08 sierpnia 2021, 19. niedziela zwykła, rok B
Czytania mszalne: 1 Krl 19,4-8; Ps 34; Ef 4,30-5,2; J 6,41-51
Wszechmogący, wieczny Boże, ośmielamy się Ciebie nazywać Ojcem, umocnij w naszych sercach ducha przybranych dzieci, abyśmy mogli osiągnąć obiecane dziedzictwo. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
*********************************
W naszym codziennym życiu, ważnym elementem budowania i umacniania więzi międzyludzkich jest rozmowa. Taką rolę w życiu wiary i naszej więzi z Bogiem odgrywa modlitwa. Pozostawmy na boku różne definicje modlitwy, jak również różnorodność sposobów – począwszy od licznych formuł, które na przestrzeni setek lat rodziły się w sercach ludzi do bardzo osobistych form zwracania się do Boga. Zatrzymajmy za to naszą uwagę nad fundamentem modlitwy chrześcijańskiej, a jest nim nasza relacja do Boga jako Ojca.
- Śmiałość wobec Boga
- Inspiracją do takich rozważań stała się modlitwa mszalna, zwana kolektą, przewidziana na dzisiejszą niedzielę. Brzmi ona: Wszechmogący, wieczny Boże, ośmielamy się Ciebie nazywać Ojcem, umocnij w naszych sercach ducha przybranych dzieci, abyśmy mogli osiągnąć obiecane dziedzictwo.
- Nim krótko skomentuję treść modlitwy, warto nadmienić że jej historia sięga VII wieku. Modlitwa ta pojawia się w tzw. sakramentarzu gregoriańskim (ok. 650/683 r.). Dodajmy, że sakramentarz to księga liturgiczna używana przed powstaniem mszału, czyli księgi używanej obecnie przy celebrowaniu Eucharystii. Zawierał on teksty modlitw używanych w czasie mszy św.
- W modlitwie zwróćmy uwagę na dwie kwestie. Pierwsza, to śmiałość wobec Boga, którą zawierają słowa: ośmielamy się Ciebie nazywać Ojcem. Echo takiego sformułowania słyszymy w okresie wielkanocnym, gdy kapłan w czasie mszy św. przed modlitwą „Ojcze nasz” zwraca się do wiernych: „Nazywamy się dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy, dlatego ośmielamy się mówić”. Druga uwaga odnosi się do faktu, że jesteśmy przybranymi dziećmi Boga: umocnij w naszych sercach ducha przybranych dzieci.
- To bardzo wymowne, że modlitwa chrześcijańska rodzi się ze śmiałości, z jaką wzywamy Boga, nazywając Go naszym „Ojcem”. Jak powiedział papież Franciszek w jednej z katechez środowych, do tego potrzeba odwagi. Przy czym chodzi nie tyle o używanie takich czy innych formuł, co o osobistą zażyłość z Bogiem, w którą nas wprowadza łaska Boża (22 maja 2019).
- Jaki jest mój sposób modlitwy? Czy mam śmiałość zwracać się „Ojcze” do Boga? Czy na modlitwie towarzyszy mi przekonanie, że jestem umiłowanym dzieckiem Boga?
- Prymasowskie zawołanie: „Umiłowane Dzieci Boże”
- W tym kluczu odwołajmy się do nauczania kard. Stefana Wyszyńskiego. Przypomnę moją propozycję sprzed tygodnia, by duchowo przygotować się do jego beatyfikacji, która będzie miała miejsce 12 września br. w Warszawie. Zachęcam do włączenia się w rekolekcje „Beatyfikacja 33”. Materiały do osobistych rozważań są dostępne na każdy dzień od 6 sierpnia na stronie www.beatyfikacja33.pl
- Niemalże każde swoje kazanie Prymas rozpoczynał od charakterystycznego zwrotu: „Umiłowane Dzieci Boże”. W słowach tego powitania była ukryta głęboka myśl stanowiąca przesłanie jego teologicznej spuścizny: Bóg jest naszym Ojcem, my zaś jesteśmy Jego dziećmi. Komentatorzy nauczania kard. Wyszyńskiego zwracają uwagę, że nie był to w jego ustach żaden frazes ani językowy ozdobnik. Te słowa najgłębiej wyrażały jego stosunek do każdego człowieka. Wierzył w to, co mówił.
- Nie jest też tajemnicą, że wiele osób zwracało się do Prymasa po prostu „ojcze”. Jego duchowe ojcostwo polegało przede wszystkim na obecności, trosce i wspieraniu powierzonych mu ludzi. W czasach zniewolenia miał odwagę przeciwstawić się władzom komunistycznym, co skończyło się jego trzechletnim uwięzieniem (1953-1956). Fałszywie oskarżany przez władze o politykierstwo, szpiegostwo na rzecz Watykanu, upominał się na ambonie o poszanowanie osobowych praw człowieka.
- Źródłem odwagi Prymasa i upominania się o każdego człowieka była jego wiara w bezgraniczną miłość Boga do człowieka. Z bogatej spuścizny kaznodziejskiej przywołajmy fragment jego homilii wygłoszonej 15 sierpnia 1979 r. na Jasnej Górze. Mówił wówczas: „Powszechnie mówi się, że: czas to pieniądz. A ja wam powiem: czas to miłość! Bo my wszyscy, jak tu stoimy, jesteśmy owocem Ojcowej miłości. Nie byłoby nas na świecie, ani na tym placu, gdyby Bóg Ojciec każdego z nas nie umiłował pierwszy! On cię umiłował wcześniej, zanim jeszcze twoja matka ujrzała cię na swoich ramionach, zanim przytuliła cię do piersi. Wiedz, że nie jej miłość do ciebie była pierwsza, ale miłość Ojca niebieskiego, który wszczepił swoją miłość w serce twej matki, a ona ci ją tylko przekazała. Dlatego jesteśmy wszyscy owocem miłości Ojcowej, Bożej. A na umocnienie tej prawdy posłał Bóg Syna swego, wołającego: Ojcze! Jako znak, że Ojciec miłuje. „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby wszelki, który wierzy weń, nie zginął, ale miał wieczne życie” (J 3,16). Oto jest cała misja Chrystusa na ten świat przychodzącego. Potwierdzenie, że jesteśmy dziećmi miłości Ojcowej, i że Bóg nie przestaje nas miłować. Całe nasze życie tyle jest warte, ile jest w nim miłości”.
- W jaki sposób zamierzam przygotować się do beatyfikacji Prymasa Wyszyńskiego? Co wiem na jego temat? Czy jest coś szczególnego w postawie czy nauczaniu kard. Wyszyńskiego co mnie inspiruje?
- Zasadą pierwszeństwa łaski
- Ewangelia przewidziana na dzisiejszą niedzielę jest kontynuacją tzw. mowy eucharystycznej Pana Jezusa. W dzisiejszym fragmencie jest mowa, że Żydzi szemrali przeciwko Jezusowi z tego powodu, że powiedział iż jest Chlebem życia. Jednakże, idąc tropem naszych rozważań zatrzymajmy się nad słowami Jezusa: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; […] Napisane jest u Proroków: „Oni wszyscy będą uczniami Boga”. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie.
- Słowa Jezusa: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał, uświadamiają ważną prawdę, że wiara w Niego jest łaską Boga. Czasami tak łatwo dzielimy ludzi na wierzących i niewierzących. Radziłbym zachować ostrożność w takim etykietowaniu. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na to, jak skomplikowany i niejednoznaczny może być stan, który nazywamy niewiarą. Przykładem może być dramatopisarz i poeta Tadeusz Różewicz (1921-2014). Jego poezja żywo ilustruje, jak niewystarczające, a nawet mylne może być ograniczenie się do prostej opozycji: wiara-niewiara. Przez niektórych nazywany poetą ateistycznym. Jednakże w jego tekście zatytułowanym „Kartki wydarte z «dziennika gliwickiego»” zawarł ważną deklarację: „Przez wszystkie lata niewiary pragnę wiary. Dążę do wiary. Muszę pościć w ukryciu. Dążę do tego”. Dodajmy, że nie jest to jedyne jego poetyckie świadectwo zmagania się między wiarą i niewiarą.
- Za Janem Pawłem II zatytułowałem ten punkt rozważań „Zasadą pierwszeństwa łaski”. Wyraził ją papież w dokumencie z 2001 r. zatytułowanym „Novo millennio ineunte”. Czytamy w nim m.in.: „Istnieje pewna pokusa, która od zawsze zagraża życiu duchowemu każdego człowieka, a także działalności duszpasterskiej: jest nią przekonanie, że rezultaty zależą od naszej zdolności działania i planowania”.
- Na ile towarzyszy mi świadomość, że wiara jest łaską Boga a nie moją zasługą? Czy nie oceniam zbyt pochopnie innych ludzi, dzieląc ich na wierzących i niewierzących?
Autor: Ks. prof. PWT dr hab. Bogdan Giemza SDS
Polski kapłan w Zgromadzeniu Salwatorianów. Wykładowca teologii pastoralnej, człowiek wielu pasji.
Zostaw komentarz