Kiedyś jakiś facet obiecał mi II Japonię a wyszła Mandżuria albo Kambodża. Pewien facet mówił mi, że żyję na zielonej wyspie a okazało się, że żyję w Albanii lub Ukrainie.

Ewka Kopacz była Minister Zdrowia a dziś Premier Rządu RP, wprowadziła kiedyś reformę w pomocy ratowania życia, czyli zmniejszono ilość stacji pogotowia ratunkowego i w ten sposób zwiększono ilość ludzi korzystających z pomocy doraźnej. W listopadzie 2011 roku tuż po wprowadzeniu „reformy służby zdrowia?” w mieście woj. Mazowieckiego na ulicy zasłabł 12 letni chłopiec i zmarł przed przybyciem pogotowia ratunkowego. Miał pecha, bo karetka jechała 20 min. I była to jedyna karetka obsługująca potrzeby nagłej pomocy dla ok. 50 tyś. mieszkańców. Tak zaczęła się: reforma: mająca ułatwić chorym korzystanie ze służby zdrowia? Jestem ciekawy ile karetek tzw. „R” jest do dyspozycji ludzi? Odpowiedź i tak nie zmieni sytuacji, bo 12 letnie dziecko odeszło do domu Pana.

Uważajcie niewidomi, bo od stycznia 2012 roku zaczęło działać rozporządzenie o prawidłowych wymiarach recept. Polega to na tym, że pacjent powinien wyposażyć się w miarkę i mierzyć dokładność recepty, bo jak będzie recepta posiadała inne wymiary, jak nakazano, to aptekarz nie sprzeda refundowanego leku a jak będą błędy w treści recepty to nie ma refundacji. Oczywiście chory może patrzeć, co wypisuje lekarz, mierzyć na miejscu wymiary recepty, ale jak mają zadbać o siebie niewidomi, niedowidzący, niepełnosprawni intelektualnie a nawet roztargnieni ludzie? Jak zwykle, to chory ma w plecy. Jak przeoczą błędy lekarza, to mogą zawsze do niego wrócić, postać w kolejce albo zapłacić pełną wartość leku w aptece. Należy się cieszyć, bo przecież można by było pacjenta gamonia poddać biczowaniu lub lewatywie z kwasu solnego. Nasza władza ma dobre serce i dba o nas, jak matka a może macocha?

 Obecny Minister Zdrowia chyba ma spastyczność intelektualną, bo spotkałem się ze zdarzeniem, że ktoś wystąpił do Konsultanta Wojewódzkiego o przeprowadzenie konsultacji w celu zweryfikowania zdiagnozowanej choroby i sposobu jej leczenia. Konsultant zajął swoje stanowisko na piśmie i adresat stwierdził, że Konsultant mija się z prawdą uzasadniając swoją odmowę. Więc osoba ta zwróciła się do Rzecznika Praw Pacjentów i tu rozczarowanie, bo RPP nie jest kompetentny w tej sprawie. Skierował sprawę według właściwości do Ministerstwa Zdrowia a ludzie Ministra Arłukowicza zepchnęli sprawę do Wojewody, jak gdyby Konsultant nie podlegał, jako lekarz Ministrowi. Tu się kłania stara zasada, kogo nie boli, temu powoli… Tak więc prawdę medyczną będzie weryfikował Wojewoda a nie Ministerstwo przez kompetentnego pracownia z wykształceniem medycznym. Minister Arłukowicz robi dalsze „reformy” zdrowia, polegające na zwiększeniu kolejek u lekarzy publicznej służby zdrowia. Ponieważ chorym zależy na poprawie swojego zdrowia, to idą prywatnie do lekarzy ale oczywiście nadal płacą składki zdrowotne. Wydaje mi się, że ministerstwo wychodzi z założenia, jak się bawić to się bawić, bo to ich nic nie kosztuje a sami mają możliwość korzystania z rządowej służby zdrowia.

Zastanawiam się nadal, dlaczego lekarze nie ubezpieczają się sami od odpowiedzialności za popełnione błędy medyczne? Dlaczego szpital płaci składki ubezpieczeniowe za błędy pracowników służby zdrowia ubezpieczycielowi? Jest to przeważnie Państwowy Zakład Ubezpieczeń i są to pieniądze ze składek płaconych przez obywateli na ochronę zdrowia do Narodowego Funduszu Zdrowia, czyli to my płacimy poszkodowanemu a nie ten który zrobił krzywdę? Może lepiej skierować te pieniądze na opiekę nad chorymi a nie na wspieranie błędów medycznych? Ostatnio usunięto zdrową nerkę choremu, zamiast nerki zaatakowanej nowotworem i ta nerka została – pewnie ją szybko usuną. Poszkodowanemu grozi hemodializa i przeszczep nerki a z transplantacjami są kłopoty. Smutne było tłumaczenie lekarzy, którzy skarżyli się na zwiększoną ilość zabiegów. Proszę pamiętać, że wśród pracowników służby zdrowia są także wspaniali ludzie, ale błędy lekarskie innych zasłaniają ich dobrą pracę. Zawsze się szuka sensacji na zasadzie, że to nie pies ugryzł człowieka tylko człowiek ugryzł psa. Martwi mnie coraz bardziej, że błędów jest coraz więcej a odpowiedzialności za nie coraz mniej lub wcale. Czy ludzie są winni że chorują?!

 Pytam, po co Premier Rządu RP powołała koordynatora nad Ministrem Arłukowiczem, chciała dać dobrą robotę przyjaciółce? Cóż, słyszałem, że 10 lat temu administracja rządowa to było około 350 tysięcy biurokratów a dziś to tylko 600 tysięcy ludzi żyjących z naszych podatków.

Kilka dni temu słyszałem wypowiedź byłego Ministra Finansów Rostowskiego, który stawiał w mediach pytanie: dlaczego ludzie żądaj podwyżek płac, przecież ceny spadają. Owszem, spadają ale na jachty, samoloty, pociągi i inne tego typu rzeczy „codziennej” potrzeby. Przypomina mi to komentarze przedstawicieli Polski Ludowej, którzy podobnie twierdził po strajku w Ursusie w 1976 roku – twierdząc że staniały parowozy. Tak, historia lubi się powtarzać a nikt nie wyciąga wniosków przez rządzących, bo co to za problem robić eksperymenty na żywym organizmie obywateli?

Oto moja recepta na dobrobyt w naszym kraju mlekiem i miodem płynącym.

Należy utworzyć Ministerstwo Spraw Nadzwyczajnych i zatrudnić wszystkich, którzy nie lubią kalek i innych chorych. Urzędnicy wzywaliby tych, co otrzymali grupę niepełnosprawności w Urzędzie miasta a także emerytów i rencistów. Osoby te poddawane byłyby przymusowej eutanazji a następnie ich ciała byłyby spopielane. ZUS pozbyłby się obciążenia a składki odprowadzane do ZUS i leżałyby na kontach bankowych ZUS’u ku chwale bankierów a ZUS przestałby być deficytowy. Popiół z wszystkich zmarłych nie byłby odprowadzony na cmentarz, ale magazynowany. Nie byłoby cmentarzy i działki można by sprzedać np. Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej lub sprzedać pod zabudowę biurowców i super marketów. Rolnicy zamiast nawozów sztucznych używaliby popiołu ze zmarłych i w ten sposób powstałyby ekologiczne gospodarstwa rolne. Zdrowa, naturalna żywność byłaby eksportowana za duże pieniądze do innych krajów Unii Europejskiej i dalej w świat. Rolnikom podniosłaby się stopa życiowa i wreszcie byliby zadowoleni i przestali strajkować. Wtedy także zaczęliby płacić składki na ZUS, jak robią to inni obywatele a nie jak dziś na KRUS – pamiętam, że Platforma Obywatelska miała zlikwidować KRUS. Brak chorych, to brak pracy w szpitalach, brak pracy w pogotowiu ratunkowym. Służba Zdrowia wreszcie nie miałaby roboty tylko same zyski. ZUS od pracujących nadal ściągałby składkę zdrowotną i emerytalną. Umowa o pracę zawarta byłaby na czas nieskończony, czyli jak dzierżawa wieczysta – wygasa po śmierci. Brak bezrobocia, zamiast sprzętu rehabilitacyjnego można produkować telewizory i inne dobra materialne. Podnosi się siła kraju, bo mieszkają tylko zdrowi i unikający uznania za niepełnosprawnego. Gospodarka rusza z kopyta i jest najmocniejsza na Świecie a ludziom żyje się dostatnio ba wręcz w dobrobycie. Każdy ma przynajmniej średnią statystyczną wynagrodzenia, każdy dostaje mieszkanie i jedno na wynajem.

Ale to nie jest Polska moich marzeń. Nie chcę Polski z bajki, nie chcę Polski z wilczą mordą… Chcę Polskę normalną, szanującą swoich Obywateli i dbających o Ich godność w szerokim tego słowa znaczeniu. Rządzący, pamiętajcie że to my was utrzymujemy i płacimy wynagrodzenie. Pamiętajcie, że macie nam służyć zgodnie z prawem i w granicach prawa a nie robić interpretacje korzystną tylko dla pazernego państwa.

Wszystkich, którzy poczuli się obrażeni lub dotknięci moim tekstem – bardzo przepraszam.