Już w niedzielny wieczór poznamy, co stanie się z Francją w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy. Ciągle bardziej prawdopodobny wybór Macrona może okazać się tragedią nie tylko dla Francji, ale i reszty Europy.

Włoski psychiatra i psychoterapeuta Adriano Segatori jest autorem najnowszej analizy kandydata na urząd prezydenta Francji. To, co mówi, nie nastraja optymizmem szczególnie w kontekście sondaży, jakie wskazują na jego zwycięstwo w niedzielnych wyborach.

https://www.youtube.com/watch?v=NNDgsw39m9s

 

Skrót (bez przykładów powoływania się na Lacana czy innych):

Segatori wychodzi od kwestii gwałtu 40-letniej nauczycielki teatru na 15-letnim chłopcu określając jego małżeństwo z Brigitte jako „reparacyjne”. Rozwój Macrona został zablokowany, gdy był nastolatkiem zatrzymując go w wiecznej niedojrzałości.

Jego osobowość definiują trzy paradygmaty: idea braku granic, uczucie omnipotencji wzmocnione w życiu dorosłym i chorobliwy narcyzm. Strukturę tym paradygmatom nadaje psychopatia, która nie musi manifestować się widocznymi dewiacjami, jeśli dana osoba jest dobrze zorganizowana z kulturalnego i społecznego punktu widzenia. Ten typ psychopatów może osiągnąć szczyty elit politycznych lub finansowych.

Profesor omawia epizody jego napadów histerii w sytuacjach, gdy admiracja jego osoby blednie. Epizody te charakteryzują się teatralną reżyserią. Psychopata nie jest godzien zaufania, ale dzięki fascynacji jaką wywołuje, potrafi przekonać otoczenie. Nie ma żadnych wyrzutów sumienia.

„Podczas gdy seryjny morderca niszczy całe rodziny, psychopaci na szczytach władzy lub finansów rujnują całe społeczeństwa.” Macron jest niebezpieczny, bo ma nieproporcjonalne mniemanie o sobie i nie będzie walczył o Francję czy cele społeczne, lecz wyłącznie o siebie, by podtrzymać swą kruchą tożsamość.

Konflikt z Marine Le Pen ma dlań charakter nie tylko polityczny – nie jest w stanie znieść, że kobieta jest jego przeciwniczką. On potrzebuje matki-karmicielki: każda inna relacja z kobietą jest dlań niemożliwa do utrzymania. Inni będą zawsze jedynie instrumentem jego osobistego sukcesu.

(źródło: net)

 

Oczywiście powyższy tekst spotkał się z zalewem krytyki. Przede wszystkim zarzucono „diagnozowanie na odległość” oraz „nieetyczność” linkowania do czegoś takiego. Jednocześnie ci najbardziej oburzeni pokazywaniem psychologicznego portretu kandydata bez cienia zażenowania mówią, że stanowi on ostatnią obronę przed… faszystką! A to usprawiedliwia w ich mniemaniu wszelkie środki, byleby tylko nie wpuścić jej do Pałacu Elizejskiego.

Co więcej, bez żenady powielają na facebooku bluzgi niejakiego Stonogi, uwłaczające prezydentowi Dudzie, premier Szydło i innym.

I wierzą w nie bez cienia refleksji.

Tak samo w każdy hejt wymierzony w Donalda Trumpa.

Przyłapani na łganiu (pamiętacie Lisa w kampanii prezydenckiej i jego „rewelki” na temat Kingi Dudy, wcześniej na temat Powstania Warszawskiego, chrześcijaństwa itp. nagle ukuli termin ‘postprawda”.

Bo przecież u nich to „cała prawda całą dobę”.

Zatem postprawda to problem jedynie nieczytelników „gazety upadającej” i pokrewnych.

 

 

Sto lat temu Lenin powiedział, że „moralne jest wszystko to, co służy klasie robotniczej”.

Teraz najwyraźniej „nowe wraca”. Moralne jest diagnozowanie na odległość jeśli tylko dotyczy Kaczyńskiego, Szydło, A. Dudy, Le Pen itp.

Niemoralne i niegodziwe gdy dotyka Macrona. Ogólnie krytyka ikon europejskiego lewactwa wg „wyznawców” jest niedopuszczalna.

Moralne jest bowiem wszystko to, co służy siłom postępu, demokracji etc.

Mieliśmy już w Polsce próby wprowadzenia cenzury wypowiedzi pod pozorem zakazu „mowy nienawiści”.

We Francji zakazano publikowania uśmiechniętych dzieci z zespołem Downa.

Taka lewicowa paranoja każąca a priori odrzucać wszystko to, co może zachwiać choćby na moment wiarą w jedyny słuszny obraz świata.

Ot, taka sama komuna jak u nas za Gomułki tyle, że na wyższym poziomie zamożności.

Zniewolenie jednak o wiele większe, albowiem myśmy mieli przynajmniej jego świadomość.

 

4.05 2017