Proszę Państwa, dlaczego od jutra nie zrobimy ogólnopolskiej akcji: „Nie jem kebabów, nie wynajmuję mieszkania Muzułmanom, nie jeżdżę na wakacje do krajów islamskich i nie nabijam im kiesy„? Wiecie dlaczego? Bo nie potrafimy działać wspólnie i konstruktywnie. Większość tych przeciwników Islamu spędza wakacje w Dubaju i w ten sposób finansuje Islam.

Nie można mylić awantury pod „kebabem” w Ełku z „wojną z terrorem”. Napiszę teraz coś, co się nie spodoba wielu: nie każdy właściciel kebabu jest islamistą i potencjalnym terrorystą. Nie walką z „kebabami” (nota bene na jednym z filmów widziałem, że dostało się jakiemuś „niekebabowemu” lokalowi obok) obronimy Polskę przed islamizacją. Meczet stoi w Warszawie, są plany na kolejne, prowadzona jest indoktrynacja i nikt na to nie zwraca uwagi.

Czytaj więcej tutaj.