Moim zdaniem w tym wypadku świat nie jest czarno-biały, czyli zła Kamala – dobry Trump. Trzeba pamiętać ze USA realizuje politykę KTÓRA SŁUŻY USA, a nie Polsce. Może się okazać że w wielu sprawach interesy USA i Polski będą rozbieżne. Pytanie w jaki sposób ambasador USA będzie reprezentował interesy USA, tak jak ambasador Mosbacher, czy Brzeziński, czyli prawie jak Repin w czasach Stanisława Augusta, czy będzie się zachowywał w sposób cywilizowany. W jaki sposób USA będzie realizowało swoją politykę wobec Rosji, czy Ukrainy. Czy kosztem Polski krajów bałtyckich i Ukrainy, czy nie? Jeśli tak to jaki to będzie koszt?
Czy będzie chciał wsadzić nas w wojnę na Ukrainie, czy nie? Jest całą masa pytań, na które odpowiedź nie jest oczywista.
Jeśli chodzi o USA, to moim zdaniem analiza sytuacji jest znacznie bardziej rozsądna po stronie Trumpa niż Kamali, ale pytanie czy kuracja którą zaproponuje Trump, będzie skuteczna i jakie będą koszty tej kuracji . Jest pytanie jakie to będą koszty tej polityki dla nas, dla UE? Więc ja bym się tak nie cieszył, bo z punktu widzenia interesów Polski, może się okazać że wcale nie będzie tak różowo, jak niektórzy sądzą.
Zostaw komentarz