Poniżej, w punktach, systematyzacja wiedzy o kryzysie humanitarnym na granicy polsko-białoruskiej powstała po prześledzeniu i przeanalizowaniu kilkudziesięciu relacji, których autorami byli dziennikarze, aktywiści promigracyjni, funkcjonariusze polskich służb oraz urzędnicy/politycy strony pisowsko-rządowej. Informacje zawarte w tych relacjach starałem się osadzić w szerszym kontekście.

Powstrzymałem się od ocen moralnych i polemik. Na koniec pozwalam sobie na sformułowanie paru rekomendacji.

1. Co najmniej od wejścia w życie rozporządzenia MSWiA sankcjonującego praktykę zwracania ( tzw. push-back)migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę, Straż Graniczna szeroko ją stosuje. Nie ma danych statystycznych, które pozwalałyby określić jej skalę. Jest prawdopodobne, że praktyka ta przyczyniła się do śmierci jednej osoby z sześciu dotychczas zmarłych. Pozostała piątka nie była jej poddana;

2. Przy podejmowaniu decyzji o zawróceniu migrantów Straż Graniczna stosuje kryterium zagrożenia dla życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu migranta. Jak stwierdziła zatrzymana w strefie stanu wyjątkowego dziennikarka telewizji Arte „Polacy przyjmują rodziny, chorych lub słabych, i trafiają oni do określonych ośrodków, gdzie otrzymują opiekę i wracają do zdrowia. Trzeba być na wpół martwym, aby przedostać się przez granicę”. Nie można wykluczyć, że są to kryteria zbyt wyśrubowane;

3. Nie sposób zweryfikować twierdzeń SG i Rzecznika Praw Dziecka, że część migrantów, w tym rodziców dzieci, które zostały zawrócone, odmawia złożenia wniosków o ochronę międzynarodową, gdyż chce się przedostać na teren Niemiec. W momencie ewentualnej deklaracji o odmowie złożenia wniosku nie było niezależnych od SG świadków (np. pełnomocników prawnych migrantów), a sama taka ewentualna odmowa nie została przez SG udokumentowana np. audio-wizualnie. Z drugiej strony oko.press podało informacje, że w przypadku dwójki „dzieci z Michałowic” ich matka usiłowała przekupić funkcjonariuszy, by przepuścili rodzinę do Niemiec, a po zawróceniu rodziny nad granicę udało się jej nawiązać kontakt z przemytnikiem, która za 7.5 tysiąca dolarów przewiózł ją do Niemiec, gdzie złożyła stosowny wniosek. Inne materiały, ze źródeł niezależnych od polskich władz podają przypadki, gdy migranci deklarują brak zainteresowania Polską jako krajem docelowym i wskazują na Niemcy i Holandię, jako na „lepsze kraje”, gdzie „można normalnie żyć”.

4. Nic nie wskazuje na to, że środki podjęte w ramach stanu wyjątkowego ( zakaz przebywania w strefie osób tam nie zameldowanych, w tym dziennikarzy i aktywistów z organizacji pozarządowych) miały wpływ na uszczelnienie granicy. Wszystko wskazuje na to, że środki te doprowadziły do tego, że jakiekolwiek stwierdzenia służb i urzędników państwowych są przez znaczną część opinii publicznej traktowane jako niewiarygodne. Ponadto w ramach stworzonej sytuacji podejrzeń przyczynia się to do rozpowszechnienia przekonania, że skoro nie dopuszcza się niezależnych od rządu świadków, to władza robi nad granicą tak straszne rzeczy, że chce je ukryć.

5. Jeśli chodzi o deklaracje, także te składane podczas sondaży, to wprawdzie ponad 50% popiera praktykę zawracania, ale przeciwne jest jej ponad 40%. Podział w polskiej opinii publicznej jest głęboki, a używane po obu stronach podziału argumenty – z jednej strony zagrożenie najazdem terrorystów, zoofili i pedofili, z drugiej porównania do Zagłady – tylko go pogłębiają i utrwalają. Strona pisowsko-rządowa jest w tym sporze na słabszej pozycji, bowiem przeciwko jej argumentacji przemawiają obrazy – fotografie małych dzieci. Inaczej niż Litwa Polska nie doświadczyła masywnego napływu przyjętych migrantów. Od maja do początku sierpnia, gdy Litwa zaczęła stosować praktykę zawracania, przyjęto tam ok. 4100 migrantów. W proporcji do liczby ludności w Polsce oznaczałoby to przyjęcie ok. 55 tysięcy, co zmieniłoby nastawienia opinii publicznej.

6. W związku ze spadkami temperatur problem humanitarny będzie narastać, ale warto zauważyć, że będzie on ograniczony czasowo. Ustawiona obecnie linia prowizorycznych zasieków uszczelnia granicę w ograniczonym stopniu. Rząd zapowiedział wybudowanie solidniejszej instalacji w postaci muru/płotu przypominającej mur na granicy grecko-tureckiej, który okazał się skutecznym środkiem. Jego budowo zostanie zakończona w przyszłym roku, najpewniej do lata i wtedy kryzys humanitarny zelżeje.

Dostępnym tymczasowym rozwiązaniem wydaje się ucywilizowanie praktyki zawracania i połączenie jej z stosowaniem kryterium humanitarnego. Obejmowało by to:

1. Zgodę na dopuszczenie do strefy objętej stanem wyjątkowym dziennikarzy w postaci akredytowanych korespondentów;

2. Zgodę na obecność w strefie promigracyjnych organizacji, których aktywność byłaby w sposób rozsądny i uczciwy reglamentowana przez SG;

3. Zgodę na obecność wolontariuszy-lekarzy przy podejmowaniu decyzji, czy zawrócenie migrantów jest możliwe ze względów medycznych;

4. Robocza współpraca SG z organizacjami pozarządowymi (ugrupowania promigracyjne, Caritas) przy przekazywaniu zawracanym migrantom napojów, odzieży, żywności;

5. Nawiązanie współpracy przez SG z organizacjami pozarządowymi, gminami, parafiami w stworzeniu punktów krótkoterminowej opieki humanitarnej dla migrantów; gmina Michałowo przystąpiła do tworzenia „ogrzewalni” dla nich.

Autor: Ludwik Stanisław Dorn
Polski polityk i publicysta, w 2007 marszałek Sejmu V kadencji. W latach 1997–2015 poseł na Sejm III, IV, V, VI i VII kadencji, współzałożyciel partii Prawo i Sprawiedliwość i jej wiceprezes w latach 2001–2007, w latach 2005–2007 wicepremier oraz minister spraw wewnętrznych i administracji w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego.