Kto kogo mocniej pokochał mój Kochany?
Kto dla miłości nagłej pozmieniał wszystkie plany?
Kto się uśmiechał jaśniej i gapił w czyje oczy?
Kogo dziś mrok ciemniejszy za miłość tę pomroczy?
Kto tęsknił bez umiaru, skreślając dni ołówkiem?
I kto pocieszał bardziej to czoło spięte smutkiem…
Komu się czyje usta wyśniły więcej razy?
Gdy o przyszłości myśląc tysiąc jej oddał marzeń…
Kto wierzył aż za troje choć dwoje nas w tym tańcu?
Kto milczał z niepokojem na łaskę dla skazańca?
Kto się tłumaczył gęsto bez winy patrząc w lustro?
I łatał to co było by nie świeciło pustką…
Kto komu sens obiecał? I zmienił ziemie w niebo?
Kto lekiem był na wszystko, a kto był jak placebo?
I wreszcie kto nie zwątpił w ten czas podarowany?
To ten kto mocniej kochał – po bezkres mój Kochany…
Zostaw komentarz