Wiem, że się nie boisz wirusa, jesteś przecież młodym i silnym twardzielem, który może pozdrowić chorych na raka gestem posłanki Lichockiej. Przy okazji masz pewnie dość pary w mięśniach by zbić na kwaśne jabłko jakiegoś staruszka. Trafiłem? Jeśli jednak jakimś cudem nie uważasz, że chorym w hospicjach trzeba pokazywać środkowy palec i zgodzisz się, że starsi mają prawo do życia tak samo jak młodzi, to przeczytaj koniecznie ten tekst. Ty mnie nie interesujesz, Twoje zdrowie też nie – w końcu jesteś dorosły i sam za siebie odpowiadasz, ale nie masz prawa krzywdzić innych.

1. Koronawirus nic Ci nie zrobi, kompletnie nic – to prawda. Pokichasz i tyle. Nie musisz się przejmować. No bo co Cię obchodzi, że kichając na prawo i lewo zarazisz przechodnia z nowotworem lub chorobą serca albo staruszka, który za parę dni wyląduje przez Ciebie w kostnicy? TO TWOJA WOLNOŚĆ! MASZ PRAWO CHODZIĆ GDZIE CHCESZ I IMPREZOWAĆ DO UPADŁEGO A NIKOMU NIC DO TEGO! PRECZ ZE ZGREDAMI!

Nie – nie prawda. Wolność Twojej pięści kończy się tam gdzie zaczynają się nosy innych ludzi. Nie wolno Ci nikogo narażać, więc siedź w domu i trzymaj się z daleka od cudzych nosów tak długo, jak długo możesz tym zrobić komuś krzywdę. Po chodnikach też przecież nie jeździsz samochodem, żeby nikogo nie potrącić, a nie dlatego, że żal Ci ubrudzić karoserię krwią przechodniów.

2. Koronawirus to tylko grypa, jak co roku. Niby tak, dlatego tak jak dżuma (płucna) ostro atakuje płuca uniemożliwiając oddychanie, tzn. powoduje zwłóknienia obu płuc skutkujące śmiercią pacjentów. Dżuma to też taka grypa, prawda? Nie wiem jak Ty drogi Przyjacielu, ale ja w dzieciństwie grypę przeszedłem nie jedną, a dżumy żadnej.

Nie – koronawirus to nie grypa, bliżej mu do o wiele poważniejszych chorób (obraz sekcyjny zwłok ujawnia skutek analogiczny do wyniszczenia układu odpornościowego jak w przypadku AIDS i zniszczenia płuc jak przy SARS), a to czy przeżyjesz zależy nie od tego ile robisz pompek i ile zjadłeś w tym roku jarmużu, ale od indywidualnych cech zdrowotnych Twojego organizmu, których nie jesteś w stanie z góry oszacować. Nawet nie zauważysz tego, że właśnie umierasz, bo stanie się to najpewniej w śpiączce farmakologicznej.

3. Robienie zakupów na zapas na czas epidemii to objaw głupoty, jestem bardzo mądry (montry?) więc nie będę ulegał tej panice! Przecież nie braknie ani chleba, ani mleka! Pewnie, że nie braknie, ale wcale nie o to chodzi. Robienie dużych zapasów żywności ma sprawić, że nie będziesz musiał codziennie biegać po podstawowe produkty do sklepu, ograniczysz wyjścia z domu a dzięki temu ograniczysz też ryzyko roznoszenia wirusa. Nie będziesz chuchał na ludzi w sklepie, na sąsiadów w windzie, na przechodniów, na ludzi w autobusie…

Nie – w robieniu zapasów wcale nie chodzi o Ciebie, Ty nikogo nie obchodzisz! Już ustaliliśmy, że jesteś dorosły i jeśli masz ochotę sobie odmrozić uszy to proszę bardzo, lodówka stoi w kuchni. Powinieneś zrobić zapasy nie dlatego, abyś nie umarł z głodu (naprawdę są tak głupi ludzie, którzy uważali, że o to chodzi?), ale abyś nie bawił się w psa służącego pchłom w charakterze żywej taksówki. Oczywiście w miejsce słowa „pchła” wpisz „koronawirus”. Pani pracująca za kasą nie kocha Cię na tyle, by umrzeć z tęsknoty jeśli codziennie jej nie odwiedzisz, za to kocha swoje dzieci i swoich dziadków i właśnie dlatego w czasie epidemii chciałaby takich przystojniaków jak Ty oglądać jak najmniej!

4. Prawie nikt nie umiera na koronawirusa, więc w czym problem? Przecież w wypadkach samochodowych ginie tysiące osób więc o co to całe halo? Powtarzam, jestem mądry i wiem, co jest ważne a co nie! Fakt, we Włoszech liczba ofiar śmiertelnych wirusa w dniu wczorajszym to ledwie 250 zgonów, a od początku epidemii w tym kraju 1266. Nie ma się czym przejmować, dzień jak co dzień. 13 listopada 2015 r. zamach terrorystyczny w Paryżu pochłonął tylko 130 ofiar zamieniając miasto w strefę wojny. Może więc wypuśćmy paru dżihadystów i podarujmy im kałasznikowy z wiaderkami nabojów, skoro te kilkaset ofiar dziennie nie robi nam żadnej różnicy? Tak przy okazji – jeśli złapiesz wirusa i pójdziesz na zakupy możesz zabić więcej osób niż tamci terroryści, a pamiętaj że ich było ośmiu i mieli karabiny oraz bomby.

Nie – liczba ofiar koronawirusa nie jest mała. To że inne rzeczy (np. nowotwory) zabijają więcej osób to nie znaczy, że możesz wziąć siekierę i zabić sąsiada bo „jedna śmierć to tragedia, ale milion to statystyka”. Zamiast równać koronawirusem do zabójczości nowotworów trzeba organiczać śmiertelność wszystkich chorób.

5. Idę na mszę, Bóg mnie nie opuści. To prawda, nie opuści i pewnie możesz liczyć na to, że bez względu na Twoje uczynki za życia wybaczy Ci grzechy i przyjmie do raju. Istnieje koncepcja filozoficzna, zgodnie z którą piekło musi być puste, ponieważ brak zbawienia chociażby jednej duszy oznaczałby, że Bóg nie jest dostatecznie potężny ani miłosierny. Ale czy to znaczy, że koniecznie chce Cię osobiście zobaczyć już dzisiaj? Nie sądzę, inaczej padłbyś w tej chwili na wylew lub zawał, ewentualnie trafiłby Cię grom z jasnego nieba.

Nie – nie mierz proszę Boga swoją miarą, Bóg nie jest zaślepionym fanatykiem ani ignorantem i w czasie zagrożenia wymaga od Ciebie postępowania SŁUSZNEGO. Nie jesteś bohaterem jeśli głupio narażasz swoją rodzinę i innych parafian transferem wirusa. W mszy możesz uczestniczyć zdalnie – są transmisje on-line, telewizyjne i radiowe, a tam na górze liczy się to co masz w sercu a nie gdzie w danej chwili przebywasz. Gwarantuję Ci, że Bóg to nie komunistyczny urzędnik bezlitośnie odnotowujący w dzienniku gdzie ile razy byłeś, on patrzy na to ile zrozumiałeś z jego nauk i na ile miłosierdzie uczyniłeś swoją codzienną praktyką.

* * *

Mógłbym wypisać jeszcze wiele punktów, dla których osoby wyśmiewające zagrożenie koronawirusem dowodzą swojego skrajnego egoizmu i zupełnego niezrozumienia problemu, ale po co? Przecież TY JUŻ WIESZ LEPIEJ. Podjąłeś decyzję i zdania nie zmienisz. Solidarny z Joanną Lichocką z PiS-u pokazujesz środkowy palec chorym na raka, na serce, staruszkom, przewlekle chorym dzieciom i innym osobom o znacznie ograniczonej odporności. Pewnie masz wielu takich w swojej rodzinie i wśród sąsiadów. Ty sobie kichniesz, oni umrą. Kichaj na to, grunt że Ty jesteś bezpieczny. Bo przecież nic nie jest ważniejsze od czubka Twojego nosa, prawda?

A jeśli jakimś tajemniczym przypadkiem się mylę i Twoja zaplanowana od dawna impreza wcale nie jest ważniejsza od życia i zdrowia nawet zupełnie obcych Ci ludzi, to wiedz, że bardzo mi z tego powodu miło i każdego dnia chciałbym się tak właśnie mylić.

Kazimierz Turaliński

Ps.

1. Nie wychodź z domu jeśli naprawdę nie musisz. Nie – impreza, wycieczka, zakup nowej kiecki czy piwko z kumplami to nie pilna potrzeba. Poczytaj książkę, spędź trochę czasu z rodziną, włącz Foresta Gumpa. Naprawdę warto.

2. Jeśli musisz wyjść z domu – nie rozmawiaj z nikim napotkanym po drodze (to nie czas na uprzejmości!), nie wchodź w tłum, nie jedz niczego rękami, nie dotykaj twarzy, nie pocieraj oczu, nie dotykaj klamek (drzwi otwieraj ramieniem lub barkiem), jeśli nie mieszkasz na 30 piętrze nie korzystaj z windy, a po powrocie do domu od razu umyj ręce i przetrzyj wodą z mydłem klamkę od drzwi, włącznik światła i klucze. Jeśli możesz podróżuj samochodem a nie komunikacją zbiorową, tankuj na stacjach benzynowych przy marketach, na których możesz zapłacić za paliwo w okienku.

3. Jeśli możesz – zrób duże zakupy abyś nie musiał codziennie wychodzić z domu po drobiazgi. Zrób je we wczesnych godzinach porannych. Wieczorem sklep to kocioł wypełniany przez cały dzień wirusami i bakteriami, których pełno też na klamkach, kasach, wózkach i półkach sklepowych. Przez noc wiele z nich zginie a Ty szybciej zrobisz zakupy nie stojąc w długiej kolejce do kasy. Inni będą Ci wdzięczni, dzięki temu że dziś zapełnisz swoją spiżarkę oni nie będą musieli jutro stać za Tobą w kolejce do kasy i szybciej wrócą do domu.

4. Jeśli źle się czujesz – nie jedź do szpitala ani do przychodni. Zarazisz osłabionych ludzi, których tam spotkasz. Zadzwoń na numer 112 i poproś o pomoc oraz instrukcje postępowania.

Autor: Kazimierz Turaliński – polski dziennikarz śledczy, politolog, ekonomista, specjalista ds. windykacji i bezpieczeństwa gospodarczego. Autor książek o przestępczości zorganizowanej i służbach specjalnych. W 2016 roku pełnił funkcję eksperta Biura Analiz Sejmowych skierowanego do obsługi Sejmowej Komisji Śledczej ds. Amber Gold. Odpowiadał m.in. za analizę kryminalną tej sprawy.

Specjalizuję się w materii bezpieczeństwa i wywiadu gospodarczego oraz w sprawach karnych – kryminalnych, gospodarczych i skarbowych. Swoją drogę z wykonywanym zawodem rozpocząłem studiując prawo, nauki polityczne oraz ekonomię w specjalizacji podatkowej. Przeszedłem szkolenia prowadzone przez specjalistów służb cywilnych i wojskowych: polskich, amerykańskich, izraelskich i rosyjskich. Posiadam należne „z urzędu” uprawnienia do licencji II stopnia ochrony osób i mienia. W międzyczasie pracuję nad rozprawą doktorską z zakresu prawa konstytucyjnego i karnego.

Z komercyjnym sektorem bezpieczeństwa gospodarczego jestem związany od 2000 roku. Od tego czasu zrealizowałem ponad 900 zleceń, w tym rozwiązywałem problemy osób z listy najbogatszych Polaków, spółek giełdowych oraz działaczy politycznych, a także nagłaśniałem sprawy bulwersujących zbrodni i afer gospodarczych. Nie zliczę, ile razy konfrontowałem się z zawodowymi oszustami, brutalnymi kryminalistami, czy działającymi na ich rzecz prawnikami oraz skorumpowanymi funkcjonariuszami. Organizowałem obsługę prawno-detektywistyczną oraz ochronę fizyczną w państwach takich jak Rosja, Ukraina, Włochy, Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Pełniąc funkcje dyrektorskie zbudowałem w minionej dekadzie dwa duże piony realizacyjne w sieciach polskich kancelarii prawno-finansowych, a jako ekspert ds. karno-gospodarczych pełniłem funkcję partnera kancelarii JanSzed. Świadczyłem również usługi doradcze w sprawach przestępczości gospodarczej na rzecz komisji sejmowej w ramach działalności Biura Analiz Sejmowych. Następnie, wraz z moim zespołem zrzeszającym profesjonalistów z zakresu prawa karnego i cywilnego oraz detektywistyki, w większości składającym się z byłych oficerów służb państwowych, świadczyłem usługi na rzecz indywidualnych klientów, podmiotów gospodarczych, agencji detektywistycznych i kancelarii prawnych.

Jestem autorem ponad stu reportaży publikowanych w prasie polskiej, brytyjskiej i niemieckiej, autorskich programów szkoleniowych, szeregu publikacji książkowych z zakresu przestępczości zorganizowanej oraz aspektów prawno-ekonomicznych międzynarodowej przestępczości gospodarczej i bezpieczeństwa, a także podręczników branżowych. Część z nich zyskała uznanie uczelni wyższych i trafiła na listy literatury podstawowej studiów z zakresu detektywistyki, wywiadu gospodarczego oraz typologii przestępców m.in. na Uniwersytecie Jagiellońskim, w Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, czy na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Miałem też zaszczyt poprowadzić prelekcje podczas polskich sympozjów globalnej organizacji Strategic and Competitive Intelligence Professionals – SCIP zrzeszającej międzynarodowych ekspertów ds. wywiadu konkurencyjnego. Od 2014 roku prowadzę wykłady na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie na kierunku studiów Strategiczny wywiad biznesowy. Wprowadzam studentów w tematykę „przestępstw gospodarczych” oraz „granic prawnych wywiadu biznesowego„, czyli prawa karnego i cywilnego. Od 2016 roku wykładam na tej samej uczelni zagadnienia „kontrwywiadu biznesowego” na kierunku Bezpieczeństwo biznesu, obejmujące metodykę ukrywania tajemnic przedsiębiorstwa i przeciwdziałania szpiegostwu przemysłowemu. We wcześniejszych latach miałem przyjemność również poprowadzić wykłady otwarte m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, Akademii Obrony Narodowej oraz w Szkole Głównej Handlowej. Zapraszam także na zamknięte szkolenia z zakresu bezpieczeństwa biznesu, organizowane przez ARTEFAKT.edu.pl sp. z o.o..

Aktualnie ograniczam świadczenie opisanych wyżej usług i koncentruję się na aktywności publicystycznej i dydaktycznej.