Stan Borys legenda polskiej piosenki i poeta w osobistej rozmowie z Małgorzatą Kupiszewską. – Nie ma takiej recepty na długowieczność. Jest albo szacunek do siebie i własnego organizmu albo go nie ma. Tylko aptekarze albo handlujący lekami stosują takie chwyty – mówi Stan Borys w wywiadzie dla portalu Pressmania.pl

Małgorzata Kupiszewska: Czy wielbiciele talentu piosenkarza Stana Borysa wiedzieli, że jest Pan również poetą?

Stan Borys: Pewnie nie wiedzieli, ale to dobrze, bo może kogoś zaskoczyłem…

„Daleko donikąd” – co kryje się pod tytułem książki? Świat miedzy Kalifornią a Polską?

– Myślę, że odpowiedź zawarta jest w wierszu o tym tytule, nie chciałbym  jednak tłumaczyć moich metefor, bo przecież każdy może odczuć coś innego. Czy jest zawarty w tym świat pomiędzy Kalifornią a Polską?  W pewnym sensie tak , bo tam powstało wiele moich wierszy, jednak jest to pojęcie jeszcze większe: może pomiędzy duszą a kosmosem, ale nie  chciałbym nic sugerować.

Do kogo kierowana jest książka? Kim jest główny odbiorca Pana książki?

– Nie ma takich kierunków i ja nie stosuję takich przewidywań. Ten, kogo zainteresuje ten tytuł i te wiersze , kto sięgnie po nie. Każdy odbiorca jest mile widziany przez autora, po to w końcu się pisze.

Jednocześnie z promocją książki w warszawskim Klubie Hybrydy zaśpiewał Pan kilka piosenek. Własnego autorstwa?

– Staram się nie łączyć tych rzeczy. Koncert to koncert, spotkanie autorskie to inna sprawa.

Jaka jest recepta na długowieczność? 

– Nie ma takiej recepty. Jest albo szacunek do siebie i własnego organizmu albo go nie ma. Tylko aptekarze albo handlujący lekami stosują takie chwyty.

Dziękuję Panu za rozmowę.