Herb Brandenburgii-Prus w XVII w. Źródło: Wikipedia.

Maciej Orzeszko

364 lata temu, 19 września 1657 r., w Welawie uzgodniono dwa traktaty pomiędzy Rzeczpospolitą a księstwem Prus-Brandenburgii. Akty te zostały podpisane 6 listopada w Bydgoszczy i tym samym przeszły do historii jako traktaty welawsko-bydgoskie. W ich wyniku Hohenzollernowie jako książęta pruscy zrzucili lenno polskie i uniezależnili się całkowicie od Rzeczpospolitej, która całkowicie utraciła wpływ na politykę Prus.

Rzeczpospolita Obojga Narodów miała w swojej historii sukcesy, także w wymiarze strategicznym oraz porażki. Jednak niektóre posunięcia rządzących Państwem Polsko-Litewskim miały konsekwencje wręcz katastrofalne. Dobrym przykładem była polityka wobec Prus, która doprowadziła do „wyhodowania” jednego z najbardziej agresywnych i zachłannych lokalnych imperiów, przyszłego agresora i zaborcy, a wreszcie – państwa które doprowadziło do zjednoczenia Niemiec w 1871 r.

I. Prusy i Polska

Historia Prus jako świeckiego państwa rozpoczyna się w 1525 r., gdy ostatni wielki mistrz Zakonu Krzyżackiego, Albrecht Hohenzollern, złożył hołd lenny swojemu wujowi, królowi Polski Zygmuntowi I Staremu. Albrecht oficjalnie zrzucił płaszcz zakonny i przeszedł na luteranizm (co już wcześniej zrobiła większość panów zakonnych), a gałąź pruska Zakonu Krzyżackiego została zlikwidowana. Dawne Państwo Zakonne zostało przekształcone w świeckie, protestanckie Księstwo Prus (Prusy Książęce) ze stolicą w Królewcu (obecnie Kaliningrad), niewielkie państewko połączone stosunkiem lennym z Królestwem Polskim.

Jan Matejko „Hołd Pruski”, 1879-1882. Obraz na licencji Wikimedia Commons.

Z punktu widzenia realiów XVI w. Hołd Pruski był ogromnym sukcesem, gdyż tym samym zakończył się 300-letni okres zagrożenia ze strony krzyżackiego Państwa Zakonnego, otwarcie wrogiego wobec Polski i Litwy, silnego, niebezpiecznego i mającego poparcie ze strony Rzeszy Niemieckiej i okazjonalnie Stolicy Apostolskiej. W ówczesnych realiach politycznych, protestanckie Prusy zostały całkowicie izolowane na arenie międzynarodowej i zależne od rosnącego w siłę Państwa Polsko-Litewskiego. Rozpoczął się trwający ok. 100 lat okres spokoju i dobrych relacji w stosunkach między oboma krajami.

W 1618 r. zmarł Albrecht Fryderyk, ostatni książę z linii pruskich Hohenzollernów, który nie pozostawił po sobie męskiego potomka. Względy polityczne (poszukiwanie sojusznika przeciw Szwecji) zdecydowały, że król Rzeczpospolitej Zygmunt III Waza zgodził się na przejęcie tronu książęcego w Królewcu przez Jerzego Zygmunta ze starszej, brandenburskiej linii Hohenzollernów, choć postanowienia traktatu z 1525 r. zabraniały takiego posunięcia. Tym samym doszło do unii personalnej i powstania państwa o nazwie Brandenburgia-Prusy. Oznaczało to wyraźne wzmocnienie obu państw i zmianę konfiguracji politycznej w tej części Europy.

Preussen-GrKF.jpg (1266×601)

Mapa Brandenburgii-Prus w XVII w.; kolorem żółtym zaznaczono ziemie elektoratu Brandenburgii, różowym – Prus Książęcych. Źródło: Wikipedia.

O ile pierwsi książęta pruscy byli lojalnymi sojusznikami i lennikami Polski (co wynikało m.in. z ich pokrewieństwa z Jagiellonami), to Jerzy Zygmunt i jego potomkowie byli bardziej ambitni. Przede wszystkim, jako książęta-elektorowie Brandenburgii byli poddanymi cesarzy Rzeszy. Z kolei jako książęta Prus stawali się lennikami królów Polski. Stawiało ich to w mocno dwuznacznej sytuacji politycznej w wypadku konfliktu interesów między Cesarstwem i Rzeczpospolitą. Ponadto rządzenie tym krajem nie było łatwe, gdyż składało się ono z dwóch części rozdzielonych należącymi do Polski Prusami Królewskimi (Pomorzem Gdańskim i Warmią). Nic więc dziwnego, że zamierzali wszelkimi dostępnymi metodami zrzucić z siebie zależność lenną od Polski i oczekiwali na dogodny moment.

II. Wiarołomny sojusznik – Prusy w czasie Potopu

Nadszedł on podczas Potopu – wojny polsko-szwedzkiej 1655-60, prowadzonej jednocześnie z wojną polsko-rosyjską 1654-67. Pod koniec 1655 r. większa część Rzeczpospolitej znalazła się po raz pierwszy w historii pod okupacją wrogich państw, a król Jan II Kazimierz wycofał się na Śląsk. Znaczna część wojska, wielmożów, szlachty i mieszczan uznała zwierzchność króla Szwecji, Karola X Gustawa. Jednak sytuacja okupantów nie przedstawiała się tak optymistycznie. Dzięki rozejmowi w wojnie z Rosją Polacy i Litwini mogli przenieść część sił na front szwedzki. Rzeczpospolita uzyskała wsparcie ze strony Cesarstwa i Chanatu Krymskiego. W styczniu 1656 r. król powrócił do Polski i dołączył do swoich wojsk pod Lwowem, które wkrótce przeszły do kontrofensywy. W dodatku część wojsk i szlachty, która wcześniej złożyła hołd Karolowi X Gustawowi, powróciła na służbę Jana II Kazimierza. Co więcej, w wielu regionach okupowanego kraju rozwinął się po raz pierwszy w historii Polski ruch partyzancki, co dodatkowo absorbowało uwagę wojsk szwedzkich i dezorganizowało ich działanie. W wyniku kampanii wiosennej 1656 r. wojska polsko-litewskie wyparły Szwedów z Małopolski (z wyjątkiem Krakowa), oddziały polskie operowały także na południowym Mazowszu i w Wielkopolsce. W kwietniu oddziały litewskie zablokowały szwedzki garnizon Warszawy, pod którą 30 maja pojawił się król Jan II Kazimierz z prawie 46-tysięczną armią. 1 lipca Stolica została wyzwolona.

Ilustracja

Fryderyk Wilhelm I Hohenzollern (1620-1688), elektor brandenburski i książę pruski od 1640 r., zwany „Wielkim Elektorem”. Źródło: Wikipedia.

Już podczas wiosennej kampanii 1656 r. Karol X Gustaw zdał sobie sprawę, że Rzeczpospolita jest zbyt silna, by ją pokonać własnymi siłami i zaczął szukać sojuszników. Jego wysłannicy podjęli rozmowy z hetmanem zaporoskim Bohdanem Chmielnickim, elektorem brandenburskim Fryderykiem Wilhelmem I oraz władcą Siedmiogrodu Jerzym II Rakoczym. W rozmowach tych dużą rolę odegrało pośrednictwo francuskie – dyplomacja Ludwika XIV chciała wykorzystać wojnę w Rzeczpospolitej do wciągnięcia i związania walką Cesarstwa.

Od początku Potopu władca Prus-Brandenburgii, książę-elektor Fryderyk Wilhelm I Hohenzollern, nazwany przez potomnych „Wielkim Elektorem”, pozornie zachowywał życzliwą Rzeczpospolitej neutralność. W rzeczywistości pilnie obserwował rozwój wypadków. Jeszcze 12 listopada 1655 r. zawarł w Ryńsku za porozumieniem z wysłannikami króla Polski sojusz obronny ze szlachtą Pomorza i Warmii, na mocy którego wojska pruskie miały obsadzić teren Prus Królewskich z wyjątkiem większych miast (Torunia, Elbląga i Gdańska). Jednak już na przełomie 1655/56 jego dyplomacja nawiązała kontakt z wysłannikami Karola X Gustawa, którzy usilnie namawiali elektora do zerwania związków z Rzeczpospolitą.

Ostatecznie 17 stycznia 1656 r. w Królewcu podpisano traktat, w którym Fryderyk Wilhelm I jako książę pruski zrzucił lenno polskie oddając się pod protekcję szwedzką. Dalszym efektem był traktat w Malborku 25 czerwca, w którym Prusy-Brandenburgia przystępowały do wojny po stronie Szwecji, za co w zamian miała otrzymać województwa poznańskie, kaliskie i łęczyckie, w których wojska elektorskie zaczęły zastępować oddziały szwedzkie.

File:Tredagarsslaget vid Warsawa1656.jpg

Johan Filip Lemke, „Bitwa pod Warszawą 1656”. Źródło: Wikipedia.

Po stronie polskiej sądzono, że działania księcia-elektora mają charakter jedynie polityczny. Jednak w lecie 1656 r. miało się okazać, że Fryderyk Wilhelm I w pełni zaangażował się po stronie wroga. Pod koniec lipca połączona armia szwedzko-brandenburska (9,5 tys. żołnierzy szwedzkich, 8,5 tys. elektorskich) wkroczyła na Mazowsze. 28-30 lipca 1656 r. stoczyła ona wielką bitwę z armią Jana II Kazimierza pod Warszawą. Wojska polskie poniosły porażkę, ale nie zostały rozbite, wycofując się za rzekę Wieprz. Szwedzi i Brandenburczycy ponownie opanowali na kilka tygodni Warszawę, ale ostatecznie Karol X Gustaw zdecydował się wycofać do Prus Królewskich. Jesienią na teren Prus Książęcych wkroczył korpus wojsk litewskich hetmana polnego Wincentego Gosiewskiego, wspieranego przez przysłanych przez chana Tatarów, co miało skłonić elektora do porzucenia sojuszu ze Szwecją. 8 października hetman Gosiewski pobił wojska elektorskie pod Prostkami (do niewoli dostał się wówczas walczący po stronie pruskiej książę Bogusław Radziwiłł), jednak 22 października poniósł porażkę pod Filipowem. Sieradzkie pospolite ruszenie dokonało też rajdu na Nową Marchię (tereny dzisiejszego województwa lubuskiego).

III. „Wielki Elektor” zmienia sojusze

Król Szwecji próbował utrzymać przy sobie prusko-brandenburskiego sojusznika poprzez traktat w Labiawie w listopadzie 1656 r., w którym potwierdził prawo Fryderyka Wilhelma I do województwa łęczyckiego, kaliskiego, poznańskiego i sieradzkiego wraz z ziemią wieluńską. Jednak wobec niepowodzeń wojennych i wzrostu sił Rzeczpospolitej w grudniu 1656 r. strona prusko-brandenburska zawarła rozejm z królem polskim i wycofała się z Wielkopolski.

Tymczasem pod koniec 1656 r. królowi szwedzkiemu Karolowi X Gustawowi udało się przeciągnąć na swoją stronę hospodara Siedmiogrodu, Jerzego II Rakoczego, uważanego dotąd za sojusznika Polski. Efektem rokowań, prowadzonych w mieście w Radnót w Siedmiogrodzie, było podpisanie 6 grudnia 1656 r. niezwykle groźnego dla Rzeczpospolitej traktatu. Był to sojusz szwedzko-siedmiogrodzki skierowany przeciw Państwu Polsko-Litewskiemu i zarazem pierwszy w historii układ rozbiorowy, w którym jego ziemie rozdzielano pomiędzy Szwecję, Siedmiogród, Prusy-Brandenburgię (w ramach ziem zagwarantowanych w traktacie z Labiawy) oraz Bohdana Chmielnickiego. Tym samym trwająca od dwóch lat wojna polsko-szwedzka wkroczyła w nową fazę.

Karol X Gustaw (1622-1660), król Szwecji od 1654 r. Obraz Davida Klöcker Ehrenstrahla. Źródło: Wikipedia.

W styczniu 1657 r. przez Karpaty wkroczyła do Małopolski 35-tysięczna armia siedmiogrodzko-kozacka, która paląc i pustosząc kraj ruszyła najpierw na Kraków, gdzie częścią sił wzmocniła garnizon szwedzki, a następnie na północ, by w kwietniu połączyć się z Karolem X Gustawem pod Ćmielowem. Połączone wojska szwedzkie i siedmiogrodzkie miały znaczną przewagę nad siłami polsko-litewskimi (38 tys. wobec 25 tys. bez artylerii). Jednak w działaniach nastąpił kolejny zwrot, gdy wobec zagrożenia wojną szwedzko-duńską Karol X Gustaw zdecydował się wycofać większość wojsk szwedzkich z Rzeczpospolitej. Pozostawiony sam sobie Jerzy II Rakoczy zdołał jeszcze w czerwcu 1657 r. opanować Warszawę, jednak wkrótce został zmuszony do odwrotu, a jego armia została rozbita w lipcu przez siły polsko-litewsko-tatarskie na Podolu.

Tymczasem książę-elektor Fryderyk Wilhelm I, pomny porażek z poprzedniego roku, podczas gwałtownych działań 1657 r. przestrzegał zawieszenia broni. Na jego postawę miało też wpływ zawarcie przez króla Jana II Kazimierza sojuszu z cesarzem Fryderykiem III Habsburgiem oraz carem Rosji Aleksym. Ostatecznie w połowie 1657 r. postanowił zmienić front, przy okazji starając się uzyskać jak najwięcej dla siebie. Najbardziej palącą sprawą dla księcia-elektora była kwestia suwerenności Prus, która dawała jemu i jego następcom wolną rękę na arenie międzynarodowej.

Panująca wówczas sytuacja polityczna sprzyjała jego działaniom. Dotychczasowa wojna polsko-szwedzka w 1657 r. przekształciła się w konflikt regionalny, w którym po stronie koalicji antyszwedzkiej występowała Dania, Cesarstwo, Polska, Niderlandy oraz Rosja. W tym czasie Karol X Gustaw stracił zupełnie zainteresowanie Rzeczpospolitą, zamierzając podbić Danię i odtworzyć Unię Kalmarską, tym razem pod przewodnictwem Szwecji. Tam też przeniósł się główny ciężar działań wojennych. W Polsce w rękach Szwedów pozostały Prusy Królewskie, a dokładnie kluczowe miasta-twierdze: Toruń, Elbląg, Grudziądz, Brodnica, Sztum, Malbork i Głowa Gdańska (Gdańsk od początku wojny opierał się Szwedom).

Portret króla Jana II Kazimierza w kolczudze, nieznany malarz czynny w Polsce w drugiej połowie XVII w. Źródło: Wikipedia.

Janowi II Kazimierzowi b. zależało na porozumieniu z księciem-elektorem. Wojna ze Szwecją ciągnęła się już trzeci rok a Rzeczpospolita zużyła już większość swoich zasobów. Armia koronna i litewska dysponowały wówczas ok. 25 tys. ludzi, ale w większości składała się z jazdy, doskonale nadającej się do toczenia bitew w polu i wojny podjazdowej, ale nie do oblegania twierdz, do czego była potrzebna piechota, artyleria i wojska inżynieryjne. Kraj był potwornie zniszczony i wyludniony, miasta – włącznie ze stołeczną Warszawą – zrujnowane, część roli leżała odłogiem. Panował głód, a za wojskami przywlekła się zaraza. Tymczasem „w zawieszeniu” wciąż trwała wojna z Rosją, która okupowała ok. 2/3 terytorium kraju, w tym większą część Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jakby tego było mało, odżyły animozje króla z magnatami sprzed wojny. Posiłki habsburskie i tatarskie, jakkolwiek oddały stronie polskiej cenne usługi (np. Tatarzy wiązali siły Kozaków na Ukrainie), nie wystarczały tym bardziej, że cesarz traktował jako priorytet działania w Danii. W tej sytuacji przeciągnięcie na stronę polską Fryderyka Wilhelma I stało się absolutnie konieczne.

Na zawarcie porozumienia naciskała także dyplomacja habsburska, gdyż cesarzowi zależało na odzyskaniu kontroli nad Brandenburgią, a także na użyciu wojsk elektorskich w Danii.

IV. Traktaty welawsko-bydgoskie – wielki sukces Fryderyka Wilhelma

Rozmowy pomiędzy przedstawicielami króla polskiego i księcia-elektora prusko-brandenburskiego rozpoczęły się latem 1657 r. w Welawie w Prusach (obecnie Znamieńsk w Obwodzie Kaliningradzkim). W sierpniu kluczowe miasta Wielkopolski (Poznań, Kościan, Kórnik) opuściły załogi elektorskie, zastąpione oddziałami polskimi.

Traktat ostatecznie uzgodniono w Welawie 19 września 1657 r. Na jego mocy ustalono, co następuje:

– Fryderyk Wilhelm I oraz jego następcy uzyskali suwerenność jako władcy w Prusach Książęcych, zrywając tym samym zależność lenną od króla Polski. Jedyną pozostałością dawnej zależności miało pozostać odtąd składanie przez stany pruskie hołdu królowi polskiemu i Rzeczypospolitej (homagium eventuale) w momencie obejmowania władzy przez nowego księcia w Prusach,

– w wypadku wymarcia Hohenzollernów Prusy Książęce miały wrócić do Polski,

– książę-elektor zawierał wieczyste przymierze z Rzeczpospolitą oraz sojusz wojskowy przeciw Szwecji,

– elektor uzyskał miasto Drahim tytułem zastawu, ziemię lęborsko-bytowską (z miastami Lębork i Bytów) jako lenno oraz Elbląg na własność, pod warunkiem, że uda mu się go zdobyć własnymi siłami (był nadal w rękach szwedzkich) z zastrzeżeniem prawa wykupu dla Polski (ostatecznie elektorowi nie udało się zdobyć Elbląga) oraz wpłaty 400 tys. talarów.

Zmiany terytorialne Prus-Brandenburgii w latach 1654-1660. Źródło: Wikipedia.

Traktat został podpisany 5 listopada w Bydgoszczy i zaprzysiężony następnego dnia przed kościołem jezuitów p.w. Św. Ignacego Loyoli osobiście przez Jana II Kazimierza i Fryderyka Wilhelma I. Traktat został zaaprobowany przez Sejm w 1658 r. i zatwierdzony w traktacie pokojowym w Oliwie w 1660 r.

Postanowienia traktatów były niezwykle korzystne dla Fryderyka Wilhelma I. Książę-elektor, który ok wcześniej dopuścił się regularnej zdrady sojusznika i hegemona, jakim była Rzeczpospolita, nie tylko nie poniósł za to żadnych konsekwencji, ale uzyskał znaczne korzyści terytorialne i polityczne.

Traktaty były krytykowane już przez współczesnych, jako dające nadmierną swobodę północno-zachodniemu sąsiadowi. W Rzeczpospolitej pamiętano Brandenburczykom zdradę i wielkie okrucieństwo ich wojsk, np. podczas bitwy pod Warszawą w lipcu 1656 r., gdy wycięli oni w pień kilka chorągwi szlacheckiego pospolitego ruszenia. Toteż sojusznik był traktowany z wielką podejrzliwo