Szanowni Państwo, nie można mylić tragicznej, acz idiotycznej awantury pod „kebabem” w Ełku z „wojną z terrorem”. Błędem jest to, że oświadczenie policji, jest w stylu policji niemieckiej, czyli z dbałością o poprawność polityczną. Uważam, że podanie narodowości zatrzymanych mogło rozładować napięcie, bo ludzie dobrze wiedzieli, ale bali się, że znów zostaną oszukani. W rezultacie, strach przed „zamieszkami” doprowadził do „zamieszek”.

Ta sytuacja jest niebezpieczna, bo może zostać wykorzystana do kolejnej awantury sejmowej lub politycznej. Wiązanie jej jednak z publikacją rok temu „taśm” z panem Schetyną na czele (link) jest absolutnie bezzasadne. O ile mogę sobie wyobrazić prowokację, polegającą na tym, że ktoś wrzuca petardę do Kebabu i dostaje za to po głowie, to trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś zaplanował zabicie go przez jakichś „ciapatych”, pracujących na czarno. Musiałby wynająć do tego kamikaze, a u nas trudno ich znaleźć.

Teraz mamy za to całą masę hien, które zbiegły się natychmiast i żerują na cudzej tragedii kretyńskimi transmisjami „na żywo”.

Napiszę teraz coś, co się nie spodoba wielu: nie każdy właściciel kebabu jest islamistą i potencjalnym terrorystą. Nie walką z „kebabami” (nota bene na jednym z filmów widziałem, że dostało się jakiemuś „niekebabowemu” lokalowi obok) obronimy Polskę przed islamizacją. Meczet stoi w Warszawie, są plany na kolejne, prowadzona jest indoktrynacja i nikt na to nie zwraca uwagi.

Teraz, dzięki braku przewidywania ze strony prokuratury i policji w świat pójdzie przekaz o polskim rasizmie. W ten sposób robimy z ciapatych półanalfabetów ofiary, zapominając całkowicie o zabitym w zwykłej, podkreślam ZWYKŁEJ, awanturze chłopaku.

Po pierwsze, rozwalanie kebabu w Ełku nie zmieni nic i nic nie da.

Po drugie, aby przeciwdziałać islamizacji Europy i ustrzec przed tym Polskę, konieczne jest zorganizowane, zaplanowane i konsekwentne działanie masowe, a nie emocjonalne wybryki, które zostaną wykorzystane przeciwko „wybrykantom” (o błędnym oświadczeniu policji już pisałem).

Po trzecie, z „kebabami” walka jest prosta: nie kupujcie, nie jedzcie, nie zapożyczajcie się na wczasy w Dubaju, to wtedy samo to zniknie, a bez pieniędzy islamiści nie funkcjonują. Ostracyzm uniemożliwi im wtłaczanie tej zbrodniczej ideologii do głów („jak pięknie jest w Dubaju!”, ja wolę Sopot nawet w permanentnym deszczu).

Po czwarte, to nie kibice winni załatwiać takie sprawy, ale instytucje państwowe.

Po piąte, to wszystko przysłania tylko problem, który leży gdzieś indziej i dość daleko od Ełku.

Po szóste, przypomina mi to planowanie ataku na stołówkę przeciwnika, przy całkowitym pominięciu komendantury i gniazd karabinów maszynowych. Stołówka zniszczona, a wkurwiony przeciwnik załatwia wszystkich atakujących nie uszkodzonymi karabinami. O tym nikt nie pomyślał?