Rok temu bohaterów poznaliście w tomie „Umierasz i cie nie ma”. Wkrótce – 26 października 2016 – premiera drugiej części: „Pójdź na sąd boży”. W tej powieści poznacie dalsze perypetie małżeństwa Barbary i Romana Medynów: biznes detektywa kwitnie, małżeństwo niestety idzie w diabły… Chcecie wiedzieć, jak się zaczyna? Oto Prolog..

Czytałem po raz czwarty list od szantażysty, gdy podjechał Wicio.  Właściwie była to wyklejanka, nie list. Litery powycinane z kolorowej gazety i pracowicie naklejone na kartkę w linie. Wyglądało jak zrobione przez dziecko. Sądząc po treści, bardzo wredne dziecko. A Wicio nie tyle podjechał, ile został dostarczony pod same drzwi jak lord – i wyrzucony na żwir nagi, z rękoma związanymi na plecach.

Wóz nawet się nie zatrzymał: wpadł z impetem i ślizgiem okrążył klomb przed pensjonatem, siejąc deszczem kamyków spod grubych opon. Na wysokości ganku drzwiczki z tyłu po zewnętrznej otworzyły się i niesiony siłą odśrodkową mój drogi braciszek wyfrunął jak pokrwawiony kurczak. Drzwi zatrzasnęły się i SUV wystrzelił w stronę bramy, ryjąc nam po drodze kawałek trawnika.
Obejrzałem to dokładnie na nagraniu monitoringu. Wszystko zajęło jedenaście sekund. Czarne bmw X5 z przyciemnionymi szybami, tablice zachlapane błotem. Ulubione fury Biura Ochrony Rządu, ochroniarzy lepszego sortu i zorganizowanej przestępczości. Różnice między tymi grupami nie są przesadne, jednak to prywatna opinia.

A już zaczynało być nudno. Od czasu, gdy pewna przystojna Rosjanka przestrzeliła mi kolano i była o włos od tego, by przestrzelić mi też głowę, niewiele się działo w naszym urokliwym zakątku. Ale tak już jest: długo nic, a potem wali ci się na głowę cała ciężarówka cegieł.

okladka-ksiazki-mariusza-ziomeckiego-pojdz-na-sad-bozy