Szefowa Ministerstwo Klimatu i Środowiska Paulina Hennig-Kloska stwierdziła, że należy stopniowo wygaszać mrożenie cen energii. Przecież rynek energii „stopniowo się stabilizuje”, jak radośnie uznała w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.
Ciekawe, jak tę mityczną stopniową stabilizację odebraliby Polacy i ich portfele, gdyby, przy okazji podwyżek ceny prądu, nie tylko koszty energii wystrzeliły w górę.
Nie tylko, bo pamiętajmy, że radykalny wzrost cen energii zawsze przyczynia się do innych podwyżek. Gospodarka to system naczyń połączonych i żadne zaklęcia ani życzeniowe myślenie tego nie zmienią.
Drogi są dwie i tylko dwie.
Pierwsza, to „uwolnić” ceny energii. To oznaczałoby de facto powiedzienie Polakom „radźcie sobie, jest wolny rynek”.
Druga droga to ta, którą podążał rząd Prawo i Sprawiedliwość, czyli tarcze i osłony, które chroniły obywateli przed gigantycznym wzrostem rachunków. Teraz rząd co prawda jeszcze wciąż deklaruje, że w 2025 roku część osłon zostanie, ale… czego ten rząd już nie deklarował?
Którą drogę władza ostatecznie wybierze? Wsparcie Polaków w tej trudnej żegludze przez wzburzone morze podwyżek – czy wyrzucenie społeczeństwa za burtę bez koła ratunkowego?
Fot. Facebook / Mateusz Morawiecki
Autor: Mateusz Morawiecki
Polski menedżer, bankowiec i polityk. Prezes Rady Ministrów w latach 2017-2023. Poseł na Sejm RP, wiceprezes PiS.
Zostaw komentarz