Jeśli Trump wygra wybory w USA, to w znacznej części będzie to zasługą tego Ziutka.

To niejaki Scott Pressler – znany mi od czterech lat polityczny „kaznodzieja”.

Wykonując ogromny kawał roboty przekonał do zagłosowania na Donalda Trumpa 180 tys. niezarejestrowanych dotąd wyborczo Amiszy – z czego większość w Pennsylwanii, Ohio i Wisconsin.

W Pennsylwanii te głosy są na wagę złota. Stan ten zamieszkuje ok. 80 tys. Amiszy a ich głosy nie wchodzą do sondaży, gdyż żyją w izolowanych społecznościach i nie są dostępni dla ankieterów.