Połączone posiedzenie trzech komisji Rady Miejskiej w Wadowicach zwołane na dzień 9. września br. przebiegło zupełnie nie po myśli burmistrza Wadowic, Mateusza Klinowskiego. Plan zakładał prawdopodobnie pozytywne zaopiniowanie przez radnych projektu zbycia przez Gminę Wadowice 49. procentowego pakietu udziałów w spółce Eko, zawiadującej wybudowanym przez Gminę składowiskiem odpadów komunalnych. Ale tylko pojedynczy radni ze wszystkich trzech komisji opowiedzieli się za tym pomysłem. Znacznie większa grupa radnych była zdecydowanie przeciw, a pozostali wstrzymali się od głosu.

Nie pomogła przeprowadzona ponad tydzień wcześniej zmiana na stanowisku przewodniczącego RM. Nowo wybrany przewodniczący, którego wybór z przyczyn formalno-proceduralnych został zaskarżony do Wojewody Małopolskiego, nie powinien wprawdzie wobec tych prawnych wątpliwości podejmować się tak ryzykownych działań, jak zwoływanie nadzwyczajnej sesji dla rozporządzenia znacznym majątkiem Gminy. Jednak zdecydował się nie tylko zwołać nadzwyczajną sesję Rady, ale także poprowadził połączone posiedzenie komisji RM w dniu 9 września. Czy komuś zależało w tej sprawie na czasie? Komu i dlaczego?

Sprawa spółki Eko i jej większościowego udziałowca (51 procent) czyli spółki Empol, od kilku lat budzi w Wadowicach wiele wątpliwości. Empol bowiem stał się większościowym udziałowcem spółki, deklarując jej rozwój i szanse na działalność w wieloletniej perspektywie. Obecnie, po zaledwie trzech latach, przedstawiciele Empolu, którzy obecni byli na posiedzeniu komisji RM stwierdzili, że spółka Eko przynosi straty, a dla ewentualnych zysków potrzebne są poważne inwestycje w składowisko odpadów komunalnych i instalacje do ich przerobu. Ich zdaniem prawo dotyczące gospodarki odpadami tak dalece i w sposób nieprzewidywalny się zmieniło, że perspektywa składowiska w Choczni jest niepewna. Zatem, kto miałby kupić taką perspektywę strat? Bo oczywiście przedstawiciele Empolu werbalnie deklarowali, że nie podjęli jeszcze decyzji o ewentualnym starcie w przetargu do pozostałych udziałów w spółce Eko. Po co zatem cała dyskusja? Po co udziały wyceniano, skoro na razie nie ma kupca?

Burmistrz Wadowic Mateusz Klinowski podczas ponad dwugodzinnego posiedzenia komisji nie ukrywał, że jest zdeklarowanym zwolennikiem sprzedaży gminnego pakietu, bo nie jest zainteresowany udziałem Gminy w przedsiębiorstwie komunalnym. Zdecydowanie negował także pojawiające się w dyskusji propozycje odkupienia od Empolu większościowego pakietu udziałów i ponownego skupienia pełnej własności w rękach samorządu. Zdaniem Burmistrza, składowisko w Choczni zapewnia kilkadziesiąt miejsc pracy – jak twierdzi Burmistrz więcej, niż w latach poprzednich – oraz podnosi standard ekologiczny Gminy. Ale zysków finansowych nie będzie przynosić. Stanowisko to pośrednio popierali przedstawiciele Empolu, obecni na posiedzeniu. Po co zatem przed kilku laty kupowali większościowy pakiet udziałów? Po co deklarowali inwestowanie w przekształcenie składowiska w Regionalną Instalację do Przetwarzania Odpadów Komunalnych? Jak na biznes, byłaby to wielka filantropia…

Argumenty Burmistrza, świadczące jego zdaniem o konieczności zbycia udziałów Gminy, były dwa. Pierwszy – że w razie nie sprzedania udziałów spółka przerzuci zwiększone koszty swego funkcjonowania na mieszkańców Gminy. To zabrzmiało prawie jak… szantaż. Tyle, że… dziecinny Bo dlaczego koszty mają być zwiększone? I dlaczego mają je ponieść tylko mieszkańcy Gminy Wadowice, a nie wszyscy, których składowisko będzie obsługiwało? Tego Burmistrz nie wyjaśnił. To był przysłowiowy kij. Drugi argument udawał marchewkę. Przeznaczmy uzyskane ze sprzedaży udziałów 6,5 mln złotych na potrzeby mieszkańców Gminy. Wychodzi na to, że po niespełna dwu latach rządów Mateusza Klinowskiego Gmina Wadowice jest tak biedna, że dla zaspokojenia potrzeb mieszkańców musi wyprzedawać majątek. Czyżby budżet już roztrwoniono? A na co został wydany?

Spółka Eko przynosi straty. Przyczyną ostatniego ujemnego salda budżetu spółki była konieczność pokrycia kosztów posprzątania składowiska po przeprowadzonych na polecenie wadowickiej Prokuratury Rejonowej badaniach składowanych tam odpadów. Rzekomo niebezpiecznych. Prokuratura tego niebezpieczeństwa nie stwierdziła. Za to koszty przekopania zwałów śmieci wyniosły ponad 100 tysięcy złotych. I tylko jakoś nikt z obecnych na posiedzeniu nie wspominał, kto złożył zawiadomienie do Prokuratury i kto żądał przekopania składowiska?

Dzisiaj okazuje się, że dla zgodnego z prawem funkcjonowania składowiska w Choczni brakuje drugiej niecki o pojemności ok. 200 tys. Ale przecież od kilku co najmniej lat było wiadomo, że aby składowisko dostosować do nowych przepisów, konieczna będzie jego rozbudowa. Wszyscy w Polsce wiedzieli, tylko nie właściciele Empolu? A przecież to znana firma, uważana za jednego z potentatów na rynku lokalnego gospodarowania odpadami.

Warto tu zauważyć jeszcze jeden aspekt. Proponowany przebieg tzw. BDI (jeżeli wreszcie ktokolwiek znajdzie na nią środki finansowe, bo na razie jest bytem mocno teoretycznym) będzie okalał obszar składowiska z obszernymi przyległościami dużym łukiem. Ze względów sanitarnych nikt tam już nic raczej nie zbuduje. A podobno kilku przedsiębiorczych ludzi już wykupuje część gruntów w tym rejonie. Jak twierdzą, pod rozbudowę składowiska… Ktoś wie więcej niż Burmistrz? Lepiej niż Empol?

Przypomnijmy, że zgodnie z obowiązującymi przepisami regulującymi gospodarkę odpadami, Burmistrz obowiązany był przedstawić radnym propozycję uchwały pozwalającej na dostosowanie składowiska do zmieniających się, a wynikających z przyjęcia w tym zakresie prawa unijnego, wymagań. Powinien był to uczynić jeszcze w roku ubiegłym. Zamiast tego, w kilak miesięcy później poinformował radnych o nieopłacalności – jego zdaniem – prowadzenia instalacji gospodarki odpadami przez spółkę z udziałem samorządu i, po przeciągnięciu kolejnych kilku miesięcy, zaproponował Radzie zbycie udziałów.

Posiedzenie komisji odbywało się w specyficznej atmosferze. Nowy przewodniczący Rady prawie ubezwłasnowolnił przewodniczących komisji w prowadzeniu obrad. Burmistrz w wyjątkowo lekceważący i kolesiowski sposób zwracał się do części radnych i obecnych gości „per ty”, próbując ich zmajoryzować, a zarazem pouczając niektórych, zamiast udzielać odpowiedzi na pytania. W tym pouczaniu wtórowali Burmistrzowi przedstawiciele Empolu, chociaż twierdzili, że są tylko gośćmi komisji.

Niewątpliwie dało się zauważyć niedoinformowanie większości radnych w dyskutowanej sprawie. Nie jest to ich wina, bo nie muszą znać się na wszystkim. Komplet informacji, zarówno tych za, jak i tych przeciw, powinien im dostarczyć Burmistrz, skoro proponuje podjęcie takiej a nie innej decyzji. Burmistrz jednak konsekwentnie przekonywał tylko do sprzedaży udziałów. Choć kto miałby je kupić, na razie nie wiadomo… Czy aby na pewno?

Jednak radni zadali szereg pytań, które wyraźnie irytowały zarówno przedstawicieli Empolu, jak i Burmistrza. Wobec obecności na sali wielu mediów, na zadanie pytań czy krótkie wypowiedzi pozwolono także kilku osobom spośród publiczności. Radni wyraźnie zareagowali na bardzo merytoryczną wypowiedź posła Józefa Brynkusa, który w Sejmie pracuje m.in. w Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Przedstawił on wątpliwości co do opłacalności sprzedaży udziałów przez Gminę, a także zastrzeżenia co do ujemnego bilansu i słabych perspektyw zysków spółki. Przypomniał radnym także, że w Polsce wdrażana jest w gospodarce odpadami tzw. metoda in haus, więc perspektywa właściwego i dochodowego funkcjonowania RIPOK jest całkiem realna, a przynajmniej korzystna dla Gminy, w przypadku jej udziału w zarządzaniu składowiskiem i instalacjami przetwarzania.

Podsumowując. Nie wiadomo, czy zmiana na stanowisku przewodniczącego RM potrzebna była do szybkiego przeprowadzenia sprawy zbycia udziałów Gminy w Eko. Być może nie miało to związku. Ale błyskawiczne zwoływanie przez nowego przewodniczącego nadzwyczajnej sesji, posiedzeń komisji i przewodniczenie im, w sytuacji, kiedy procedura jego wyboru została zaskarżona, jest co najmniej dziwne. Skoro przez rok nie spieszno było Burmistrzowi przygotować propozycji rozwoju składowiska odpadów, po co obecnie taki pośpiech? Dlaczego z takim uporem Burmistrz wpierał radnym tylko jedną z możliwych decyzji? Miejmy nadzieję, że wkrótce poznamy odpowiedzi na te pytania.

Wskutek wadliwych decyzji podjętych przez część samorządowców mogłoby dojść do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Gminy Wadowice o znacznej wartości. Tym bardziej, że pośpiech oraz nadzwyczajna forma procedowania nie sprzyja zastanowieniu się i weryfikacji informacji. Decyzja dotycząca m.in. zmiany właścicielskiej składowiska odpadów komunalnych, może znacząco uszczuplić majątek Gminy oraz niekorzystnie wpłynąć na jej dalsze funkcjonowanie. Nawet w przypadku późniejszego uchylenia decyzji, może ona zrodzić skutki prawne i roszczenia odszkodowawcze innych podmiotów wobec Gminy, na wiele lat zaburzające jej stabilizację finansową. Może także być w sposób nieuzasadniony lub nadmierny dolegliwą dla mieszkańców Gminy, dla zaspokojenia potrzeb których powinno działać składowisko. Prawdziwi gospodarze Gminy nie powinni dopuścić do takiej sytuacji. I cieszy, że na opisanym posiedzeniu komisji większość radnych poczuła się gospodarzami Gminy.

Czytaj więcej:

– Prokuratura przerwie wadowicki „EKOprzekręt” prywatyzacyjny Klinowskiego?

 Prokuratura sprawdza próbę prywatyzacji EKO po piśmie posła Brynkusa

– Klinowski żongluje ws EKO? Poseł Brynkus przekonuje Radnych Miejskich z Wadowic