– Ja nic nie muszę robić, absolutnie nic – powiedział mały człowieczek opierając się o jedną z kilku kamienic położonych przy ul. Fredry w Cieszynie.
– Nic a nic? – zapytałem.
– Fredry to prawie najkrótsza ulica w mieście. Ludzie zanim się spostrzegą, że w nią weszli już z niej wyszli. Tu naprawdę nie trzeba nic robić, wystarczy być, obserwować, palić papierosy… – odpowiedział mały człowieczek.
– A jakiś alkohol tu jest? – zapytałem.
– Tylko w Barze Skoczek, tylko siadaj pan zawsze po lewej stronie baru, boś nietutejszy. Tutejsi siadają po prawej i należy im zawsze powiedzieć „dzień dobry” jak się wchodzi do baru. I mówić cicho, bo tylko wówczas ich głośne mówienie otrzymuje należne im ciche tło. – powiedział mały człowiek dogaszają papierosa i udając się w stronę baru.
– A na końcu ulicy co jest? – zapytałem.
– Teatr jest, taki wielki, austriacki, jak w Wiedniu niemalże. Ale to tylko fasada, architektoniczna konstrukcja, to taka miejska prostytutka udająca instytucję kultury. Co jakiś czas zjeżdżają do niej aktorzy z Warszawy, żeby miejscowi oglądając ich występy czuli się bardziej światowi. W sumie to taki większy ośrodek psychoterapeutyczny – powiedział wyraźnie rozbawiony mały człowiek spod baru. – Choć pan do Skoczka, napijesz się pan, wysikasz i po drodze jeszcze w darta zagrasz. Tu jest prawdziwe życie,nie w teatrze.
– A po drugiej stronie ulicy co jest? Może tam jest coś ważnego? – podpuszczałem małego człowieka.
– Tam jest dopiero wielki świat – zaśmiał się mój interlokutor. – Świat sprzedawców warzyw i owoców po zawyżonych cenach, zapchanych parkingów i starego Deutsche Hausu, który straszy podobno. Ostatnio z najwyższego piętra prosto na podwórko, rzuciła się samobójczo jedna nowozatrudniona bibliotekarka. Z działu gromadzenia książek. Podobno od jakiegoś czasu narzekała na brak zamówień, bo miasto nie ma kasy na książki. Mówiłem jej, że to nie ma sensu, bo ludzie i tak książek nie czytają, więc po co nowe zamawiać. A ona mówiła, że jest nauczona zamawiać i nie potrafi tego zmienić.
– A w Barze Skoczek można się napić herbaty, tak żeby nie opowiadać się po żadnej ze stron, to znaczy po stronie Teatru, Biblioteki i alkoholizmu w barze królującego? – zapytałem nieśmiało.
– Można, ale jest to herbata gorzka, najtańsza, specjalnie źle zaparzono, bo wiesz pan – my tu nie lubimy takich, co nie potrafią się jednoznacznie opowiedzieć po jednej ze stron. Zabić takich nie zabijamy, bo mordercami nie jesteśmy, ale tak troskliwie psychicznie przyduszamy.
– Nie podoba mi się tutaj – odrzekłem.
– Pan nam też się nie podobasz, ale wrócisz tu jeszcze. Nie weźmiesz ulicy Fredry od tak w nawias po pierwszej wizycie. Czuję, że cię zaintrygowaliśmy.
– My to znaczy kto? – zapytałem.
– Wkrótce się pan dowiesz – powiedział mały człowiek i zniknął w czeluściach Baru Skoczek.

… Ciąg dalszy niestety prawdopodobnie nastąpi…
Zostaw komentarz