Decyzja zakazująca przeprowadzenia Marszu Niepodległości w Warszawie jest nieważna z mocy samego prawa, albowiem wydana została z rażącym naruszeniem obowiązujących przepisów. Można więc mieć ją dokładnie w tym samym miejscu, gdzie niejaki Frasyniuk ma obowiązujące prawo. Tyle, ż trzeba poczekać, aż stwierdzi to organ nadrzędny.

HGW nawet odchodząc kultywuje swoje tradycje. Już rok wcześniej próbowała zakazać organizowania Marszu, a przynajmniej ograniczyć jego zasięg.

Przypomnijmy. Ciągle jeszcze prezydent stolicy HGW zakazała w 2017 roku przemarszu przez Most Świętokrzyski, czym pochwaliła się na Twitterze.

.

„Wydałam zakaz dla Marszu Niepodległości #11listopada przez Most Świętokrzyski, ale wojewoda zezwolił na jego przejście Mostem Poniatowskiego.”

 

Dopiero wojewoda uchylił zakaz i pozwolił na przejście Mostem Poniatowskiego.

Przewidując (i słusznie) zachowanie wiceschetyny HGW organizatorzy Marszu Niepodległości już w 2017 roku poczynili odpowiednie kroki prawne.

Organizatorzy marszu zgłosili dwa wydarzenia na 11 listopada. Pierwsze – cykliczne – zgłoszone zostało do wojewody mazowieckiego Zdzisława Sipiery. Miałoby się ono odbywać w godz. 14-19 każdego 11 listopada w latach 2017-2020 na trasie: plac Defilad/rondo Dmowskiego z planowaną trasą przejścia przez Aleje Jerozolimskie, most Poniatowskiego, Wał Miedzeszyński, Wybrzeże Szczecińskie, Siwca na błonia Stadionu Narodowego. Z kolei drugie, jednorazowe wydarzenie, zostało zgłoszone do urzędu miasta na godz. 13-20 z trasą: rondo Dmowskiego, Marszałkowska, Świętokrzyska, Tamka, most Świętokrzyski, Wybrzeże Szczecińskie, Sokola, Kamionek na błonia Stadionu Narodowego.

http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/562013,blaszczak-o-decyzji-gronkiewicz-waltz-ws-marszu-niepodleglosci-kompromitacja-i-kpina.html

Decyzję cofającą zgodę na zgromadzenie cykliczne może wydać jedynie wojewoda (art. 26 c ustawy z dnia 24 lipca 2015 roku Prawo o zgromadzeniach)..

Marsz Niepodległości figuruje w stosownym rejestrze prowadzonym przez wojewodę mazowieckiego.

.

HGW wydając decyzję cofającą zgodę na Marsz dopuściła się rażącego naruszenia obowiązujących przepisów prawa.

Uczyniła to jednak w takim terminie, że oczywiście słuszne odwołanie nie będzie przesłane wyżej przed 11 listopada.

Kto zapomniał, albo zwyczajni nie wie – HGW jest profesorem nauk prawnych. Od 2013 roku.

A to oznacza, że cynicznie i z wyrachowaniem złamała prawo licząc na wzburzenie społeczeństwa.

To czyni prowokację 11 listopada jeszcze bardziej prawdopodobną.

HGW już grzeje atmosferę.

A policja choruje epidemicznie na L-4 i nie ma pojęcia, gdzie zalęgli się przybyli z Niemiec internazistowscy bandyci z Antify.

Jak bardzo będą zaskoczeni, gdy w ich kierunku zaczną lecieć kamienie, kostki brukowe, cegły a może nawet padną strzały?

Lewactwo dąży do starcia.

I szykuje się do niego od wiosny.

7.11 2018