Teatr i maskarada. Wiem jak to wygląda, też potrafię rachować i rozumiem, że większość to większość. Tuskowi bez grupy Pauliny Hennig-Kloski mogła się koalicja posypać ale czy pozostawienie w arcyważnym resorcie osoby licho kompetentnej naprawdę jest dobrym rozwiązaniem?

Razem z Urszulą Zielińska tworzą niepodrabialny tandem. Zastanawiam się, czy na spotkaniach europejskich ministrów środowiska te panie pokazują merytoryczną wagę i powagę?

W tym ministerstwie zapadają decyzje chybione, a jeśli nawet akurat potrzebne, to realizacja okazuje się fiaskiem i kompromitacją rozumu. Jak z nieprzemyślaną zmianą systemu odbierania tekstyliów, jak z przedziwnym systemem kaucyjnym, który ma się doskonalić w boju, ale się nie doskonali, bo ministerstwo zapieczętowało takie a nie inne rozwiązania. No ale wargi mielą słowa jak młynki modlitewne – dziś tak, jutro wspak.

Na każdym kroku na obywateli zastawiane są wilcze doły. Wielkie pieniądze idą na dopłaty i dotacje ale nie widać w tym strategii; wszystko jest reaktywne.
Może jednak się mylę?
Może jest inaczej?
Może nie doceniam?
Tyle że sensownej wymiany argumentów nie było. Jakby to w ogóle nie było istotne. Były tylko codzienne zasypywanie nas informacjami o tym kto kogo i dlaczego. Czy ustawiana w roli czarnego luda Pełczyńska-Nałęcz, czy Hennig-Kloska? Kto jak zagłosuje i kogo Tusk przygnie do gleby?

Od tygodni dostawaliśmy serial cynizmu partyjno-partyjnego. A potem się dziwić, że lud już w nic ani nikomu nie wierzy.

Tymczasem w tle, kompletnie niewidoczne, jakby skrzętnie ukryte wyzwania mające bezpośredni wpływ na życie każdego z nas. Polska pustynnieje, a osuszanie bagien i torfowisk trwa w najlepsze, jakby bez związku z tym, że susza hydrogeologiczna i hydrologiczna już u nas są. ETS-y [Europejski System Handlu Emisjami] uderzają w gospodarkę, a wkrótce w gospodarstwa domowe. Jak długo wydrenowany budżet wytrzyma mrożenie cen energii, a jeśli z tego trzeba się będzie wycofać, to jak długo wytrzymamy my?
Tak można jeszcze długo wymieniać.

Ministerstwo klimatu i środowiska ma co robić. Obawiam się, że produkuje głównie chaos. Chętnie zmieniłabym zdanie, tylko że p. Hennig-Kloska nie przepada za pojedynkami merytorycznymi: woli się spełniać w grze w dupaka.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.