Znane, aleć raczej w gronie entuzjastów życia szlacheckiego sensu largo, a w szczególności epoki baroku jest nazwisko niezwykle dociekliwego badacza ówczesnego życia społecznego Waleriana Nekanda – Trepki*. Jego fundamentalnym dziełem jest spis 2543 nazwisk zaliczanych ówcześnie do rodów szlacheckich, a których autentyzm rodowodów szlacheckich tychże familii Nekanda – Trepka kwestionował. Dzieło swoje pod tytułem identycznym jak niniejszy felieton wydał w roku 1626 i cieszyło się ono znacznym zainteresowaniem, a tym samym popytem, albowiem jak wiadomo w tzw. feudalnych czasach wielce istotne znaczenie miała przynależność kastowa.

Na samym dole drabiny społecznej ulokowane zostało chłopstwo, które w swojej masie takoż podlegało procesowi swoistej ekonomicznej atomizacji poczynając od bogatych kmieci, zagrodników, czy chałupników, a kończąc na warstwie czeladzi i parobkach. Generalnie rzecz ujmując kategoria chłopstwa miała wielce utrudnioną możliwość przeniknięcia (i zafunkcjonowania) do warstwy nawet li tylko nieco wyżej usytuowanej na drabinie społecznej, czyli do szlachty zaściankowej. Nie było to wykluczone, aleć jednak okazjonalnie możliwe w przypadkach legitymowania się przez chłopskiego aspiranta znaczniejszym majątkiem i skapitalizowanym środkami finansowymi. Zawszeć bowiem, takoż pod każdą szerokością i długością geograficzną bywało, że pieniądz rządzi światem, a nie tylko osobniczki z macicami. Predyspozycje osobościowe, uzyskane wykształcenie (nawet wyższe) w korelacji z dobrami materialnymi tę społeczną dyfuzję wielce ułatwiały. Wzrost tychże dyfuzyjnych społecznych zjawisk prędzej czy później musiał zaskutkować swoistą „inflacją” , czyli nagłym wzrostem liczbowym stanu szlacheckiego.

Dostrzegając w tymże zjawisku symptomy delikatnie rzecz ujmując swoistego szalbierstwa i szeregu nieprawidłowości, a także dążąc do utrzymania liczbowego status quo szlacheckiej warstwy Nekanda – Trepka z całą mocą swojego intelektu oraz zdobywanych cennych informacji (RODO ówdziej nie funkcjonowało!!!) zwalczał to zjawisko. Posługiwał się oczywistą i niezwykle skuteczną demaskacją, intrygą, prowokacją, satyrą, pastiszem oraz każdym innym dostępnym instrumentarium, aby osiągnąć strategiczny cel tj. usunąć „onkologiczną narośl” na zdrowym ciele szlachetnej (tautologia się nisko kłania !!) polskiej szlachty.

To wg koncepcji Nekandy – Trepki niezwykle zbożny cel apriorycznie zasługujący na dalece idącą ekspiację, zrozumienie i tym samym mocne społeczne poparcie. Zachowanie Trepki jest poniekąd całkowicie zrozumiałe biorąc pod uwagę różnorakie kryteria jakie są ustanawiane przez grupy, kliki, kasty, partie, stowarzyszenia czy zakony dążące nie do maksymalizacji ilości swoich członków, ale do kreacji zachowań wymagających od aspirantów bezwzględnego spełnienia wysublimowanych kryteriów. Pragnąc uniknięcia „rozwodnienia” jakości moralnej przyszłych członków ustanawiane są weryfikowalne bariery umiejętnie eliminujące niegodnych aspirantów.

Symptomatycznym exemplum tajemniczości, tracących nieco elementami satanistycznymi, czy elementami mirażu i wykreowanej sztucznie fantastyki była funkcjonująca w XVIII w. elitarna liczbowo tajnego stowarzyszenia iluminatów, kojarzonych takoż z funkcjonowaniem masonerii.

Brak rygoryzmu w przestrzeganiu obowiązujących zasad i kanonów prowadził do błyskawicznej eliminacji krnąbrnych osobników (bez macic, zdecydowanie częstokroć bez jaj i ikry) i osobniczek z macicami, albowiem jakakolwiek tolerancja braku dyscypliny prowadzić musi do autodestrukcji funkcjonowania całej tego typu społeczności.

Dziwić zatem absolutnie nie może fakt, że ujawnił się szczególny pasjonat właśnie w osobie Nekandy Trepki, który potraktował „schamienie” szlachty jako wyzwanie z którym należy skutecznie walczyć. Epoka zaawansowanego baroku, takoż lata późniejsze to m.in. kwintesencja aksjologiczna, czyli konieczność przestrzegania surowych standardów moralnych: Bóg, Honor i Ojczyzna.

Przywołane wartości nie tylko przez szlachtę uznawane były za uniwersalny wyznacznik i wektor ludzkiego postępowania, taki w pewnym sensie wzorzec z Sevres, albowiem zawszeć musi funkcjonować w społecznej mentalności jakowyś uniwersalny punkt odniesienia.

Tenże uniwersalizm skutkował m.in. zbędnością stanowienia formy pisemnej np. przy zawieraniu kontraktów; nawet odnoszących się do niezwykle ważkich i istotnych w zakresie ekonomicznym unormowań i wzajemnych ustaleń np. sprzedaż folwarku.

Onegdaj krążyło takie powiedzenie: moje słowo jest droższe od pieniędzy” co oznaczyło tyle, że jeśli coś mówię to traktuję to poważnie, że nie rzucam słów na tzw. wiatr, nie składam obietnic bez pokrycia. Nie obiecuję coś zatem komuś, a później próbuję udawać, że nic nie powiedziałem, że ponoć nic się nie stało. Oznacza to takoż, że nie składam wielkich deklaracji, by wypaść dobrze w oczach innych ludzi lub im się przypodobać, a później wywodzę, że to nie miało absolutnie jakiegokolwiek znaczenia.

Było, aleć się zbyło …… i komu to przeszkadzało???

O tempora, o mores !!!

Ubolewać zatem należy, że w dzisiejszym pogmatwanym świecie stosunki międzyludzkie (pardon: międzyosobnicze) doznały zapewne prawie całkowitej atrofii w/w aksjologii związanej z pokładaniem ufności w drugim człeku. Nie do podważenia jest bowiem konstatacja, że natura herret vacuum; co oznacza, że w miejsce wytworzonej próżni jakiegokolwiek rodzaju (przyjmujemy że w tym przypadku odnosi się ta próżnia do moralności i etyki); pojawiają się koncepcje surogatyczne; niewiele mające, a nawet całkowicie pozostające w rozziewie z dotychczasowym wartościowaniem życia społecznego.

Historia funkcjonowania w XX w. bezwzględnie okrutnych, czego skutkiem była niepoliczalna wręcz liczba ofiar ludzkich; totalitarnych reżimów tj. bolszewickiego i faszystowskiego w sposób klarowny wyjaśnia w którym kierunku zbaczają dotychczasowe wartości skutecznie unicestwiane przez fanatyków różnorakiej dewiacji zarówno politycznej, moralnej takoż seksualnej. To po prostu równia pochyła, czego implikacją jest tzw. generalne zdziczenie obyczajów.

Obecna funkcjonująca generacja (bez względu na PESEL) doświadcza ten aspekt sprawy wręcz w upostaciowionej formie szerokiego grona tzw. „królików doświadczalnych”. Powyższe zjawisko to po prostu pokłosie światowego młodzieżowego buntu z 1968 r. określanego eufemistycznie jako rewolucję tzw. „dzieci kwiatów”.

Nawet pobieżna analiza skutków tegoż buntu pozwala na wysnucie konstatacji o jego temporalnym zwyrodnieniu; nie mającym nic wspólnego z pierwocinami tejże udziwnionej „rewolucji”.

Wprowadzony został w życie mechanizm anihilacyjny oznaczający bezwzględne wyrugowanie dotychczasowych zachowań społecznych, w miejsce których triumfalistycznie wejść powinny priorytety uznawane za wszechstronnie obligujące zarówno dogmaty jak i aksjomaty dewiacyjne z gatunku: lewactwa, pedofilii, pederastii i innych zboczeń; żywota towarzyskiego kóz zbytecznie nie eksponując.

Przywoływana wielokrotnie aktualnie złowieszcza postać żydowskiego miliardera G. Sorosa mająca rzekomo odgrywać tzw. pierwsze skrzypce w tejże anihilacyjnej krucjacie jest jedynie pewnym symbolem i fizycznym jej upostaciowieniem. Takich Sorosów było uprzednio już całe stado i nadal te kreatury (zapewne pod innym znamieniem) w przyszłości będą funkcjonować. Proces anihilacji chrześcijańskiej aksjologii został bowiem rozpisany strategicznie na długie lata i ten który nie pojął tychże uwarunkowań i współzależności tenże jest po prostu: KIEPPPP!!!

Koniecznym jednak jest w tym miejscu odniesienie się do wzmiankowanego tytułu felietonu w kontekście znanego ogółowi hasełka pt: co poeta miał na myśli

Wbrew pozorom meritum poruszonego zagadnienia chamstwa, i to nie o szlacheckim rodowodzie, jest dosłownie proste jak tzw. budowa cepa. Iunctim pomiędzy wywodami Nekandy – Trepki oraz aktualnymi zachowaniami tzw. „jelit” (rzekomo intelektualnych) Warszafki i Krakufka jest niezaprzeczalnie oczywiste.

Uzurpując w sposób typowy do bolszewizmu pomioty tejże ideologii o wielekroć wspólnie i z mozołem przebytej drogi od PPR, bandyckiej i zbrodniczej PZPR, UW, UDECJI, aż do PeŁO (życiorysowy mianownik wielu koryfeuszy jak np. tow. D. Rosati) usiłują wkodować w elektorskie mózgownice ich rzekomy prymat intelektualny mający ich ponoć (w sposób nieuprawniony rzecz jasna) predysponować do spełniania salwatorskich zamierzeń w zakresie politycznych wyborów, zachowań i uwarunkowań. To w ich pustackich łepetynach zaległy się zidiociałe pomysły, które wobec szerokiego elektoratu rzekomo pozbawionego intelektualnych możliwości rozumowania i tym samym zasadnego konkludowania miały tenże elektorat doprowadzić do ścisłej bezkrytycznej symbiozy z samozwańczymi „jelitami”. Po sromotnej przegranej z Lechem Kaczyńskim w walce o stolec prezydencki w 2005r, aktualny kaszubski frustrat i hejter ze swoimi aliantami dokonał głębokiej polaryzacji polskiego społeczeństwa. Nadal znamienny jest podział na tzw. moherowe berety, podkarpackie pisowskie bydło i w przeciwieństwie do tegoż pogardzanego plebsu rzekomych „jelit” o arystokratycznej wręcz proweniencji predystynowanych ponoć do permanentnego przywództwa takimże to ciemnym ludkiem.

Lisowska przechera, czyli Tomuś upostaciowiony profesją dziennikarzyny z dawien dawna oświadczał, że ludzie nie są tacy głupi, za jakich ich uważamy, są jeszcze głupsi !!!

Powyższa wypowiedź w sposób oczywisty demaskuje pogardę, ahumanizację i całkowity brak empatii „jelit” Warszafki i Krakufka jaką darzą tenże podły elektorat, który całkowicie zawiódł oczekiwania „jelit” nie głosując należycie, bowiem wybrał znienawidzonych pisiorów.

Takie zachowanie polszewickiej kasty stanowi wymowny constans w odniesieniu do tej części społeczeństwa, która absolutnie nie ma zamiaru popierać różnej maści ideologię wyznawaną przez dewiantów politycznych totalnej opozycji, względnie spadkobiercy Paligłupa, oraz Petrescu, czyli fideistycznego renegata w osobie tow. Głowni, sorry Hołowni.

Aktualną kontynuatorką takiże światłych przemyśleń elektorskich i snucia złowieszczych i bezrozumnych politycznych planów jest senatorska osobniczka z macicą, a prywatnie połowica bywszego prezydencika Wrocławia Bogusia Zdrojewskiego, czyli empatycznie inaczej Basieńka ze Zdroja.

Kontynuując „światłe” przemyślenia dewianckich partyjnych guru, a w tym swegoż mężulka całkowicie spostponowała ogół polskiego elektoratu odmawiając mu możności logicznego rozumowania i tym samym nieskrepowanego decydowania o swoich losach.

BRAFFFO ŁUNAAAA !!!!!!

Takoż nadal polszewiki trzymajta.

Kończąc odnieśmy się jeszcze raz do dzieła Nekandy – Trepki i wpisujmy na jej stronice szeroki zastęp współczesnego politycznego chamstwa w jego odczłowieczonej haniebnej postaci poczynając od bywszego i aktualnego fuhrera PeŁo (po szwabsku: przewodnik); zatem KACZORA DONALDA i BORYSŁAWA, poprzez Qurwińskiego, Szczyrbę, Czaskowskiego, Schetynę, tow. Jońskiego i inszych degeneratów, o degeneratkach, czyli osobniczkach z macicami nie wspominając.

To wręcz wspaniałe pole do popisu. Nie zapominajmy takoż o lewactwie i neobolszewii w osobach Biedronki i uśmieszkowatym tow. Millerze.

Takie zadanie w spodlonych przez politykierstwo i dziennikarzyny czasach pandemii może przynieść nerwowe uspokojenie, a nawet intelektualne ukontentowanie co być może wspomoże w walce z koronaświrusem.

Tradycyjnie w tym miejscu przywołując słynną sukcesową upierdliwość senatora Katona należy skonstatować:
Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi (quae contra Ecclesiam machinatur), powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem.

Podobnież wzorem zatem tegoż Katona należy permanentnie adresować pod adresem faryzeusza, maszkarona i himalajskiego hipokryty, jeszczeć fuhrera, czyli BORYSŁAWA stale aktualne wezwanko:

Pokaż łysy, bezczelny hipokryto i ćwoku stygmat swojej bohaterszczyzny i oznajmij dosadnie swojej czeredzie przekaz dnia: tak, reżimową kasiorę (z TV Katowice) z Kaśką od kilku lat brałem, aż do marca 2021r i co mi zrobicie jak nie posiadam waszego barejowskiego (film „MIŚ”) płaszcza, no co ??????

Tertium non datur !!!!!!!!!!

I tegoż się będziemy aktualnie trzymać; ustawicznie aż do znudzenia lub też … do uleczenia wielu w pozbyciu się bielma na oczach koniecznie przypominać przykład Katona.

Finansowe coroczne popieranie (szczególnie przez katoli) rzekomo charytatywnego maszkarownego Owsika, który tym samym od 30 lat luksusowo on sam i jego liczna czereda całorocznie luksusowo funkcjonuje; jest ewidentnym przykładem i dowodem na przypadek schizofrenii i negliżu umysłowego. Ten żul ustawicznie zwalcza Kościół, a więc także Wasz katolski system wartości!!!!

AKCJA WSPIERANIA ZDROWIA jest absolutnie godna do nawet w ciągu całego roku jej zdecydowanego popierania, ale nie kosztem całkowicie zbędnego haraczu płaconym w hałaśliwym theatrum zarówno hipokryzji jak i umysłowego negliżu. Czy do hołyszy i golców dociera, że ten bezczelny ciul robi Was w ciula ogałacając właśnie Wasze dary serca na koszty prowadzenia rzekomo koniecznie aż przez cały rok (np. żonusi pensyjka to li tylko 12 000 zł/miesiąc !!!!) przynoszącej mu profity jakoweć fundacji.

Popierajcie, płaćcie!!, ale wyłącznie przelewem, czyli bez kosztownego pośrednictwa kogokolwiek na wybrany jakikolwiek !!!! „zdrowotny” cel.

Ponownie: cel takiej akcji jest szlachetny i godny popierania, ale w całkowitym oderwaniu od nadużyć.

KATON NASZYM WZOREM!!!

Tak na wszelki wypadek należy także uważnie porankiem spoglądnąć, czy lustrzane odbicie nie informuje nas przypadkiem, że zdemaskowało zwykłego faryzeusza, ćwoka ewentualnie do imentu naiwnego ciula.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

11.04 2021

_______________________________

* nazwisko naszego bohatera było ciut dłuższe: Walerian Zbylut Nekanda Sieciechowski Trepka. Do historii trafił jednak skróconej formie.