Proszę Państwa, 1 lipca skończyła się „Rzeczpospolita Tarczowa”. Obecna władza wycofała wszystkie mechanizmy wsparcia, z których od dawna korzystały gospodarstwa domowe w Polsce. Już 1 kwietnia zniknął zerowy VAT na żywność i niestety nie był to Prima Aprilis. Tarcze, które chroniły Polaków przed wysokimi ratami kredytów już nie pomagają polskim rodzinom w takim stopniu, jak jeszcze niedawno. A dziś swoje funkcjonowanie kończą tarcze chroniące Polaków przed wysokimi cenami gazu czy prądu.

Co to oznacza w praktyce? Podniesienie rachunków za energię i to o ok. 30 procent, a to wzrost, którego obywatele RP już dawno nie widzieli. Podwyżka czeka gospodarstwa domowe, ale wzrostu kosztów produkcji obawiają się także przedsiębiorcy. A wyższe koszty dla przedsiębiorców to jeszcze wyższe ceny w sklepach.

Polaków czekają teraz, jak mówią ekonomiści, efekty drugiej rundy. Czyli? Przełożenie podwyżek cen energii w kolejnych miesiącach na ceny usług i produktów. Rząd ma tego świadomość. Czy planuje jakiekolwiek działania osłonowe? Nie. Za to od 1 stycznia portfele Polaków zostaną dotknięte przez kolejną podwyżkę cen energii o kolejne ok. 25 procent.

Rachunki grozy? Już są i nadejdą kolejne. I żadna tarcza już nikogo przed nimi nie ochroni.

Tak było, a tak jest…

Tak wygląda różnica między poprzednim rządem a obecnym z perspektywy polskich gospodarstw domowych.

Fot. Facebook / Mateusz Morawiecki

Autor: Mateusz Morawiecki
Polski menedżer, bankowiec i polityk. Prezes Rady Ministrów w latach 2017-2023. Poseł na Sejm RP, wiceprezes PiS.