Rzadko to piszę, tym bardziej chcę to zaznaczyć. Muszę podziękować Gazecie Wyborczej i Natalii Przybysz. Tej, która wyznała, że nie chciało jej się pieluch i mieszkanie za małe, więc 5 minut, aborcja, i znowu czuje, że żyje. Ona oczywiście, bo płód zapewne zapatrywał się na to inaczej.

Nie chcę tutaj opisywać kolejnej g@wno burzy w tym temacie. Co innego mnie zaskoczyło. Ta radykalna uczciwość. W końcu.

Bo z tym wywiadem zrobił się dla lewicy kłopot. Standardowym tekstem o aborcji jest- chcemy, żeby było to dozwolone, ale broń boże nie uważamy tego za dobre. Czyli, w teorii, w narracji proaborcyjnej jest miejsce na, nawet i radykalną, krytykę decyzji matki. No ale Przybysz jest z towarzystwa, GW i Wyborcza, nie bardzo wypada atakować, trzeba bronić. I to ujawnia pierwszą prawdę- na dłuższą metę nie da się utrzymać narracji- macie prawo oceniać aborcję negatywnie, tylko ją zalegalizujcie.

Poza tym widać już, że czarny protest nie jest za kompromisem, ale za zmianą. To też uczciwe.

Ale ciekawszy jest inny element. Aborcja jako element statusu społecznego. Dobrze mi się żyje, mam kasę, chcę dalej korzystać z uprzywilejowanych możliwości, jaką mi daje moja sytuacja- więc hajda hej, aborcyjka. Najciekawsze są bowiem komentarze, jakie lecą w kwestii tego wyznania Przybysz.

Właściwie dyskusja o sednie aborcji, czyli jak traktować prawnie płód- nie istnieje. A za to jaki piękny, iście lewicowy wyraz solidarności społecznej…

Narracja prosta- Polaki- cebulaki się jej czepiają, bo nie wiedzą co to życie na odpowiednim poziomie, Hue, Hue. Polaki zazdroszczą jej kasy i możliwości. Polaczki chcą, żeby była biedna i przywiązana do domu i brudnych pieluch jak oni. Polaczkowe chamstwo nigdzie nie wyjeżdża, więc innym nie chce pozwalać. Polaczki żyją w biedzie, więc nie rozumieją ludzkich potrzeb. Europo, przybądź! Itd. Itd. Zasada jedna- ta paskudna bieda chce nam odebrać nasze możliwości, które daje nam nasza forsa. Chce byśmy biednieli razem z nią. A fuj!

Już tak niewiele brakuje do komentarzy – jedno dziecko na 60 metrów kwadratowych, inaczej to nieludzkie. Jak biedoki mogą tak krzywdzić swoje potomstwo.

To jest zresztą, tak na poważniej, ciekawy dodatek do dyskusji, w jaki sposób dzisiejsza narracja lewicowa jest głęboko sprzeczna – odwołując się wciąż, w teorii, do najsłabszych, staje się tak naprawdę sposobem, by nimi jak najbardziej pogardzać, i utrzymywać w samo- zachwycie tych bogatszych.

Dzięki ci Wyborczo, że jesteś tak uczciwa. To jest wporzo.

Autor: David Wildstein