List otwarty do Związków Zawodowych w FCA Poland!

Przyglądam się od dawna temu co dzieje się na naszym zakładzie i jestem zaniepokojona. Pewnie zapytacie: o co Ci chodzi? Otóż niepokoi mnie to, że instytucje związkowe na naszym zakładzie nie działają. Pragnę zatem na wstępie podkreślić, że ten tekst jest także samokrytyką!

A więc zacznijmy od początku. Zanim ktokolwiek zarzuci mi członkowstwo i przynależenie do jednej z tych organizacji, to mówię wprost: tak, należę do związków zawodowych, co więcej jestem członkiem zarządu. Nie wstydzę się tego, nigdy się nie wstydziłam i nie zamierzam się wstydzić.

Jednak i u mnie przelała się szala goryczy. W związku z tym postanowiłam napisać list w imieniu załogi, tak uzurpuje sobie do tego prawo, bo tutaj chodzi o nasze wspólne dobro. Czas przestać dzielić pracowników FCA Poland i spółek na tych, co należą i tych co nie należą do ZZ. Mając to na uwadze pytam przedstawicieli związkowych na etatach gdzie jesteście? Szczególnie teraz gdy ta załoga potrzebuje Was bardziej niż kiedykolwiek.

Sytuacja epidemiczna w której się znaleźliśmy jest czymś z czym do tej pory nie mieliśmy do czynienia. Sam choćby fakt pracy w maseczkach jest dla nas ciężki. Czy nasi przedstawiciele związkowi byli ostatnio na halach produkcyjnych, widzieli załogę? Otóż przyznam szczerze osobiście nie widziałam.

Oczywiście w tym liście mogłabym atakować liderów związkowych tylko czemu to miałoby służyć?! Mnie jako pracownikowi zależy aby między związkami, a załogą rozpoczął się dialog. Tylko jak do tego dialogu doprowadzić skoro liderów związkowych nie widać, a telefonów nie odbierają od załogi.

Pragnę Wam Koleżanki i Koledzy przypomnieć, że załoga jest zmęczona, zniesmaczona i co najważniejsze niedowartościowana. Zostaliśmy pozostawieni sami sobie, bo nikt nie interesuje się naszym losem. Za to w prasie można przeczytać, że jeden z „czołowych” liderów związkowych wypowiada się na temat naszych dziesięciu godzin pracy i podkreśla, że to TYLKO dodatkowe dwie godziny. Otóż słowo tylko jest tutaj nadużyciem, dlatego, że dwie godziny to bardzo dużo. Przecież nikt w tym artykule (czytaj więcej) nawet nie wspomniał, że pracujemy w każdą sobotę.

Proszę pamiętać, że duże grono pracowników dojeżdża i to czasem z daleka. Więc gdy podsumujemy czas dojazdu i powrotu plus dziesięć godzin w pracy wychodzi na dwanaście, a nawet czternaście godzin poza domem. Mało tego proszę pamiętać, że to dwanaście godzin, czy więcej w maseczce. Czy ktokolwiek pomyślał o tym, że przez to nasza wydajność jest mniejsza?

Jesteśmy zmęczeni, ale najbardziej dokucza nam to, że jesteśmy niedowartościowani. My jako załoga nie możemy liczyć na podwyżki, premie ale nawet na słowa uznania od przełożonych. Nie chcę atakować organizacji związkowych, liderów na etatatach, ale pragnę podkreślić, że związki zawodowe są bardzo potrzebne na każdym zakładzie. Tylko związki muszą być dla ludzi, dla załogi. A ta pracuje od 6-22 czy nawet do 24, a kontakt z Wami jeśli jest to jest tylko do 15, no czasem do 16. Stąd moje pytanie czy myślicie, że my pracownicy nie potrzebujemy Was czasem tu i teraz? Otóż właśnie tak, chcielibyśmy mieć świadomość, że lider związkowy po godzinie 15 odbierze telefon i doradzi.

Lata temu, gdy wchodziłam do zarządu jednego ze związków zawodowych usłyszałam, że szkoda mnie tam, bo ja jestem idealistką. Po tylu latach nadal jestem idealistką i nadal wierzę, że wspólnie możemy wypracować ponad podziałami konstruktywne rozwiązania, ale tylko w drodze dialogu z załogą. Przecież liderzy związkowi są przedstawicielami ludzi pracy i mają być naszym głosem. Czy może się mylę?

Szanowni liderzy związkowi warto otworzyć się na pracowników. Załodze nie trzeba paczek świątecznych, wycieczek związkowych, nam po prostu trzeba kogoś kto wysłucha, poradzi nie zostawi nas samych sobie w sytuacjach kryzysowych. Tylko razem jesteśmy w stanie cokolwiek zmienić.

Czas zrozumieć, że to nie ważne do jakich związków zawodowych należymy, bo wszystkie organizacje powinny mówić językiem pracowników. To nasze dobro powinno być dla Was najważniejsze. Ten list piszę do wszystkich organizacji związkowych, bo to Wy gdzieś się zapodzieliście, zagubiliście i zapomnieliście o idei, której powinniście służyć. Nie ważne jest kto z kim, ale nigdy jeden przeciw drugiemu. Teraz jest czas działania, a nie ukrywania się w swoich biurach. Pandemia to czas prawdy. Stańcie do apelu i zapraszam na hale produkcyjne!

Z poważaniem
Renata Bedra