jakiejkolwiek strony. Nie pozwolimy na to!”

Tylko jak się mają te zapewnienia do ujawnionej przez red. Stanisława Michalkiewicza tajnej notatki z 25 października 2018 roku z rozmów między ambasadorem Jackiem Chodorowiczem, będącym pełnomocnikiem ministra spraw zagranicznych ds. kontaktów z diasporą żydowską, a panem Tomaszem Yazdgerdim, pełnomocnikiem Departamentu Stanu. Zawiera ona „mapę drogową, według której roszczenia żydowskie mają być realizowane zgodnie z oczekiwaniami strony żydowskiej i amerykańskiej”.

Ponieważ rząd się nie odniósł do tych informacji wynika z tego, ze coś jest na rzeczy.

Wszystko wskazuje, że Konfederacja w eurowyborach przekroczy próg 5 procent poparcia i może uzyskać 2 mandaty do Parlamentu Europejskiego, dlatego nastąpił na nią huraganowy atak.

Ponieważ 11 maja ma się odbyć wielki marszu pod hasłem #STOP447 w tygodniku „Gazeta Polska” („GP”, 08.05.2019, nr 19) znalazło się wiele artykułów mających na celu przekonanie czytelników, iż ustawa 447 to nic nieznaczący akt prawny.

Wojciech Mucha, w artykule „Polska ma się jak bronić przed JUST ACT”, pisze: „Co jednak najistotniejsze – i wymaga kolejnego podkreślenia – to fakt, że ustawa JUST ACT „nie rodzi żadnych obowiązków dla innych państw, w szcze­gólności nie stanowi podstawy prawnej do wysuwania roszczeń prawnych w sto­sunku do mienia w Polsce, należącego do byłych właścicieli lub ich spadko­bierców amerykańskich”.

Katarzyna Gójska, Michał Rachoń, w artykule, „Kto i jak gra”, również przekonują:, „Choć 447 kojarzone jest, jako wezwanie do zwrotu dawnego majątku, to w rzeczywistości dotyczy także sytuacji bezspadkowych, czyli takich, w których samozwańczym dziedzicem zniszczonego lub utraconego mienia byłaby organizacja żydowska w ża­den sposób niezwiązana z byłymi właści­cielami. To nie tylko na gruncie polskiego, lecz także europejskiego prawa jest po prostu aberracją. Już zarówno z tego po­wodu, jak i z racji swojej konstrukcji ustawa 447 jest prawem martwym – nie ma mechanizmów wspomagających jego egzekucję. Ustawa nie jest osadzona w prawie międzynarodowym”.

Maciej Kożuszek, „Krok po kroku bliżej Kremla”, „Uchwalony przez amerykański Kongres „JUST ACT” nie nakłada żadnych zobowiązań na Polskę, których ta już by na siebie nie wzięła w związku z podpisaną przez rząd Donalda Tuska deklaracją z Terezinu. Nawet, jeśli mogłaby się stać przed­miotem nowych roszczeń, to nie ma do tego żadnej podstawy prawnej, a co najważniejsze: żadne tego rodzaju roszczenia nie zostały w sposób oficjalny postawione.

Jak pisze Marcin Makowski, w artykule „Gra o najwyższą stawkę”, („Do Rzeczy”, 06.05.2019, nr 19) sygnatariusze Deklaracji Terezińskiej mieli również obowiązek kata­logować mienie żydowskie na własnym terytorium, z uwzględnieniem dzieł sztuki i dziedzictwa kulturowego, prezentując Europejskiemu Centrum Dziedzictwa Za­głady kompletny raport. Według informacji „Do Rzeczy” tzw. biała księga, zawierająca skrupulatny wykaz własności pożydow­skiej, została już opracowana przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, nie ujrzała jednak jeszcze światła dziennego.

Jeżeli to prawda, to chciałabym usłyszeć odpowiedź na nurtujące mnie pytanie: Skoro ustawa 447 nie rodzi żadnych obowiązków, jest prawem martwym, nie nakłada żadnych zobowiązań to, dlaczego Ministerstwo Spraw Zagranicznych, już ją opracowało?

To, że do mienia bezspadkowego nie ma żadnej podstawy prawnej, nie znaczy, iż rząd pod wpływem nacisków nie ugnie się jak w przypadku nowelizacji ustawy o IPN.

Dobrze pamiętam jak to było w sprawie nowelizacji ustawy o IPN. Politycy PiS mówili, że w traktatach akcesyjnych nie ma zapisów, dotyczących wymiaru sprawiedliwości i są one w gestii państw narodowych.

Przez miesiące za­pewniali wyborców, że „ani kroku w tył”, bowiem żaden Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ani groźby kar ze strony Komisji Euro­pejskiej nie powstrzymają rządu przed reformą sądów, tym bardziej, że prawo jest po naszej stronie i nie musimy jej uzgadniać z KE.

Mimo, że prawo było po naszej stronie rząd na skutek nacisków instytucji unijnych wycofywał się z zapisów zmienionej ustawy o IPN.

Pocieszanie się, że dotychczas żadne tego rodzaju roszczenia nie zostały w sposób oficjalny postawione nie oznacza, iż nigdy nie zostanie postawione.

Jedyne, co może przekonać wyborców do tego, iż J. Kaczyński i rząd M. Morawieckiego naprawdę są przeciwni wypłaceniu jakichkolwiek roszczeń mienia bezspadkowego ofiar Holokaustu, jest przyjęcie złożonego w Sejmie przez posłów Kukiz‘15  projektu ustawy anty-447 zakładający zakaz prowadzenia negocjacji na ich temat.

Składa się z trzech elementów:

1) Zakaz jakiegokolwiek dochodzenia roszczeń do mienia bezspadkowego w Polsce,

2) Informowanie przez rząd polskiej opinii publicznej na temat podmiotów, czyli osób fizycznych i prawnych, które z takimi roszczeniami do strony polskiej występują,

3) Bardzo surowe karanie za złamanie zakazu dochodzenia roszczeń do mienia bezspadkowego „od dwóch lat pozbawienia wolności wzwyż”.

Ponadto w sytuacji, kiedy dochodzi do dochodzenia roszczenia majątkowego wobec Polaka, który dysponuje majątkiem, wobec którego jest to roszczenie, to wówczas z mocy prawa w jego interesie ma występować Prokuratoria Generalna RP  gdyż jest powołana do zajmowania się ochroną interesów skarbu państwa.

Już niedługo wszystko będzie jasne. Dowiemy się czy dojdzie do procedowania projektu antyustawy Kukiz‘15, a jak dojdzie, to jak zagłosują partie oraz poszczególni posłowie. Dzięki niej będziemy wiedzieć, kto markuje dbanie o polskie interesy a kto jest ich rzeczywistym obrońcą i czy Konfederacja słusznie alarmowała społeczeństwo o tym, że rządzący nie są zainteresowani przeciwdziałać zagrożeniu wynikającemu z ustawy 447.

Foto: okładka „Gazety Polskiej”