Z Monte Cassino, udaliśmy się do Monte Sant Angelo (Góry świętego Anioła), aby następnie przyjechać do San Giovanni Rotondo na obiadokolację i nocleg.

Sanktuarium św. Michała Archanioła, znajduje się wysoko w górach (856 n.p.m.) w południowo-wschodnim regionie Włoch zwanym Apulią, na górze Gargano. Aby się na nią dostać jechaliśmy wieloma serpentynami, podziwiając wspaniałe widoki. Pierwsze, co rzuca się w oczy po przybyciu do powstałego w VI wieku Monte Sant’ Angelo, to domy pobielane wapnem, ciągnące się długim szeregiem wzdłuż stromych i wąskich uliczek, z wieloma sklepikami i straganami które swoim wystrojem zachęcają do zakupu wspaniałych wina z okolicznych winnic, miejscowych serów i wędlin, różnych rodzajów chlebów wypiekanych w miejscowych piekarniach oraz wszelkiego rodzaju owoców, orzechów, migdałów i suszonych pomidorów. Wszystkie te wspaniałości są produkowane przez miejscową ludność i stanowią źródło jej utrzymania.
Początki sanktuarium sięgają końca V i początków VI w. Opisane są objawienia św. Michała Archanioła oraz cuda jakie się wydarzyły w niedużej grocie, która jest sercem sanktuarium. By się do niej dostać należy zejść schodami dosyć głęboko.
Św. Michał Archanioł ukazał się biskupowi Siponu św. Wawrzyńcowi 490 roku mówiąc, że grota jest mu poświęcona i „tam gdzie otwiera się skała, będą przebaczone grzechy ludzkie, modlitwy będą wysłuchane”. Wewnątrz groty znajduje się również nieduża kapliczka w której pod tabernakulum znajdują się dwie małe drzazgi z krzyża Jezusa. W całym sanktuarium panuje niesamowicie podniosła i uroczysta atmosfera. Wykonana z białego marmuru z Carrary przez artystę Andrea Contucci zwanego „Sansovino” figura św. Michała Archanioła z mieczem w ręku nad głową i kręconymi długimi włosami jest umieszczona w srebrnej urnie z kryształami z Boemi. Urna zaś, znajduje się na obłożonej marmurowymi płytami skale, gdzie wg tradycji jest odciśnięty ślad stopy św. Michała
Sanktuarium Św. Michała Archanioła – GROTA przyciąga pielgrzymów z całego świata już od 15 wieków. Miejsce to jest zaliczane do jednego z trzech najważniejszych miejsc pielgrzymkowych na świecie związanych z historią kultu chrześcijańskiego.
Gdy Św. Franciszek z Asyżu przyszedł oddać cześć Księciu Aniołów stwierdził, że nie jest godzien wstąpić do wnętrza groty, ponieważ to miejsce jest uświęcone obecnością posłańca z Nieba. Upadł na twarz przed grotą, nie wchodząc do niej oddał pokłon. Ojciec święty Jan Paweł II trzykrotnie przebywał i modlił się w tym Sanktuarium (raz jako biskup, potem jako kardynał i wreszcie jako papież). Sanktuarium opiekują się księża Michalici z Polski.
Niesamowite wrażenie wywarło na nas sanktuarium w San Giovanni Rotondo związane z Ojcem Pio jednym z największych włoskich świętych – kapłanem, który wyznał, że w wieku 5 lat podjął decyzję, by swoje życie poświęcić Bogu. Za życia otrzymał stygmaty Chrystusa. Miał zdolność czytania w myślach, uzdrawiania i bilokacji. Za życia uznawany był przez wiernych za świętego. Dziś zmumifikowane ciało ojca Pio znajduje się w specjalnej przepięknej kaplicy w jej części centralnej w szklanym sarkofagu.
Z powodu licznie napływających do San Giovanni Rotondo wiernych (w 1954 roku Ojciec Pio rozpoczął odprawianie Mszy Świętych na otwartej przestrzeni przed klasztorem. W latach pięćdziesiątych XX wieku obok dawnego zakonnego kościółka wzniesiono współczesną bazylikę. Obie świątynie są dedykowane Matce Bożej Łaskawej. Co roku odwiedzają je setki tysięcy pielgrzymów. Właśnie w tej świątyni wczesnym rankiem uczestniczyliśmy w Mszy Świętej ,odprawionej przez towarzyszącego nam na pielgrzymce księdza.
Widzieliśmy też oddalony ok 200 m od sanktuarium ogromnych rozmiarów szpital Ulgi w Cierpieniu, który powstał w 1925 roku z inicjatywy i przy ogromnym zaangażowaniu Ojca Pio. Obecnie uznawany jest za jeden z najlepszych we Włoszech.
Z San Giovanni Rotondo udaliśmy się do Lanciano gdzie od dwunastu wieków przechowywane są dowody największego cudu eucharystycznego jakiego doznał kościół katolicki. Otóż podczas odprawiania Mszy świętej przez pewnego wątpiącego w obecność Pana Jezusa w Eucharystii mnicha, hostia stała się Ciałem, a wino przemieniło się w Krew, krzepnąc w pięć nierównych co do kształtu i wielkości grudek. Ciało jest obecnie przechowywane w srebrnej monstrancji a Krew w ampułce z kwarcu. Franciszkanie strzegą świątyni w Lanciano od 1252 r
Od 1902 r kielich i monstrancja znajdują się w marmurowym ołtarzu wzniesionym przez lud Lanciano. Oczywiście zachowane Ciało i Krew poddano badaniom kościelnym i naukowym. Badania wykazały, że zarówno Krew jak i Ciało należą do gatunku ludzkiego i mają tę samą grupę krwi AB. Grupa ta jest bardzo rozpowszechniona na Bliskim Wschodzie i taką samą grupę stwierdzono badając Całun Turyński. W Krwi znaleziono takie same proteiny i minerały z takimi samymi stosunkami procentowymi, jakie znajdują się w obrazie osoczowo-proteinowym świeżej krwi. Nauka dała odpowiedź. Nie stwierdzono żadnych środków konserwujących ani soli, używanych kiedyś w celach mumifikacji. Krew gdyby była wzięta z martwego ciała uległaby rozkładowi. A my wzruszeni, w ciszy przechodziliśmy wokół ołtarza w skupieniu modląc się. Cieszyliśmy się bardzo z tego, że dane nam było ten cud zobaczyć.

Następny etap naszej pielgrzymki to Loreto gdzie byliśmy w domku św. Rodziny znajdującym się w przepięknej Bazylice. Jest to niewielka budowla sakralna wzniesiona we wnętrzu kościoła w 1294 r. z kamieni pochodzących z Nazaretu. Gdy w 1291 r. krzyżowcy zostali wyparci z Palestyny rozebrali znajdujące się domurowanie wokół groty które tworzyło pomieszczenie, a z grotą stanowiło jedną całość. Według przekazów było to miejsce narodzin i życia przyszłej Matki Bożej. Przez jedno okno jakie posiadał ten domek, Archanioł Gabriel przybył z posłannictwem do Maryi, że została wybrana i urodzi Boga. Kamienie tego domku przewieźli do Loreto i odtworzyli budynek który od razu stał się sanktuarium. W XV wieku rozpoczęto budowę bazyliki a sanktuarium obudowano białą, marmurową obudową.

Bazylika jest przepiękna, jednak najbardziej zachwycają kunsztem i precyzją wykonania płaskorzeźby znajdujące się na obudowie. Przedstawione są na niej sceny z życia Maryi: jej narodzenie, zaślubiny z Józefem, zwiastowanie, nawiedzenie św. Elżbiety, narodzenie Jezusa, pokłon pasterzy i trzech króli, scenę zaśnięcia oraz zgodną z legendą, scenę przeniesienia domku przez aniołów. Warto przyjechać by na własne oczy zobaczyć Święty Domek w Loreto.

Po wyjściu z Bazyliki Loretańskiej udaliśmy na leżący u podnóża wzniesienia cmentarz żołnierzy polskich, którzy zginęli na ziemi włoskiej podczas II wojny światowej. Polski Cmentarz Wojenny w Loreto był budowany od stycznia 1945 do maja 1946 wg projektu mjr. inż. Mariana Hernika,a rzeźby i płaskorzeźby są autorstwa Sanzio Blasi. Na Polskim Cmentarzu Wojennym w Loreto spoczywa 1090 oficerów i żołnierzy 2 Korpusu Polskiego poległych w walkach o wyzwolenie regionu Marche w okresie czerwiec-wrzesień 1944 roku. Opiekują się nim Siostry Nazaretanki, które udostępniają klucz do bramy cmentarnej każdemu, kto chce nawiedzić i pomodlić się za polskich bohaterów spoczywających u stóp Bazyliki Loretańskiej. Mało się o tym cmentarzu mówi i nie wszyscy o nim wiedzieli. Po złożeniu kwiatów na grobach polskich żołnierzy udaliśmy się w dalszą drogę. Przed nami jeszcze Asyż, Padwa, Wenecja a następnie Kahlenberg i Częstochowa.