Jak można oczekiwać od dzieci i nastolatków by szanowały innych, skoro Kaczyński nazywa swych krytyków na „miesięcznicy smoleńskiej” – „śmieciami”, a jego hunwejbin, Paweł Jabłoński „bydłem”, w Polsat News? Powiedzieć, że jest to moralne dno, to nic nie powiedzieć.

Problem z Kaczyńskim polega na tym, że on jest przekonany, że postępuje słusznie i dobrze.
Ba, uważa się za wzorzec patriotyzmu i ideał Polaka-katolika.

Do d…y z takim „wzorcem „.

Jego nienawistne (kolejne) wypowiedzi z chrześcijaństwem nie mają nic wspólnego.
Ani z chrześcijańską moralnością.

To knajackie odzywki pasują do pijaczków pod budką z piwem, a nie do prezesa największej partii opozycyjnej.
Ale Kaczyński uważa, że mu wolno wszystko, że jest ponad prawem.

Bo Rydzyk wpatrzony w niego jak w obrazek i tak go rozgrzeszy.

Rozumiem, że politykowi mogą puścić nerwy, ale nie może przy tym zapominać, że jego słowa mają inną moc jak zwykłych ludzi.

Mogą uzdrawiać, ale mogą też budzić upiory i najniższe instynkty.
A to ostatnie Kaczyński umie robić najlepiej.

Ale złe, wypowiedziane słowa, jak bumerang, powracają do tego kto je wypowiedział.

Te o „śmieciach też”.