Marcin Jop: #Pokój_Analiz
#Raport_z_Ukrainy!
Mamy dziś 1 sierpnia 2022 roku, trwa rosyjska agresja na Ukrainę.
Kilka słów o Rosjanach.
Dziś chciałbym podzielić się z Państwem garścią spostrzeżeń na temat natury rosyjskiego społeczeństwa. To ważny temat, gdyż w sposób oczywisty połączenie najbardziej typowych postaw zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i ogólnym – masowym – ma ogromny wpływ na możliwość kontynuowania wojny przez Rosję. Rzecz jasna, można mi zarzucić niekonsekwencję – przecież wielokrotnie podkreślałem fakt przeważającego udziału w siłach inwazyjnych komponentu zawodowego lub kontraktowego. Jak do zawodowców, chętnie acz niesłusznie kojarzonych z najemnikami mają się kwestie społeczne, a zwłaszcza ideologiczne? Mają znaczenie ogromne, ale by je zrozumieć w „strawieniu” rosyjskiej specyfiki społecznej i ideologicznej należy w wielu aspektach cofać się głęboko wstecz. Nie oznacza to, że można próbować iść na skróty i transplantować dawne zjawiska socjologiczne i historyczne na dzisiejszy organizm. Mimo to mam nieodparte wrażenie, że rozmyślania o naturze rosyjskiego życia społecznego i konkretnych, charakterystycznych dlań postaw jest idealnym przykładem pojęcia pierwotnego, dlatego łatwo wymyka się nam się sens tego głębokiego kolażu na który składają się doświadczenia historyczne połączone z „dzisiejszością”. O ile bowiem często rozpatrujemy przyczyny takich a nie innych zachowań społecznych w oparciu o historyzm, rzadko zdajemy sobie sprawę o kolosalnym wpływie dzisiejszego świata na statystycznych Rosjan. Spróbujmy zatem zebrać wszystkie okruchy rozbitego, wręcz zatomizowanego świata Rosjan razem, by zrozumieć przyczyny takiego a nie innego postrzegania świata.
Rozważający naturę zachowań społecznych Rosjan chętnie odwołują się do doświadczeń historycznych i jest to dobry trop z uwagi na ich wyjatkowość. Rosja jest przecież jedynym krajem europejskim, którego społeczeństwo w tak długim wymiarze czasowym poddane było tak silnej opresji szeroko pojętej władzy. Mówiąc wprost – od zarania dziejów, po czas obecny. Zwykliśmy wiele mówić o czasach rewolucji, potem o stalinowskiej nocy i w jej konsekwencji o gigantycznych i nieodwracalnych przekształceniach sięgających do najdrobniejszych komórek społecznych, o zakonserwowaniu tych gwałtownych przemian przez długie trwanie słabnącego reżimu, wreszcie o obliczu Rosji i jej społeczenstwa już po upadku ZSRR. Sądzę jednak, by poznać naturę postrzegania siebie i świata przez Rosjan cofnąć się musimy jeszcze głebiej, aż do zasad funkcjonowania Państwa Moskiewskiego od jego powstania. A przeciez od powstania państwa aż po uzyskanie w efekcie trwającego stulecia procesu dominującej pozycji na obszarze szeroko pojetej Rusi państwo to było właściwie obozem wojskowym, który nie rozpadał się wyłącznie z powodu poczucia permanentnego zagrożenia przez wrogów zewnętrznych. Także w procesie formowania instytucji państwa i ich stopniowej ewolucji zaistniały jak i w wielu innych krajach do potężnych naprężeń wewnętrznych związanych z konfliktami dotyczącymi wizji ustroju kraju. Cementowanie władzy patrymonialnej książąt, a później carów w długotrwałym procesie w takich warunkach zaowocowało zakonserwowaniem społeczeństwa w okowach niezwykle opresyjnego systemu władzy wspierającego się na bezprzykładnym wyzysku ekonomicznym ogromnej większości społeczeństwa – chłopów przez elity, które z kolei mogły czerpać profity z takiego stanu rzeczy wyłącznie w oparciu o siłę aparatu władzy. Moskwa, czy też jak ktoś woli Rosja nigdy nie zaznały Reformacji, ani Kontrreformacji – wprost przeciwnie, około 100 lat po tych głebokich i rewolucyjnych dla społeczeństw Europy położonej na zachód od Smoleńska wydarzeń jesteśmy świadkami zaburzeń związanych z masowym odrzuceniem Reform Patriarchy Nikona. „Raskoł”, czyli rozłam ma dla nas dwojakie znaczenie – po pierwsze gwałtowny opór przed przyjęciem zmian nikonowych świadczy o nieprawdopodobnym zamknięciu się dużej części społeczeństwa rosyjskiego na jakikolwiek wpływ zewnętrzny, na jakąkolwiek zmianę. W rzeczywistości zmiany w liturgii w żaden sposób nie zmieniały realiów życia mieszkańców ówczesnej Rosji, jednak konfrontacja z tym związana jest doskonałym papierkiem lakmusowym postaw prostych Rosjan wobec otaczającego ich świata. Wszelkie przemiany ideowe i światopoglądowe nie są nigdy procesem gwałtownym, ani historycznym – zawsze to efekt długotrwałego oddziaływaniu wielu różnych czynników. Tutaj bardziej niż gdziekolwiek indziej widać charaktersytyczny dla Rosjan konserwatyzm ugruntowany przez wielowiekowe przyzwyczajenie do takiego a nie innego stanu rzeczy w postaci pozycji mieszkańca państwa wobec władzy. W efekcie „Raskołu” nikt poza władzą państwową nie wygrał – opozycja wobec zmian została stopniowo przez stulecia wyparta poza nawias społeczeństwa tkwiąc w okowach nieprawdopodobnie silnej autodyscypliny, a protagoniści reformy jeszcze silniej poddani zostali dominacji państwa, które teraz okazało się także w praktyce jedynym dyspozytorem wartości etycznych i moralnych.
Dlaczego o tym opowiadam? Dlatego, że to wyznacznik kompletnego braku dróg wyjścia z zasięgu wszechogarniającej opresji aparatu władzy i zamknięciu światopoglądu na jakiekolwiek wpływy zewnętrzne. Czy jest możłiwym, aby tak odległe zachowania i postawy przetrwały do dzisiejszych czasów? Ależ oczywiście, ponieważ każdy człowiek podlegający tak silnemu oddziaływaniu struktur państwa i w zasadzie pozbawiony jakichkolwiek, elementarnych praw zawsze będzie szukał ratunku w racjonalizowaniu swego położenia. Dlatego też Rosjanie są od wieków tak skorzy do myślenia o swej rzeczywistości w kategorii „kiedyś było lepiej”, co jest przesionkiem do przyjęcia za jedyne i sensowne wyjście równie klasycznego jak naiwnego myślenia o konieczności powrotu do „dawnych dobrych czasów”. Jak zatem wykazać zdolność tak długiego trwania całkowitej mentalnej podległości człowieka wobec instytucji? Głównie poprzez świadome podtrzymywanie całkowitej dominacji instytucji nad człowiekiem między innymi poprzez kształt systemu edukacyjnego, ale także poprzez świadome podtrzymywanie struktur społecznych opierających się na totalnej zalezności człowieka od instytucji. Rzecz jasna w Rosji XVII, XVIII, a nawet w przeważającej części XIX wiecznej edukacja nie może kojarzyć się z instytucją szkoły. Ta w wymiarze masowym pojawia się stosunkowo późno. A gdy się pojawia, szkoła rosyjska nie ma za zadanie uczyć, czy wychowywać, lecz skupia się na tresurze. Przed epoką szkoły-tresera tę samą funkcję spełniał kościół prawosławny, całkowicie zależny w swej pozycji od władzy państwowej. Ten sam układ symbiotyczny widzimy i dziś, a jedyna przerwa, to rzecz jasna czasy ZSRR, kiedy władza widziała w długich okresach w kościele niebezpiecznego konkurenta do władzy nad rzędem dusz. A szkoła sama w sobie jest tak totalnie oderwana od choćby pierwiastków humanizmu i nauki o jednostce jako takiej, że niebywale skutecznie podtrzymuje degradację znaczenia losów jednostki wobec konieczności funkcjonowania państwa. To właśnie nazywam tresurą – i przy okazji doskonałym konserwantem sposobu myślenia. W efekcie nie może nas dziwić tak masowe powielanie w narracji zwykłych Rosjan charakterystycznych dla państwowej propagandy elementów światopoglądowych. Tak kształtuje się ich system myślowy od stuleci – poprzez zamykanie świadomości na jakikolwiek wpływ inny od stanowiska władz lub władzy państwa.
Znaczenie we właściwym postrzeganiu natury dzisiejszych Rosjan mają także ich postawy w okresach społecznych niepokojów czasów carskich – w gruncie rzeczy motywacja ekonomiczna, czyli bieda, oraz ideologiczna, czyli totalne ubezwłasnowolnienie chłopstwa zawsze kojarzone były przez szerokie masy społeczne w formie niezwykle żywotnego mitu „O dobrym Carze otoczonym przez złych zauszników”. Rosjanie występujący przeciw swej ponurej sytuacji tradycyjnie nie podważają inwestytury szczytów władzy, ale występują jedynie wobec lokalnej emanacji władzy kojarzonej z niegodziwością. czym w istocie różnią się kulty wszechwładnego Cara, Wszechwładnego Stalina, od Wszechwładnego Putina? Niczym, dokładnie niczym. Struktura zawsze zostaje zachowana – to chyba najsilniej zakorzeniony w rosyjskiej świadomości element autokratyzmu władzy, który w dodatku jest jego najlepszym nośnikiem.
Nie możemy zrozumieć natury Rosjan bez wiedzy o naturze rosyjskiego reformizmu. Wszak od powstania państwo to (ale nie społeczeństwo) co pewien czas odczuwa gwałtowną potrzebę głębokich systemowych zmian w pogoni za wzorcami uznanymi za pożądane. O ile reformizm krajów społecznie i ekonomicznie zacofanych jest zjawiskiem zrozumiałym, pożądanym, a często wręcz zalecanym przez intelektualistów w przypadku Rosji i Rosjan musimy mówić o bardzo szczególnej formie reformizmu. Tutaj jedynym czynnikiem stymulującym ów reformizm branym pod uwage przez władzę na przestrzeni stuleci jest ograniczenie zdolności militarnej wynikającej z technologicznego zacofania. Rosyjski reformizm nie ma nic wspólnego z jednostką ludzką – zawsze ma na celu gwałtowne przyspieszenie ekstensywnej eksploatacji rezerw społecznych w celu odtworzenia realnej militarnej siły. Rosjanie jako społeczeństwo i jako jednostki redukowani są do roli taniego paliwa zasilającego silnik przemian i nigdy nie korzystają z efektów gwałtownych przyspieszeń. By wskazać to zjawisko nie musimy wcale sięgac po tak ekstremalne przykłady jak czasy stalinowskiej industrializacji. Uważa się za jeden z najkorzystniejszych pod względem ekonomicznym okresów jest czas przyspieszenia w przededniu I Wojny Światowej. Zdarza się nawet słyszeć głosy, że wówczas Rosja w efekcie swego reformizmu znalazła się na drodze do pełnej industrializacji i stworzenia nowoczesnego społeczeństwa opartego na wolnorynkowych formach rynkowych. Nic bardziej mylnego – PKB per capita w tym okresie wzrosło minimalnie, a wskaźniki dotyczące poziomu życia olbrzymiej większości społeczeństwa drgnęły tylko w niewielkim stopniu. Celem ówczesnego przyspieszenia nie było żadne gonienie Zachodu, a naprawienie zdolności militarnych państwa, których słabość stała się jasna po katastrofalnej klęsce w wojnie z Japonią. Pod tym względem to lustrzane odbicie tak zwanego reformistycznego okresu rządów Putina, czasu zbliżenia z Zachodem i prób odtwarzania zdolności bojowej Armii Rosyjskiej. Analogia tym czytelniejsza, że tak jak reformizm władz ostatniego cara został brutalnie zweryfikowany przez wydarzenia I Wojny Światowej, tak skutki gigantycznego wysiłku społeczeństwa putinowskiego zweryfokawała wojna z Ukrainą.
Karen Stenner pisząc swoją wspaniałą „The Authoritarian Dynamic” dowodzi, że w każdym, abdolutnie każdym społeczeństwie istnieje licząca w przybliżeniu około 30 % całości grupa ludzi będących zwolennikami autorytarnego sprawowania władzy. Ich tęsknota za rządami silnej ręki i ograniczaniem swobód pochodzi de facto od strachu przed niezrozumiałymi ewolucyjnymi zmianami społecznymi, ale także oczekiwaniem zaspokojenia socjalnych potrzeb. W przypadku Rosjan te reguły i prawidła obowiązują tylko częściowo. Owszem – artykułowana bardzo głośno niechęć wobec zachodniego modelu społeczeństwa liberalnego poprzez sprzeciw wobec „gejokracji” jest bardzo silnym, ale ani nie najwazniejszym, ani nie głównym czynnikiem kształtującym rosyjskie postawy wobec świata. Koronnym impulsem ku nienawiści jest wywodzący się w linii prostej od wielowiekowego poczucia zagrożenia przez obcych kompleks niższości. Im silniej odczuwany wobec słabnięcia Rosji tym groźniejszy poprzez determinację do okazania własnej siły i znaczenia. To bardzo ważne, gdyż Rosja to rosjanie – co oczywista – ale też Rosjanie to Rosja – o czym często się zapomina. Odrzucam świadomie znaczenie tak zwanych „zapadników”. Są i zawsze byli wyłącznie narzędziem dla władzy, a ich działalność i okresowa ważna rola była i jest zaledwie elementem opisanego już reformizmu. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę prawdziwe i szczere pochodzenie intencji desydentów nakierowane na głebsze zmiany w Rosji, problemem pozostaje fakt, że intencje owe jako wykwit tęsknoty za lepszym życiem, poprawą warunków, ale także po prostu osobistymi ambicjami uchwycenia w mniejszym lub większym zakresie władzy, nie odgrywali i nie odegrają „zapadnicy” większej roli w życiu Rosji. Musi sie tak stać, gdyż Rosjanie nie odczuwają zasadniczej potrzeby zmian. Mówiąc wprost – struktura społeczeństwa rosyjskiego jest dokładnie taka sama jak w czasach pierwszych książąt i carów. Jest władca absolutny, jest grupa dygnitarzy/oligarchów i jest rosyjski „mużyk”. natura autokratyzmu szczytu władzy jest oczywista i niezmienna i nie ma sensu się nad nią pochylać, tym bardziej, że jako taka nie podlega w ogóle w Rosji negatywnej ocenie. Po prostu jest. Dawnych oligarchów, czyli wielkich panów feudalnych – bojarów – z czasem zastąpili wysocy rangą wojskowi i urzędnicy państwa późnych carów. Ich zastąpił aparat urzędniczy ZSRR oparty o nomenklaturę partyjną, a po upadku ZSRR mamy „oligarchów” i wysokich urzędników państwowych obecnego systemu. Ich los zależy od siły władzy, tak samo jak los nomenklatury, czy wczesniej bojarów zależał od wczesniejszych władców Rosji. A „mużyk” pozostał „mużykiem”.
Mamy zatem głęboko zakorzeniona niechęć do zmian, świadomą podległość nawet w wymiarze metafizycznym (owszem mniej niż połowa mieszkańców Rosji deklaruje związek z kościołem prawosławnym, ale olbrzymia większość tych, którzy deklarują ateizm w rzeczywistości też jest wyznawcami religii, tyle, że kościołem tym jest państwo), gigantyczny kompleks niższości w stosunku do wiecznie silniejszego Zachodu. Mamy zatem ugruntowany przez stulecia i niezmienny system społeczny od którego nie ma ucieczki i degradację świadomości i pamięci indywidualnej na rzecz dowolnie kształtowanej świadomości zbiorowej – od zawsze opartej na pogardzie wobec inności, zdecydowanie przekraczającej granice rasizmu. To z takiego społeczeństwa wywodzą się żołnierze atakujący Ukrainę. To z takiego społeczeństwa wywodzą się ludzie stojący za Putinem murem tak silnym, że nie potrzeba nawet fałszować badań opinii publicznej w kwestii poparcia dla wojny. Jeśli pada pytanie o to, jak długo może potrwać wojna odpowiadam nie do końca szczerze, że nie wiem, gdyż wiem doskonale. Wojna będzie trwać zawsze, bo Rosjanie zawsze będa toczyć wojnę, która trwa od początku zaistnienia Rosjan jako osobnej zbiorowości. To wojna o pozostanie w tym przedziwnym i w wielu miejscach wewnetrznie sprzecznym sposobie myślenia o świecie i o sobie samych, bo Rosjanie niczego bardziej nie pragną, jak tylko podtrzymania przy życiu wyobrażeń rzeczywistości, która istnieje wyłłącznie w ich świadomości. Są skłonni za to zabijac i samemu ginąć, bo nie znają innego celu swej ponurej egzystencji. Ukraina i reszta świata może liczyć tylko na rozejm, z natury rzeczy ograniczony czasowo.
Drogi Czytelniku, jesli ten artykuł przypadł ci do gustu – udostępnij go i postaw Autorowi kawę, link do kawomatu: buycoffee.to/marcin_jop
Świetny tekst. Tak wygląda właśnie mentalność azjatycko-moskiewskich rabów. Wielka wojna ojczyźniana oraz gorzała to dwa oblicza tego samego celu w ich życiu. I dotyczy to tak samo ich elit. I Dostojewski i Solzenicyn nienawidzili zachodu, choć obydwaj zdawali sobie głęboko sprawę z nie tyle niesprawiedliwości co niesprawiedliwej beznadziei systemów w których sami żyli. Kraj zrabowanego społeczeństwa i rabich dusz. Ciekawie jednak jak bardzo podobni są do nich pod tym samym względem Niemcy, zdawałoby się oświecony naród. A w głębi duszy rządzą nimi te same odruchy. Tyle że Niemcy mogli przeżyć w dekadach powojennych sytość której społeczeństwa Rosji nie znają. I dlatego tak ich zszokował poziom życia Ukraińców, nawet tych najbiedniejszych.