Po polskiej stronie granicy znajdowane są zwłoki zmarłych z wychłodzenia migrantów. Tego należało się spodziewać, próby nielegalnego przekraczania naszej granicy na masową skalę trwają, a temperatura spada.

Uwagę zwracają histeryczne reakcje promigracyjnych organizacji pozarządowych, ich wolontariuszy, niektórych portali internetowych oraz pospolitackiej hassy histerycznych moralistów na FB. Przypisują oni moralną odpowiedzialność za te zgony polskiemu państwu i jego służbom ze szczególnym uwzględnieniem Straży Granicznej.

W ramach tej atrybucji powielają propagandę Łukaszenki, że to polska Straż Graniczna przerzuca zwłoki migrantów na teren Białorusi oraz oskarżają Straż Graniczną o to, że łapie ona migrantów po polskiej stronie i wywozi na bagna, by tam zginęli. Jakoś nie zauważają i nie dementują doniesień SG o wielogodzinnych operacjach ratowniczych z udziałem SG, Straży Pożarnej, wojska i Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, których celem jest ocalenie życia migrantów (link).

Gdyby przyjąć za dobrą monetę te alarmistyczne doniesienia, to wychodzi na to, że SG łapie migrantów, wywozi ich na bagna, a następnie przeprowadza operacje ratunkowe. Można i tak.

Autor: Ludwik Stanisław Dorn
Polski polityk i publicysta, w 2007 marszałek Sejmu V kadencji. W latach 1997–2015 poseł na Sejm III, IV, V, VI i VII kadencji, współzałożyciel partii Prawo i Sprawiedliwość i jej wiceprezes w latach 2001–2007, w latach 2005–2007 wicepremier oraz minister spraw wewnętrznych i administracji w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego.