Gdy przeczytałam wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy, że „Jeżeli kwestia uchodźców będzie nadal podnoszona w przestrzeni międzynarodowej, UE, będą próby przymuszania nas, nacisków na polskie władze na przyjmowanie uchodźców, to wtedy głos społeczeństwa jest niezwykle istotny”. Stwierdził, że „jeśli referendum konstytucyjne uda się przeprowadzić zgodnie z planem, wówczas sam wystąpi do Senatu z propozycją referendum dotyczącego przyjmowania uchodźców”. Równocześnie stwierdził, że „najodpowiedniejszym terminem na przeprowadzenie go będą wybory parlamentarne w 2019 r.”, oraz, iż „nie jest zwolennikiem łączenia referendów ws. konstytucji i poświęconego uchodźcom”.
Przecież europejskie lewactwo, które rozpoczęło inżynierię społeczną w celu zniszczenie państw narodowych, a w Polsce dodatkowo Kościoła, nigdy nie pogodzi się z myślą, że kraje Grupy Wyszehradzkiej nie chcą podporządkować się ich wizji przyszłej Europy. Są one ostatnią barierą stojącą na przeszkodzie powstania super państwa europejskiego.
Zastanawiam się Panie Prezydencie, na co Pan czeka i czego się boi. Przecież, jako człowiek inteligentny doskonale zdaje sobie sprawę, że nacisk jest i będzie nieustanny. Niemcy, Włochy, Grecja wywierają coraz silniejszą presję na Komisję, aby tymczasowy mechanizm relokacji uchodźców, stał się mechanizmem stałym i by mógł być uruchamiany automatycznie przy następnych falach imigrantów. Jak pisał „Bild”, na wjazd do Europy oczekiwało w końcu kwietnia 2017 r. 6,6 mln imigrantów głownie z państw Afryki Północnej. I na tym bynajmniej nie koniec.
Komisarz ds. migracji, spraw wewnętrznych i obywatelstwa Dimitris Awramopulos zagroził, że jeśli kraje które nie przyjmują imigrantów nie rozpoczną przyjmowania imigrantów do czerwca br., to „Komisja Europejska nie zawaha się użyć swoich prerogatyw wynikających z traktatów i rozpocząć procedury o naruszenie prawa UE”.
Emmanuel Macron „Chcę, aby przypadkowi Polski przyjrzano się w sposób całościowy. I aby w kwestiach dotyczących praw i wartości Unii Europejskiej wprowadzono sankcje”.
Jean-Claude Juncker szef Komisji Europejskiej w wywiadzie z niemieckim tygodnikiem „Der Spiegel” grozi m.in. Polsce, Węgrom i Słowacji „konsekwencjami prawnymi”, jeśli dalej będą odmawiać przyjęcia uchodźców z Grecji i Włoch w ramach unijnego systemu kwot.
Panie Prezydencie, uważam, że doskonale zdaje sobie Pan sprawę, że na groźbach się nie skończy, będą też czyny.
Uzależnił Pan referendum dotyczącego przyjmowania uchodźców od przeprowadzenia referendum konstytucyjnego zgodnie z planem. Panie Prezydencie, czy jeżeli społeczeństwo w referendum opowie się przeciwko nowej konstytucji lub nie dopisze frekwencja, to w sprawie uchodźców nie będzie referendum?
Według Pana najodpowiedniejszym terminem będą wybory parlamentarne w 2019 r. Chciałabym poznać argumenty Pana Prezydenta przemawiające za tym, by referendum dotyczące uchodźców odbyły się dopiero „w 2019 r równocześnie z wyborami parlamentarnymi”.
Przecież decydujące znaczenie ma tu czas. Za dwa lata może okazać się, że sankcje zostały nałożone a referendum będzie jak przysłowiowy „tort po urodzinach”. Chyba, że Pan Prezydent na to liczy, a wszystkie wypowiedzi są przysłowiowym kitem mającym na celu „mydlenie oczu” Polakom.
Na logikę zarówno rządowi jak i prezydentowi powinno zależeć na tym, by jak najszybciej poznać rzeczywiste nastawienie polskiego społeczeństwa do imigrantów, a nie opierać się na sondażach. Rząd reprezentuje suwerena i nie może działać wbrew jego woli. Znając jego wynik wiadomo, jakie stanowisko prezentować na unijnych salonach.
Jeżeli potwierdzą się sondaże, że ponad 70 % obywateli jest zdecydowanie przeciwna relokacji imigrantów, bo mimo nałożonych sankcji woli żyć biedniej, ale bezpiecznie, będzie to jeden z bardzo ważnych argumentów za tym by ich nie przyjmować.
Natomiast jeżeli społeczeństwo opowie się za ich przyjmowaniem lub frekwencja będzie niska i referendum nie będzie ważne, w przyszłości będzie miało pretensje i żal tylko samo do siebie. W tak żywotnej sprawie dla przyszłości kraju i przyszłych pokoleń politycy, a zwłaszcza rządzący powinni wiedzieć, na czym stoją.
Nie potrafię zrozumieć stanowiska Prezydenta by „nie łączyć referendów ws. konstytucji i poświęconego uchodźcom”. Połączenie referendów powoduje, że waga problemu może walnie się przyczynić do frekwencji w trakcie referendum konstytucyjnego.
Jestem bardzo ciekawa czym kieruje się Pan Prezydent, mówiąc, że referendum konstytucyjnego nie można łączyć z referendum dotyczącym uchodźców, a można je połączyć z wyborami parlamentarnymi?
Zastanawiam się, na co czeka prezydent A. Duda i czego się boi.
Ten dokument wyjaśnia wątpliwości –> https://www.youtube.com/watch?v=pxSzoJoUng8
Pan Duda czeka ?.. „Się boi” ?..
Pan Duda tu o niczym nie decyduje, przypominam, żeby nie wypisywano Polakom bredni jakichś matrixowych..
Nawet sam Pan Prezio ma g… do gadania…
Decyzje zapadają wysooko ponad ich głowami.
Pan Duda jest zaledwie fasadą przecież.
Z CZYM ma się wiec wychylać, skoro NIE DO NIEGO należy ostatnie, czy w ogóle – jakiekolwiek – słowo ??? :)
Żadnych ciapatych „ubogacicieli” na terenie polskiego Judalandu NIE będzie.
Będą za to dalsze miliony BANDEROWCÓW :) Z czego 2/3-cie wycieknie dalej na zachód, gdzie lepiej płacą i jest socjal :)
Ale wystarczy i pozostała 1/3-cia, w sytuacji, gdy za 20 lat Polaków już we własnej Ojczyźnie nie będzie, chociażby na skutek terroru fiskalnego i ZUS-owskiego, plus mord na polskich dzieciach, rękami Sanepidu, ZA PODPISEM PANA DUDY właśnie :) ..
A że Pani Merkel i jej owczarki niemieckie, szczeka nieustannie co i rusz ?..
A kogo to obchodzi ?..
Może sobie szczekać..
Wystarczy jeden telefon (jak ostatnio, w sprawie „demokracji i praworządności”, z TK)..) od Pana Ambasadora USA w Parszawie – i wszystko ucicha, jak nożem uciął i Pan Juncker i Timmermans – nagle ćwierkają już inne melodyjki :) ..
Shalom ! :)