Miałem nadzieję, że nasza rodzima telewizja słysząc i widząc powszechne oburzenie społeczeństwa na kompletny brak obiektywizmu w prezentowanych programach spróbuje wreszcie je przedstawiać w sposób bardziej profesjonalny. Sądziłem, że choć część z tych pretensji w końcu trafi do kogoś kto się tym zajmuje i choć odrobinę wymusi przestrzegania elementarnej, dziennikarskiej rzetelności.

Nic bardziej mylnego. Kto raz się zeszmacił szmatą pozostanie. Stacja, która manipulować informacjami zaczęła będzie to robić dalej, nawet gdy dookoła wszyscy zaczną jej ten fakt co dzień wytykać. Może gdy drastycznie spadnie im oglądalność zaczną wreszcie się zastanawiać co dalej z tym problemem zrobić. Ale też nie wierzę, że to robić zaczną poprzez przekazywanie upragnionych przez widza obiektywnych informacji, nie, na to żaden z redaktorów tych szmatławych stacji się z uwagi na utratę pracy nie zdobędzie.

Aby utraconą publikę zdobyć spowrotem stacja z jej światłym kierownictwem bardziej sięgnie do jeszcze głupszych pomysłów, zaprosi jeszcze bardziej skompromitowane osoby, coraz bardziej ocenzuruje teksty niż raczej przedstawi swemu widzowi faktyczną w Polsce rzeczywistość.

Widz, drodzy państwo jest jak to go określił sam guru najgorszego dziennikarstwa, niejaki Lis, najczęściej idiotą, niewiele rozumiejącym przygłupem a więc należy go w sferze spostrzegania rzeczywistości edukować. A że rozdęte ego mu podpowiada, że to właśnie on edukować potrafi najlepiej się zmienił nasz dawny kandydat na samego Polski prezydenta z dziennikarza w propagandystę jedynie słusznej linii, której za cholerę normalny Polak zrozumieć nie jest w stanie.

I próbuje, się wciąga w tę pracę syzyfową, się do cna kompromituje a Polak jak nie rozumiał tak nie rozumie poza oczywiście pewnym niereformowalnym stadem, lemingiami potocznie zwanym dla których to Lis będzie zawsze autorytetem.

Zawyli z oburzenia zwarci w swej gromadzie głosiciele polskiej demokracji, że Polak zamiast mu dać się wyedukować przyznał mało zaszczytny tytuł Hieny Roku.

Właśnie dlatego sądziłem, że wreszcie co niektórzy dziennikarze zrozumieją i zaczną się od nowa uczyć dziennikarstwa na miarę już dawno wyedukowanego w dostrzeganiu piękna prawdy Polaka, ale gdzież tam? Miłej niespodzianki nie przeżyłem, już pierwszy program jaki włączyłem w Polsacie Info pozbawił mnie wszelkich złudzeń.

Otóż została zaproszona do skomentowania wydarzeń w Niemczech w noc Sylwestrową do Polsatu Info o godzinie 9:30 niejaka pani Katarzyna Sosnowska, która to swe pierwsze dziennikarskie szlify zdobywała, a jakże, w Gazecie Wyborczej, a której dotąd nie miałem przyjemności słyszeć więc się łudziłem, że usłyszę coś wreszcie mądrzejszego niż ostatnie wypociny dotąd zapraszanych osób.

A pani Katarzyna Sosnowska ataki tysięcy imigrantów nagle wrzuconych w świat dla nich dotąd zupełnie nieznany na niespodziewające się niczego niemieckie kobiety skwitowała, aż mnie ciarki przeszły po plecach – powiedziała z mądrą miną, że –

– Jedna jaskółka jeszcze wiosny nie czyni –

Rozumiecie drodzy czytelnicy? Incydent w którym tłum tysięcy oczekujących seksu bestii obmacuje bezkarnie ponad 90 młodych kobiet jest dla pani Sosnowskiej drobną jaskółką, która nie stanowi jeszcze żadnego zagrożenia dla naszych żon, sióstr i córek. A fakt, że to się zdarzyło i w innych miastach naszych zachodnich sąsiadów zbyła totalnie głupawym stwierdzeniem, że – cytuję –

– Przecież imigranci nie mają w swej kulturze i w swych krajach nawyków, że tysiącami na placach gwałcą kobiety? –

No tak, nie mają takich rzeczywiście nawyków. Przypominam wiec dla pani Sosnowskiej, że oni w swoim środowisku i w swej kulturze nie widują tysięcy młodych Europejek z odkrytymi głowami i dekoltami, dokładnie takimi jakie miała w studiu sama pani Sosnowska spacerujących swobodnie po mieście. Oni tam jeśli już widują to tylko swoje żony, siostry i córki i biada każdemu obcemu mężczyźnie, który się na nie choć spojrzeć się odważy.

Czas wrócić do Realu, droga pani Katarzyno i zacząć się modlić aby mężczyźni w Polsce właśnie tak potrafili swoje żony, siostry i córki bronić jak robią to w swych krajach imigranci. A bronić jest już przed kim i w Polsce na szczęście to rozumiemy poza panią, oczywiście, ale trudno, gdy trzeba będzie to obronimy i panią w myśl zasady, że choć naiwna i głupia ale to jest nasza naiwna i nasza głupia i żaden obcy naszej naiwnej i głupiej nie dotknie aby się nam nie narazić. No, chyba, że pani sama zechce się przy okazji kulturowo nieco wzbogacić, wtedy to nasza naiwna i głupia nam rzeczywiście wytrąci oręż z ręki i będziemy zmuszeni się jedynie ze smutkiem przyglądać jako, że w naszej kulturze mężczyźni w zasadzie nie mają zwyczaju w taki sposób kulturowo kobiet ubogacać.